Fils kontra Machac: przewaga to dopiero początek roboty
Arthur Fils i Tomas Machac zagrają 4 listopada w drugiej rundzie Rolex Paris Masters na kortach twardych w hali. Rozstawiony z szóstką Fils rozpoczyna turniej po wolnym losie i niedawnym kreczu, a kwalifikant Machac ma już za sobą trzy mecze w Paryżu. Intryga wykracza więc poza różnicę między siódmym a 69. miejscem w rankingu ATP.
Fils potrafi przejąć kontrolę. Musi jeszcze ją utrzymać
Ostatnie występy Filsa potwierdzają siłę jego ofensywy, ale nie dają równie dobrego świadectwa końcówkom. W Tokio przeciwko Francesowi Tiafoe Francuz skutecznie łączył pewny serwis z agresją z głębi kortu. Z Valentinem Vacherotem miał przewagę przełamania w każdym secie, lecz nie zdołał jej utrzymać.
W Brukseli Fils wygrał z Alexem Michelsenem dopiero po niepotrzebnych komplikacjach. Przyznał później, że myślami był już pod prysznicem, podczas gdy rywal zaczął grać lepiej. Prysznic nie jest elementem planu taktycznego.
Przeciwko Janowi-Lennardowi Struffowi Fils kilkakrotnie wychodził na prowadzenie w decydującym secie i podawał na mecz, ale przegrał. W Bazylei znów oddał Michelsenowi gema serwisowego przy próbie zakończenia spotkania, tym razem bez zdobycia punktu. Zdołał wygrać, lecz zamykanie meczów pozostaje wyraźnym problemem.
Nie brakuje przy tym dowodów cierpliwości. W Bazylei przeciwko Giovanniemu Mpetshiemu Perricardowi Fils długo szukał sposobu na trudny serwis, utrzymywał nacisk i doczekał się przełamania. Potrzebuje powtarzalności jak w ćwiczeniu utrzymania podania: po zdobyciu przewagi następny gem nadal trzeba rozegrać od pierwszego punktu.
Osobną kwestią jest lewa noga. Fils skreczował w Bazylei przeciwko Taylorowi Fritzowi po bólu, którego nie usunęła interwencja medyczna. W Paryżu wyjaśnił, że chodziło o problem mięśniowy, a po badaniach, leczeniu i odpoczynku deklarował gotowość do gry.
Obserwowany trening w Paryżu nie ujawnił widocznego dyskomfortu, co jest dobrym sygnałem. Nie zastępuje jednak sprawdzianu przy pełnej intensywności meczowej. Fils gra również o debiut w ATP Finals, a domowa publiczność dokłada oczekiwania do sportowej stawki.
Machac odzyskuje tempo, teraz potrzebuje ciągłości
Machac przyjechał do Paryża z wynikami skromniejszymi niż jakość niektórych fragmentów jego gry. Po wcześniejszym problemie ze stopą stopniowo odbudowywał formę. W Szanghaju odwrócił trudny mecz z Zhangiem, choć słabsza dyspozycja przeciwnika nakazuje ostrożnie oceniać znaczenie tego zwycięstwa.
Więcej powiedziało spotkanie z Karenem Chaczanowem w Ałmaty. Machac poprawił serwis po słabszym otwarciu, skuteczniej chronił drugie podanie i odbierał rywalowi czas wczesnym kontaktem z piłką. Chaczanow podkreślał później szybkość jego gry oraz zdecydowane przejścia do przodu.
Machac nie wykorzystał jednak pięciu piłek meczowych. Część okazji zmarnował własnymi błędami, inne Chaczanow obronił świetnym serwisem lub grą w defensywie. Pod koniec widoczny był spadek nastroju Machaca, dlatego równie ważna jak odwaga w ataku będzie reakcja na niewykorzystane szanse.
W Wiedniu Machac potrafił narzucić agresywne wymiany Alexowi de Minaurowi, ale nie utrzymał tej jakości przez całe spotkanie. Kiedy przeciwnik zwiększył nacisk, wróciły błędy. To obecnie najważniejsza granica jego odbudowy: wysoki poziom już się pojawia, lecz nie zawsze trwa dostatecznie długo.
Paryż przyniósł rytm meczowy i spokojniejszy przebieg rywalizacji. Machac przeszedł kwalifikacje, pokonując w ich decydującej rundzie Sebastiana Baeza, a następnie wygrał z Kyrianem Jacquetem. W pierwszym secie obronił piłkę setową przy własnym podaniu, wygrał tie-break i później wyraźniej kontrolował grę.
W najnowszych relacjach nie ma informacji o nowym urazie Machaca. Jego poprawę dostrzegł także kapitan reprezentacji Tomas Berdych, powołując go na finały Pucharu Davisa. Sam zawodnik po meczu z Jacquetem mówił o rosnącym poziomie i konstruktywnie oceniał grę przy publiczności wspierającej rywala.
Kto narzuci tempo i dopilnuje własnego podania?
Będzie to pierwsze bezpośrednie spotkanie Filsa z Machacem, więc wcześniejsze pojedynki nie podpowiadają rozwiązania. Fils chce budować przewagę ciężkimi uderzeniami i kończyć akcje forhendem. Machac może utrudniać mu przygotowanie ataku, biorąc piłkę wcześnie i przyspieszając wymiany.
Hala i twarda nawierzchnia kierują uwagę na jakość serwisu oraz krótkie okazje w gemach returnowych. Fils sam zwracał uwagę na liczne ostatnio tie-breaki i ciasny przebieg spotkań pod dachem. Kluczowe będzie utrzymanie koncentracji także wtedy, gdy przez kilka gemów nie pojawi się żadna szansa na przełamanie.
Drugi serwis może pokazać, który z zawodników skuteczniej narzuca własne warunki. Machac potrafił ostatnio poprawić jego ochronę w trakcie meczu, natomiast Fils musi uniknąć gwałtownego spadku jakości podania po zdobyciu przewagi. Obaj mają świeże przykłady spotkań, w których dobre pozycje nie przyniosły spokojnego finiszu.
Machac zna już meczowe warunki w paryskiej hali, podczas gdy Fils dopiero je sprawdzi. Francuz sam przyznawał po Brukseli, że wolny los i odpoczynek nie muszą oznaczać łatwego wejścia w turniej. Większa liczba rozegranych spotkań Machaca nie jest jednak dowodem zmęczenia.
Nie ma też podstaw, by z góry przyznawać któremukolwiek przewagę w długim meczu. U Filsa trzeba obserwować swobodę poruszania po niedawnym urazie, u Machaca ciągłość ofensywy pod rosnącą presją. Najwięcej powiedzą gemy po przełamaniu i zachowanie po straconej okazji — właśnie tam ostatnio obu zawodnikom uciekała kontrola.

Nie proszę bez powodu. Powód jest niżej.











