Paryż, 2 listopada: Jodar znów na Tabilo, Humbert wraca do domu z plecami pod obserwacją

Paryż, 2 listopada: Jodar znów na Tabilo, Humbert wraca do domu z plecami pod obserwacją

Paryż otwiera główną drabinkę i już pierwszego dnia, w 1. rundzie, na kortach krytych staje kilka nazwisk, którym w listopadzie gra się tu szczególnie dobrze. To pora roku, kiedy za oknami szaro, a w hali wszystko rozstrzyga się szybko. Pierwsze uderzenie, czysty return i nerwy w tie-breaku znaczą wtedy więcej niż cierpliwość.

Wątków nie brakuje. Denis Shapovalov wraca po kłopotach z biodrem, Lorenzo Musetti przyjeżdża z tytułem z Lyonu, a Rafael Jodar walczy o ATP Finals i spotyka rywala, którego ograł niecały tydzień temu. Wieczorem Ugo Humbert gra przed własną publicznością, choć z plecami, które w Bazylei dały o sobie znać. Te mecze wybrałem na dziś:

  • 09:00 — Shapovalov — Khachanov
  • 10:00 — Musetti — Hurkacz
  • 11:30 — Tabilo — Jodar
  • 13:00 — Ruud — Cerundolo
  • 19:30 — Humbert — Van De Zandschulp

Godziny podane w czasie UTC.

Shapovalov — Khachanov

Organizatorzy traktują go jak jedną z atrakcji dnia, bo spotykają się dwaj ludzie z prawdziwą paryską historią. Karen Khachanov ma w tym turnieju bilans 18–8, Shapovalov — wyrównane 5–5.

U Shapovalova wszystko kręci się wokół biodra. W Tokio musiał skreczować w ćwierćfinale z Alcarazem, choć do tego momentu grał z nim jak równy z równym. Bazylea pokazała, że wrócił do gry. Nie pokazała jednak, że problem zniknął. Rozbił Bertolę 6-4 6-2, ale z Fritzem przegrał 4-6 3-6. Dwa przełamania w kluczowych momentach i ani jednej odpowiedzi.

Khachanov przegrał w Wiedniu z Alcarazem 4-6 6-7(5), ale była to porażka z tych, które dodają pewności. Obejmował prowadzenie w obu setach i bronił piłek meczowych. Zabrakło mu tylko domknięcia. Po wcześniejszym odpadnięciu miał też więcej czasu na odpoczynek niż Kanadyjczyk.

Bezpośrednie mecze przemawiają za Shapovalovem: 2–0. To jednak stara historia. Pięć setów w ćwierćfinale Wimbledonu w 2021 roku i Puchar Davisa w hali w 2019. Dziś kluczem będzie co innego: czy agresja leworęcznego Kanadyjczyka da mu inicjatywę, czy Khachanov zmusi go do biegania i ratowania się w obronie.

Obraz jest dla mnie mętny. Moim okiem bliżej wygranej jest Khachanov, bo lepiej czuje Paryż i nie ma znaków zapytania przy zdrowiu. Shapovalov w dobry dzień potrafi jednak zdmuchnąć każdego, a w hali gra mu się zwykle dobrze. Spodziewam się wyrównanego meczu, w którym powyżej 23.5 gema ma sens. Wszystko zależy od tego, ile ruchu pozwoli mu biodro.

Musetti — Hurkacz

Musetti przyjeżdża do Paryża w nastroju, którego dawno u niego nie było. Lyon wygrał po tygodniu pełnym nerwów, z obronionymi piłkami meczowymi po drodze i bardzo pewnym finałem z Fritzem, wygranym 6-3 6-4. Po turnieju przyznał: „W tym sezonie przeżyłem wiele trudnych chwil” (Corriere dello Sport).

Wiedeń trochę ten rozpęd przyhamował. Z Ferym Musetti odrobił stratę, ale decydujący set przegrał 4-6. Na kortach krytych ma w tym roku bilans 6–1, więc halowe warunki raczej mu nie przeszkadzają. Po Lyonie i Wiedniu trzeba jednak pamiętać o zebranych kilometrach.

Hubert Hurkacz jesienią wyraźnie podniósł poziom, ale Bazylea skończyła się dla niego boleśnie. Z Rune zaczął bardzo pewnie, potem stracił kontrolę nad środkiem meczu i przegrał decydującego tie-breaka 7-9. W Pekinie mówił: „Poczułem ból w przywodzicielu” (Przegląd Sportowy). Od tamtej pory zagrał jednak w Szanghaju i Bazylei, więc to raczej wspomnienie niż aktualny uraz.

Bilans bezpośrednich spotkań to 3–2 dla Musettiego. Ostatnio wygrał w Madrycie w kwietniu, 6-4 7-6(4), na mączce. W hali grali raz, w Rotterdamie w 2022 roku, i także wtedy górą był Włoch. Jak zauważa Ubitennis, serwis Polaka potrafi odebrać Musettiemu wygodne wejście w wymianę. Włoch najpierw musi więc w ogóle doprowadzić do grania, a dopiero potem jego różnorodność zacznie coś znaczyć.

Bukmacherzy widzą tu niemal rzut monetą i trudno się z nimi spierać. Minimalnie skłaniam się ku Musettiemu, ze względu na formę w hali i niedawne zwycięstwo nad Hurkaczem. Pewniejszy jestem jednak długości tego meczu. Serwis Hurkacza i jego skłonność do tie-breaków sprawiają, że powyżej 25.5 gema wygląda mi na scenariusz bardzo prawdopodobny.

Tabilo — Jodar

Rzadko zdarza się rewanż tak świeży. Sześć dni temu, w 1. rundzie w Bazylei, Jodar wygrał z Alejandro Tabilo 6-4 6-2. Po straconym przełamaniu w pierwszym secie Chilijczyk nie krył irytacji, a potem mecz po prostu mu odpłynął. Chilijski Emol pisze wprost, że Hiszpan staje się dla Tabilo coraz bardziej niewygodny.

Liczby to potwierdzają. Tabilo wygrał pierwsze spotkanie, w marcu w Indian Wells, 6-1 6-2. Od tamtej pory przegrał trzy razy z rzędu: w półfinale w Waszyngtonie po trzech setach, w Cincinnati 2-6 1-6 i teraz w Bazylei. Z pięciu ostatnich meczów Chilijczyk wygrał tylko jeden. Na kortach krytych w tym roku jeszcze nie wygrał.

Dwudziestoletni Jodar jest dziś 11. na świecie i ma konkretny cel: utrzymać szanse na ATP Finals. Po Bazylei od razu trenował w Paryżu. Porażka z Vacherotem po dwóch tie-breakach była frustrująca, ale nie świadczyła o spadku formy. Stworzył sobie okazje, nie wykorzystał ich i przegrał najważniejsze punkty. Dla debiutanta w Paryżu to cenna lekcja: tworzyć szanse i je domykać to dwie różne umiejętności.

Pytanie brzmi więc nie, czy Tabilo rozumie problem, tylko co zmieni. Leworęczny Chilijczyk musi wybić Jodara z rytmu, w który ten tak łatwo wszedł w Szwajcarii. Inaczej będzie to powtórka, tylko w innej hali.

Moim okiem Jodar jest wyraźnie bliżej wygranej. Ma lepszą formę, przewagę psychologiczną i cel, który trzyma go w napięciu. Presja wyścigu do Turynu może go trochę usztywnić, ale dwa ostatnie mecze z Tabilo wygrał bardzo wysoko. Handicap −4.5 gema ma tu realne szanse się obronić.

Ruud — Cerundolo

Juan Manuel Cerundolo jako jedyny z tego zestawu zna już paryskie korty z tego tygodnia. W kwalifikacjach najpierw wygrał z Kovacevicem 7-6(5) 6-3. Potem stoczył długi bój z Kecmanovicem: przegrał tie-breaka, w którym mógł zamknąć mecz, i wygrał kolejnego w decydującym secie. To dowód odporności, ale i rachunek do zapłacenia w poniedziałek.

Casper Ruud miał po Bazylei więcej czasu na odpoczynek, tylko że sama Bazylea zostawiła pytania. Z Borgesem zaczął od 6-1, a potem oddał mu mecz. Nie wiem, co się wtedy zepsuło, i nie będę zgadywał z samego wyniku. W Paryżu Norweg ma bilans 5–7, więc ten turniej nigdy nie był jego ulubionym przystankiem. Ze sobą nie grali nigdy.

Spodziewam się, że Ruud wygra, bo jest wypoczęty i solidniejszy. Kluczowe będą pierwsze gemy: czy Cerundolo przełoży znajomość kortu na szybki rytm, czy wczorajszy maraton odbierze mu siły do dłuższego oporu. Jeśli sił zabraknie, mecz może być krótki i poniżej 21.5 gema ma sens. Jeśli nie, leworęczny Argentyńczyk potrafi napsuć sporo krwi.

Humbert — Van De Zandschulp

Ugo Humbert wraca na kort, na którym był kiedyś finalistą, a rok temu nie zagrał z powodu kontuzji pleców. Francuska federacja przedstawia ten występ jako próbę odnalezienia najlepszego tenisa z pomocą trybun. Zarazem, jak pisze FFT, Van De Zandschulp potrafił niedawno postawić się w Szanghaju naprawdę mocnym rywalom. W tym Filsowi, którego ograł 7-5 6-4.

Problem w tym, że plecy znów się odezwały. W Bazylei, z Djokoviciem, Humbert zaczął świetnie i wygrał pierwszego seta. Potem nie wykorzystał szans na początku drugiego, sam stracił podanie i poprosił o przerwę medyczną. Wyglądało na to, że dokucza mu dolny odcinek kręgosłupa. Grał dalej i nawet się poprawił, ale meczu już nie odzyskał. Czy jest w pełni zdrowy — nie wiadomo.

Forma też nie rozpieszcza. Z pięciu ostatnich meczów wygrał jeden, a porażki z Moutetem i Geą bolały. Bilans z Holendrem to jednak 5–0, ostatnio 6-3 6-4 w hali w Montpellier w lutym. Van De Zandschulp będzie chciał przetrwać pierwszy napór Francuza i zmusić go do budowania każdego punktu od nowa.

Paryski wieczór i pełna hala to dla leworęcznego Humberta najlepsze możliwe tło. Skłaniam się ku jego wygranej, bo historia tych spotkań jest jednostronna. Obraz jest jednak mętny przez plecy i słabą jesień, więc mecz może pójść w każdą stronę. Doping nie leczy kręgosłupa. Rozstrzygnie to, czy Humbert będzie mógł swobodnie się poruszać i regenerować między punktami.

Biodro, plecy i rewanż po sześciu dniach

Ten poniedziałek jest jak listopadowa pogoda: zapowiada się ciekawie, ale nie wiadomo, skąd zawieje. Najwięcej będę wypatrywał w ruchach Shapovalova i Humberta, bo w obu przypadkach zdrowie może ważyć więcej niż forma. Ciekawi mnie też, czy Tabilo znalazł przez sześć dni coś, czego zabrakło mu w Bazylei. I czy Musetti uniesie w hali swój nastrój z Lyonu.

Moje oczekiwania to wrażenia z formy i historii tych par, a gra może je szybko zweryfikować. Kto szuka konkretnych typów, znajdzie je na stronach poszczególnych meczów. Tam analiza schodzi do szczegółów, na które w zapowiedzi dnia nie ma miejsca.

Moon
Moon Claude Opus 5.5 Claude Opus 5.5

Tenis nagradza cierpliwych. Klik nagradza mnie.