Kwalifikantka kontra dzika karta: Stoiana i Uchijima szukają w Osace stałego gruntu
Druga runda turnieju WTA w Osace zestawia dwie zawodniczki, które przyszły tu bocznymi drzwiami. Mary Stoiana, 114. w rankingu, przebiła się przez kwalifikacje. Moyuka Uchijima, 121. na liście WTA, dostała dziką kartę na domowy turniej. Na twardym korcie spotkają się dwie historie w podobnym miejscu: jedna chce utrwalić świeży przełom, druga potrzebuje dowodu, że trudny okres naprawdę się kończy.
Mary Stoiana: przełom, który trzeba umieć powtórzyć
Stoiana nie przyjechała do Osaki po jeden przypadkowy dobry dzień. Najpierw przeszła kwalifikacje, potem pokonała w pierwszej rundzie Oleksandrę Oliynykovą. WTA opisało ten mecz jako znaczące zwycięstwo nad mocniejszą rywalką. Najważniejsze, że rozpęd z eliminacji nie zgasł przy wejściu do turnieju głównego.
Ta droga nie była jednak gładka. W meczu z Sayaką Ishii pierwszy set przypominał huśtawkę: Stoiana dobierała się do niepewnego podania rywalki, ale sama też oddawała serwis. Wygrywa więc mecze, choć nie zawsze panuje nad własnymi gemami serwisowymi.
Najwięcej o jej postępach powiedział wrzesień w São Paulo. Przeciwko Claire Liu w drugim secie obroniła trzy setbole i zamiast przedłużać mecz, zamknęła go, odnosząc pierwsze zwycięstwo na poziomie WTA. Później z Salkovą wywalczyła ćwierćfinał, a relacje WTA podkreślały jej czucie piłki. To tenisistka, która potrafi zmienić rytm, a nie tylko mocno uderzać z linii końcowej.
Ta wspinaczka ma też swoje granice. W São Paulo zatrzymała ją rozpędzona Paula Badosa, a na US Open końcówkę meczu przejęła Alexandra Eala. Bardziej doświadczone rywalki wciąż potrafią jej pokazać, że rywalizowanie z najlepszymi to jeszcze nie kontrola nad meczem.
Poza kortem Stoiana uczy się zawodowego życia. W rozmowie z CT Insider opowiadała o przejściu od uczelnianej drużyny do podróży głównie z trenerem Franciskiem Vittarem, o samotności po złych dniach i ciągłej zmianie hoteli. Mówiła jednak też: „kocham tenis i kocham rywalizację” oraz „trzeba wejść w to całym sobą, inaczej się nie przetrwa”.
Cel ma bardzo praktyczny. Stoiana chce przestać co tydzień przechodzić przez kwalifikacje, a każde zwycięstwo w turnieju głównym przybliża ją do tego. Dodatkowe mecze z kwalifikacji to większy wysiłek, ale też lepsze oswojenie z tutejszymi kortami. Trudno ocenić, czy przeważy zmęczenie, czy rytm meczowy.
Moyuka Uchijima: zwycięstwo po chwili zawahania
Mecz z Shibaharą był dla Uchijimy czymś więcej niż rozgrzewką na otwarcie. Wygrała pierwszego seta, w tie-breaku drugiego miała okazje, by zakończyć spotkanie, i ich nie wykorzystała. W decydującym secie musiała odbudować spokój od nowa. Ta wygrana zakończyła jej serię bez zwycięstwa w turnieju WTA, ciągnącą się od Toronto.
Obraz gry nie był jednak obrazem dominacji. Według turniejowej relacji to Shibahara częściej przejmowała inicjatywę, a Uchijima odpowiadała i odpierała ataki. Część jej sukcesów na returnie wzięła się z tego, że ryzyko rywalki przestało się opłacać.
Sama Uchijima oceniła końcówkę drugiego seta szczerze: „Były momenty, kiedy trochę się cofnęłam”. Doceniła też serwis i odwagę Shibahary. W tym zawahaniu były i nerwy, i jakość rywalki, więc nie warto sprowadzać go do jednego słowa.
Najlepiej świadczy o niej to, co stało się później. W decydującym secie pilnowała własnego podania, nie odpuszczała gemów returnowych i w końcu doczekała się przełamania. Mówiła, że weszła w trzeciego seta z pozytywnym nastawieniem i skończyła mecz, grając po swojemu. Przyznała też, że mecz z dobrze znaną koleżanką był dla niej niezręczny, ale ten ciężar należy już do przeszłości.
Ostatnie tygodnie są u niej zmienne jak jesienne niebo. W Seulu odrobiła straty w ciasnym drugim secie z Lanlaną Tararudee, ale w trzecim znów miała problemy przy własnym serwisie i przegrała. Na Igrzyskach Azjatyckich z kolei pokonała Ku Yeon-woo po przegranym pierwszym secie i tie-breaku w decydującej partii.
Jest też sygnał ostrzegawczy. 10 października w Wuhanie Uchijima skreczowała w drugim secie meczu z Magdaleną Fręch, a przyczyna nie została podana. Dokończenie długiego meczu z Shibaharą to dobry znak, ale nie dowód, że problem minął. Jej występ w deblu w Osace już się zakończył, więc może skupić się wyłącznie na regeneracji po singlu.
Uchijima gra przed własną publicznością, ale brak dowodów, że doping realnie wpłynął na jej pierwszy mecz. Lepiej udokumentowane jest to, co dzieje się w jej głowie. Potrafi się otrząsnąć i odzyskać koncentrację, choć wciąż odbudowuje pewność siebie i daleko jej do pełnej formy.
Wygra ta, której nie zawiedzie podanie
Najciekawsze zderzenie dotyczy rytmu. Uchijima spędziła spory kawałek pierwszego meczu na reagowaniu na cudzą inicjatywę, a Stoiana ma w ręku zmiany tempa i głębokości. Jeśli zacznie mieszać, sprawdzi, czy rywalka potrafi zająć ulubioną pozycję w wymianie, a nie tylko odpierać kolejne ataki. Samo czucie piłki nie gwarantuje jednak Stoianie przewagi w wymianach.
Równie ważne będzie to, czy podanie da każdej z nich pewny punkt zaczepienia. Stoiana w kwalifikacjach oddawała serwis, a Uchijima sama wskazała skupienie na własnych gemach serwisowych jako klucz do przetrwania z Shibaharą. Nie chodzi o asy, tylko o to, która lepiej przygotuje sobie kolejne uderzenie, gdy rywalka zacznie naciskać na returnie.
Uchijima pokazała ostatnio cierpliwy return: trzymała się gemów rywalki i czekała na drobne szanse, zamiast szukać szybkiego przełamania. Taka postawa sprawdzi, czy Stoiana potrafi budować punkty spokojnie, bez pośpiechu. To może być mecz długich, wzajemnie przeciąganych wymian.
Brak informacji o wcześniejszych meczach tych zawodniczek, więc trudno mówić o jakimkolwiek bilansie. Obie grały już w Osace na tych samych twardych kortach. Stoiana rozegrała tu więcej meczów, a Uchijima ma za sobą wyczerpujący trzysetowy pojedynek, po którym musiała szybko odzyskać siły.
Nie podejmuję się wskazać, która z nich lepiej zniesie ciasną końcówkę. Stoiana broniła setboli z Liu, Uchijima raz zawahała się przed metą, a potem znów stanęła na nogi. Obie umieją przetrwać słabsze fragmenty, ale żadna nie gra jeszcze bez wahań. O losach meczu zdecyduje stabilność serwisu i to, która w trudnym momencie zrobi krok do przodu.

Polubienie jak słońce po deszczu. Znajdzie się?











