Serwis na ratunek czy powrót po kontuzji? Montgomery kontra Vandromme w Ćennaju
Druga runda turnieju WTA na twardych kortach w Ćennaju zapowiada się jak pojedynek tenisowych skrajności. O awans do ćwierćfinału powalczą klasyfikowana na 151. miejscu Robin Montgomery oraz 126. w rankingu Jeline Vandromme. Stawką jest wejście do najlepszej ósemki, a głównym pytaniem pozostaje to, czy górę weźmie siła ognia, czy zdrowie po niedawnych perypetiach.
Robin Montgomery: serwis jako koło ratunkowe i sztuka wychodzenia z opresji
Gra Robin Montgomery w ostatnich dniach przypomina jazdę kolejką górską bez trzymanki. W pierwszej rundzie w Ćennaju przeciwko Pannie Udvardy zbudowała przewagę, by w drugim secie zaliczyć poważny przestój. Zamiast jednak spakować rakiety, w decydującym secie zresetowała głowę i zmiotła rywalkę z kortu.
Podobny scenariusz oglądaliśmy pod koniec października w Courmayeur w starciu z Lisą Pigato. Włoszka odcięła Montgomery od wygodnych piłek, ale ta odpowiedziała podniesieniem poziomu podania i wyrównała walkę, zanim ostatecznie uległa w końcówce. Jej deblowa partnerka Ashlyn Krueger mówiła we wrześniu wprost: „Robin serwuje niewiarygodnie”.
Montgomery sama określa swój styl jako mocne uderzanie połączone z urozmaiceniem, i co najważniejsze, w jej przypadku nie słychać o żadnych urazach. Problem w tym, że ten serwisowy walec potrzebuje czasem kilku gemów na rozruch. Gdy rywalka wybije ją z rytmu na starcie, Montgomery musi gonić wynik i szukać podania w trakcie trwania meczu.
Jeline Vandromme: przerwany sezon i zagadkowa wytrzymałość
U Jeline Vandromme największym rywalem w ostatnich tygodniach nie były tenisistki po drugiej stronie siatki, lecz własny organizm. We wrześniu w Caldas da Rainha doznała kontuzji mięśnia dwugłowego uda, przez co musiała odpuścić mecze kadry i wycofać się z części azjatyckiego cyklu. Jak sama przyznała po badaniach, potrzebowała kilku tygodni na pełną regenerację.
Powrót w połowie października w Ningbo wyglądał obiecująco aż do momentu, gdy przy prowadzeniu w setach i remisie w drugiej partii znów musiała skreczować przeciwko Alycii Parks. Tydzień później w Kantonie miała już na widelcu Carol Young Suh Lee, ale wypuściła przewagę po tie-breaku i przegrała decydującego seta. Trudno zgadywać, czy zabrakło tam paliwa w baku, czy chłodnej głowy w kluczowych piłkach.
Dopiero występ w Ćennaju przyniósł jej oddech i pewne zamknięcie meczu z Kyoką Okamurą. Po wyrównanym początku Vandromme przejęła pełną kontrolę nad kortem i gładko dokończyła dzieła. Pytanie brzmi, jak jej ciało zareaguje na trudy turnieju rozgrywanego dzień po dniu.
Deszcz w rozkładzie jazdy, deblowy bis i polowanie na punkty odniesienia
Pogoda w Ćennaju postanowiła dodać swoje trzy grosze do scenariusza tego spotkania. Ulewa zmyła poniedziałkowy plan gier, przez co obie zawodniczki grały pierwszą rundę we wtorek i wychodzą na kort bez dnia przerwy. Jakby tego było mało, obie panie są też zapisane do starcia przeciwko sobie w deblu — Montgomery w parze z Jodie Burrage, a Vandromme u boku Teodory Kostovic.
Taktycznie kluczem do meczu będzie to, jak szybko Montgomery wstrzeli się pierwszym podaniem i narzuci swój atak od pierwszej piłki. Dla Vandromme priorytetem w gemach returnowych musi być głęboki odbiór i zmiana rytmu, dokładnie tak, jak robiła to wcześniej Pigato. Jeśli zabierze rywalce wygodne punkty odniesienia, zmusi ją do błędów.
Z drugiej strony, agresywna gra Montgomery oznacza ganianie rywalki po narożnikach kortu. Po niedawnych problemach zdrowotnych Vandromme każda przedłużająca się wymiana i konieczność biegania za każdą piłką będą dla niej poważnym testem. Wygra ta, która lepiej zarządza swoimi słabościami: Montgomery musi uniknąć kolejnego przestoju, a Vandromme udowodnić, że jej ciało jest gotowe na pełne obroty.

Klikaj, póki emocje jeszcze nie ostygły.












