Williams kontra Stoiana: debel dodał otuchy, singiel wymaga odpowiedzi
Venus Williams i Mary Stoiana zmierzą się 2 listopada w pierwszej rundzie turnieju WTA w Hongkongu, na otwartych kortach twardych. Williams przywozi zachęcające sygnały z debla, Stoiana — świeższe dowody skuteczności w singlu, zwłaszcza w ataku i przy odrabianiu strat.
Williams potrzebuje returnu, nie tylko dobrego nastawienia
Williams, zajmująca 611. miejsce w rankingu WTA, otrzymała dziką kartę. Jej ostatni występ singlowy w Kantonie był powrotem po przerwie od US Open i nie pokazał jeszcze regularności potrzebnej do prowadzenia meczu na własnych warunkach.
Przeciwko Lilli Tagger Williams nie wywierała trwałej presji w gemach returnowych, a własne podanie nie dawało wystarczającej ochrony. Brak presji returnowej był problemem od podstaw, nie skutkiem jednego słabszego fragmentu pod koniec spotkania.
Ocenę łagodzi dalszy przebieg turnieju: Tagger dotarła do finału. Williams trafiła więc na rywalkę w bardzo dobrej dyspozycji, choć nie usuwa to pytań o jakość jej własnej gry.
Więcej otuchy przyniósł debel z Janice Tjen, zakończony półfinałem 31 października. Williams i Tjen obroniły kolejne piłki meczowe w tie-breaku drugiego seta, lecz później straciły przewagę w rozstrzygającym tie-breaku meczowym.
To dowód odporności, ale nie dowód odbudowy singla. Poruszanie się po całym korcie i powtarzanie skutecznych gemów returnowych pozostają osobnym zadaniem.
Nie zgłoszono nowego urazu Williams, a relacjonowane wypowiedzi zawodniczki mówią o grze i treningach przy stosunkowo niewielkich dolegliwościach. Krótki odstęp po deblu w Kantonie oznacza jednak mniej czasu na przygotowanie.
Williams zapowiadała powrót do Hongkongu z entuzjazmem i traktuje ten turniej jako zakończenie sezonu.
Stoiana potrafi przyspieszyć i ruszyć za piłką
Stoiana jest 113. w rankingu WTA, a ostatnie występy pokazały konkretne narzędzia jej rozwoju. Atakuje z głębi kortu, wybiera moment na podejście do siatki i korzysta z urozmaiceń, w tym slajsa z bekhendu.
W Osace jej szybsze, niżej lecące piłki utrudniały grę Moyuce Uchijimie. Po utracie inicjatywy i słabym początku decydującego seta Stoiana utrzymała podanie w trudnym gemie, odrobiła przełamanie i ponownie zaczęła naciskać.
To wartościowy przykład odzyskania kontroli, nie świadectwo bezbłędnego występu. W kolejnym meczu Katerina Siniakova wygrała wyraźnie, a następnie zdobyła tytuł, pokazując bardzo wysoką formę także w dalszej części turnieju.
W São Paulo Stoiana potrafiła obronić kolejne piłki setowe przeciwko Claire Liu, ale wcześniej w Barranquilli przegrała mimo własnej piłki meczowej. Jej odporność pod presją ma już dobre potwierdzenia, lecz nie daje jeszcze gwarancji skutecznego zamykania spotkań.
Nie zgłoszono problemów zdrowotnych Stoiany. Od zakończenia występu w Osace miała więcej czasu na regenerację niż Williams po ostatnim meczu deblowym w Kantonie.
Głęboki return ma zatrzymać marsz do siatki
Na twardym korcie kluczowe będzie to, czy Williams odeśle return wystarczająco głęboko, by zatrzymać pierwszy atak Stoiany. Samo rozpoczęcie wymiany może nie wystarczyć przeciwko rywalce chętnie kończącej akcje przy siatce.
Niższa piłka i zmiany tempa Stoiany mogą sprawdzić pracę nóg Williams oraz przygotowanie do minięcia. To zadanie jak przy ćwiczeniu z kosza: najpierw dojść i ustawić nogi, dopiero później szukać kończącego uderzenia.
Ważne będą również gemy, w których Williams będzie musiała utrzymać podanie bez regularnej pomocy pierwszego serwisu. Nazwisko nie zwalnia z drugiego podania.
Serwis Stoiany także nie musi zapewnić jej spokoju, co pokazała presja wywierana przez Siniakovą. Jakość pierwszych uderzeń po podaniu i returnie może więc znaczyć więcej niż sama liczba trafionych pierwszych serwisów.
Najważniejszą niewiadomą pozostaje zdolność Williams do utrzymania intensywności w dłuższym meczu singlowym.

Przemówień nie będzie. Będzie przycisk.











