Knutson kontra Kubka w Rovereto: odporność, która przetrwała burzę, wobec spokoju za podaniem
Turniej w Rovereto dobrnął do ćwierćfinałów, a jesienna hala zdążyła już pokazać, że faworytki nie mają tu łatwego życia. W piątek 16 października o 13:30 czasu moskiewskiego na korcie krytym o twardej nawierzchni zagrają 163. i 166. rakieta świata, czyli Gabriela Andrea Knutson i Martyna Kubka. Rankingowo trudno o bardziej wyrównane zestawienie. Za to obie przyjeżdżają z zupełnie innymi historiami. Jedna przeszła przez mecz, który powinna była przegrać. Druga od początku tygodnia wygląda tak, jakby te warunki zaprojektowano specjalnie dla niej.
Knutson, czyli sztuka niewychodzenia z kortu
Mecz Knutson z Bandecchi relacje z turnieju opisują jako wyjątkowo dramatyczny i trudno się z tym spierać. Knutson przegrała pierwszego seta. W drugim rywalka podawała na mecz, a w decydującym secie znów była o krok od zwycięstwa. Knutson ani razu nie odpuściła, odrobiła przełamanie i lepiej zagrała w kończącym mecz tie-breaku.
Trzeba jednak uczciwie dodać, że Bandecchi oddała piłki meczowe podwójnymi błędami serwisowymi. Knutson nie tyle zamknęła ten mecz, ile w nim przetrwała i wykorzystała moment, gdy drzwi się uchyliły. To cenna umiejętność, ale świadczy o uporze, nie o panowaniu nad meczem. Z relacji nie wynika, by przed tymi błędami rywalki znalazła sposób na jej grę.
Poprzednie tygodnie układają się w podobny wzór: dużo walki, mniej równego poziomu. W Caldas da Rainha Knutson przeszła przez wymagające mecze z Malaiką Rapolu i Mią Pohankovą, by w finale przegrać z Lisą Pigato 4:6, 2:6. Miejscowe sprawozdanie nazwało ją wtedy bezbarwną. Pigato przełamała ją w połowie pierwszego seta i do końca nie oddała inicjatywy. Później w Porto przyszła wyraźna porażka z Marią Timofiejewą, której przyczyn relacje nie podają.
Najciekawsze rzeczy Knutson powiedziała jednak sama. We wrześniowej rozmowie z Radiožurnál Sport stwierdziła: „Myślę, że gram coraz lepiej”. Dodała, że występ w US Open zdjął z niej presję finansową, więc łatwiej jej podróżować z trenerem, a może nawet poszerzyć sztab. Przyznała też, że ranga wielkoszlemowego debiutu usztywniła jej nogi i rękę. Dotyczyło to jednak tamtego jednego występu, a nie każdej wyrównanej końcówki seta. Po finale w Caldas obiecała, że będzie wracać do tego turnieju, aż go wygra. Tak mówi ktoś, kto zły tydzień nosi krótko i zaraz pakuje torbę na następny.
Kubka w hali, w której czuje się jak u siebie
Martyna Kubka przechodzi przez Rovereto zupełnie inną drogą. SuperTennis uznał jej mecz otwarcia z Czarajewą za szczególnie efektowny i podkreślił, jak swobodnie czuje się na szybkich nawierzchniach. Po zwycięstwie nad Kostović ta sama redakcja pisała o potwierdzeniu jej powinowactwa z szybkimi kortami krytymi. Nie chodzi więc tylko o wyniki, lecz o to, że jej tenis w tej hali po prostu płynie.
Mecz z Kostović miał porządny, niemal szkolny przebieg. Początek był wyrównany, w połowie pierwszego seta Kubka odskoczyła, a w drugim szybko złapała przewagę i dowiozła ją do końca. Polskie relacje chwaliły jej pewne gemy serwisowe i to, jak cierpliwie korzystała z błędów rywalki. Właśnie te błędy każą zachować umiar: było to zwycięstwo spokojne i skuteczne, ale nie seria ataków od pierwszej piłki.
Przed Rovereto bywało mniej gładko. W Adanie przeciw Ksenii Jefremowej mocny forhend wyciągał Kubkę z trudnych gemów serwisowych, aż w pewnym momencie pierwsze podanie przestało działać i mecz zmienił kierunek. Po przerwie między setami, spędzonej poza kortem, odzyskała serwis i kontrolę. Końcówka była jednak niewygodna, okazji do odskoczenia nie wykorzystała, a w domknięciu pomogły jej podwójne błędy Jefremowej.
Z tamtego meczu wynika, że Kubka potrafi się zresetować w trakcie spotkania. Nie wynika natomiast, że zamykanie meczów to jej specjalność. W tle jest jeszcze włoski wątek: według „Tenis Magazynu” trenuje w Piatti Tennis Center w Bordigherze. To kontekst jej rozwoju, a nie zapowiedź zmiany trenera czy specjalnych przygotowań do tego turnieju.
Pierwsze podanie Kubki, cierpliwość Knutson
Najwyraźniejszym motywem w grze Kubki jest duet serwisu i forhendu. Gdy pierwsze podanie wchodzi, a zaraz za nim leci ciężki forhend, wymiana jest ustawiona, zanim się na dobre zaczęła. Adana pokazała jednak, że kiedy ten fundament słabnie, Kubka musi grać trudniejsze, dłuższe wymiany. W Rovereto ten mechanizm działa na razie bez zgrzytów.
Stąd naturalne zadanie dla Knutson, choć to wniosek z relacji, a nie zdradzony plan jej sztabu. Musi odebrać Kubce wygodne schematy od pierwszego uderzenia i zmusić ją do budowania punktów. Najlepiej w gemach returnowych, w których trzeba wcisnąć piłkę z powrotem w kort i przeciągnąć wymianę o dwa, trzy uderzenia dłużej, niż rywalka by chciała. Tenisistki już się spotkały, ale dostępne relacje nie pozwalają wyciągać z tamtego meczu wniosków o przewadze psychologicznej czy wzorcach taktycznych.
Zmęczenie to wątek dwuznaczny jak jesienna pogoda nad Trydentem. Knutson rozegrała długi, wyczerpujący fizycznie i nerwowo mecz, ale miała wolny czwartek. Kubka wygrała swój mecz spokojniej, za to grała właśnie w czwartek, więc ma krótszą przerwę. Obie rzeczy są prawdą, a żadna z osobna nie przesądza, która wyjdzie na kort świeższa.
Kubka gra też w deblu z Isabelle Haverlag i ich pierwszy mecz zaplanowano na piątek, po singlowym ćwierćfinale. Ten wysiłek nie obciąża jej więc przed meczem, ale dokłada drugie zobowiązanie tego samego dnia. Knutson w deblu nie startuje. Żadnych urazów u obu nie zgłoszono, choć brak doniesień to jeszcze nie zaświadczenie lekarskie.
Publiczność w Rovereto ma być żywa, a atmosfera w hali gorąca. Nic jednak nie wskazuje, by trybuny miały wybrać którąś ze stron, a treningi Kubki we Włoszech nie czynią z niej gospodyni. Przyznaję, że trudno mi wskazać rozstrzygnięcie, bo obie historie są w tym tygodniu przekonujące, każda na swój sposób.
Wszystko sprowadza się do dwóch pytań. Czy Knutson zamieni umiejętność przetrwania w realną kontrolę nad meczem, zamiast czekać, aż rywalka się potknie? I czy Kubka utrzyma swój uporządkowany, oparty na serwisie tenis, gdy mecz przestanie być wygodny, a po drugiej stronie stanie ktoś, kto z kortu po prostu nie chce zejść?

Opowiedziałem po staremu, długo. Sądźcie łagodnie.











