Polsko-indyjski thriller w Ćennaju. Falkowska sprawdza nerwy i płuca faworytki gospodarzy
Miał być wewnętrzny polski pojedynek w drugiej rundzie na twardych kortach otwartych w Ćennaju, a mamy klasyczny mecz „Polska kontra Indie”. Turniej WTA 250 żegna się z tą lokalizacją, więc gospodarze rzucili na szalę dziką kartę Maayę Rajeshwaran Revathi, która właśnie wyrzuciła z drabinki Katarzynę Kawę. Teraz na jej drodze staje 277. w rankingu Weronika Falkowska, świeżo po pierwszym zwycięstwie WTA w singlu od 2021 roku.
Weronika Falkowska: królowa powrotów z pogranicza zawału
Gdyby Falkowska pobierała opłaty za dostarczanie kibicom emocji, po tym tygodniu byłaby milionerką. W pierwszej rundzie przeciwko byłej mistrzyni Lindzie Fruhvirtovej Polka grała mądrze, ale podając na pierwszego seta, zafundowała sobie serię prostych błędów i podwójny błąd serwisowy. Musiała nawet bronić piłki setowej, by chwilę później zdominować tie-break.
W drugiej partii scenariusz był podobny: spadek koncentracji przy własnym podaniu, podwójne błędy, przestrzelony forhend i stracony gem. Falkowska ma jednak w Ćennaju błyskawiczny czas reakcji — natychmiast odrobiła straty agresywnym returnem i zamknęła mecz. Zamiast rozpamiętywać potknięcia, Polka od razu przechodzi do kontrataku.
Ten pancerz hartował się już w kwalifikacjach oraz październikowych startach w Loulé, gdzie biła się w decydujących setach z Carlottą Moccią i Federicą Urgesi. W eliminacjach w Indiach Viktoria Morvayova również zmusiła ją do pogoni po roztrwonieniu dużej przewagi w trzeciej partii. Z kolei Jensi Kanabar zdradziła po meczu, że próbowała grać Polce w ciało, ale Falkowska szybko odczytała ten schemat i zaczęła zabierać jej czas na korcie.
Powołanie do szerokiej kadry na listopadowy turniej Billie Jean King Cup tylko potwierdza, że Weronika wraca na właściwe tory. Jej ciężki serwis i umiejętność zmiany rytmu wymian działają, o ile akurat nie przychodzi moment zamykania seta. Wtedy serwis potrafi spłatać jej psikusa.
Maaya Rajeshwaran Revathi: śpiewająco przez kryzysy kondycyjne
Po drugiej stronie siatki stanie zawodniczka, która w październiku wywróciła swój tenis do góry nogami. Maaya przeniosła się z akademii Rafaela Nadala do Elite Tennis Center w Cannes pod skrzydła Jean-René Lisnarda, a w Indiach prowadzą ją Thomas Finck i Pierre Thiebaut. Zmiana otoczenia dała jej w październiku pierwszy zawodowy tytuł w Lagos, gdzie w finale relaksowała się, śpiewając sobie pod nosem między punktami.
Uczciwie trzeba dodać, że jej finałowa rywalka, Celia Cervino Ruiz, narzekała wtedy na skrajne zmęczenie. Maaya udowodniła jednak w Monastyrze przeciwko Anastasii Gasanovej, że potrafi odwracać mecze z mocnymi rywalkami dzięki agresywnemu returnowi i obronie break pointa w ostatnim gemie. Porażka z Tiphanie Lemaitre pokazała z kolei drugą stronę medalu: w długich gemach na przewagi wciąż brakuje jej chłodnej egzekucji.
W pierwszej rundzie w Ćennaju przeciwko Katarzynie Kawie zobaczyliśmy pełen przekrój możliwości reprezentantki gospodarzy. Zaczęła od mocnego bicia z returnu, by w decydującym secie wyraźnie opaść z sił, skracać wymiany i sypać błędami. Gdy Kawa podawała na mecz, Maaya postawiła wszystko na jedną kartę, w tie-breaku czarowała skrótami oraz lobami, a całość zamknęła bekhendem po linii.
Serwis, duszny Ćennaj i wielki test regeneracji
Taktycznie ten mecz zapowiada się jak pojedynek rewolwerowców, w którym decyduje pierwszy strzał po podaniu. Trener Finck chwali u Maayi kombinację serwisu i forhendu, ale otwarcie przyznaje, że jej gra w defensywie wciąż wymaga szlifów. Jeśli Falkowska zdoła przejąć inicjatywę na returnie i zmusi rywalkę do biegania, odkryje największą lukę w jej grze.
Sztab reprezentantki gospodarzy na pewno uważnie przeczytał wywiad z Kanabar i spróbuje spychać Polkę głębokimi piłkami na ciało. Problem w tym, że powtarzanie jednego schematu na Falkowską już w tym tygodniu nie zadziałało. Obie zawodniczki nie są okazami żelaznej regularności, więc zamiast spokojnego utrzymywania podania zobaczymy tu festiwal zwrotów akcji.
Największym znakiem zapytania nie jest jednak taktyka, lecz paliwo w baku po wczorajszych bojach. Maaya wyglądała na skrajnie wyczerpaną w trzecim secie z Kawą, a w Ćennaju panują ogromny upał i wilgotność, przerywane ulewnymi deszczami. Falkowska też ma w nogach kwalifikacje, a obie panie są jeszcze zgłoszone do debla — Weronika z Alaną Smith, a Maaya z Shrivalli Bhamidipaty. Kto szybciej zregeneruje organizm i opanuje nerwy przy podawaniu na seta, ten zgarnie pulę.

Widowisko było. Brawa wbijasz kciukiem.











