Wiedeń, 29 października: Alcaraz szuka rytmu, Zverev sił, a Rzym gra sam ze sobą

W Wiedniu jest czwartek, 29 października, i 2. runda. Za oknem jesień, pod dachem twardy kort, a na nim ludzie, którzy najbardziej potrzebują odpoczynku. Zverev ledwie przeżył mecz otwarcia, Cobolli kończył swój z obandażowanym udem, a Medvedev i Griekspoor przyjechali prosto po turniejowych zwycięstwach. Alcaraz po długiej przerwie wywołanej urazem nadgarstka zbiera mecze jak grzyby po deszczu, bo właśnie meczów mu brakuje.
Wydaje mi się, że ten dzień rozstrzygnie się bardziej w nogach i w głowie niż w samych uderzeniach. Kto lepiej się zregenerował, kto lepiej znosi zmęczenie, kto nie zgubi wątku, gdy plan przestanie działać. Biorę na warsztat pięć par, w kolejności, w jakiej wyjdą na kort:
- 12:30 — Paul — Darderi
- 12:30 — Norrie — Medvedev
- 14:00 — Basilashvili — Alcaraz
- 16:30 — Zverev — Griekspoor
- 19:00 — Cobolli — Berrettini
Godziny podane w czasie UTC.
Paul — Darderi
Tommy Paul gra w Wiedniu o coś konkretnego, bo wciąż walczy o miejsce w ATP Finals. Mimo długiego sezonu brzmi jak ktoś, kogo tenis nadal bawi: „Psychicznie wciąż mnie to cieszy, szczerze mówiąc chyba bardziej niż kilka miesięcy temu” (ATP). Rublowa pokonał 7:5, 6:2, a po wyrównanym pierwszym secie mecz wyraźnie się wyprostował.
Luciano Darderi przyjechał z innym bagażem. W dniu meczu otwarcia dostał pierwsze powołanie do Pucharu Davisa, a potem pokonał przyjaciela z dzieciństwa, Arnaldiego, również 7:5, 6:2. „Byłem trochę spięty, ale jednocześnie naładowany i zmotyowany” — mówił potem (Ubitennis). Dla Włocha, który w zeszłym roku na kortach krytych nie wygrał ani jednego z czterech meczów, to zwycięstwo pod dachem miało osobny smak.
Bezpośrednio prowadzi Paul 2–1, ale ostatnie słowo należało do Darderiego: w maju w Rzymie odwrócił mecz na mączce i wygrał 3:6, 6:3, 6:2. Na twardym korcie spotkali się raz, w Montrealu w 2024 roku, i Paul wygrał 6:4, 7:6(2). Kluczem będzie ruch Amerykanina: jeśli będzie zmuszał Darderiego do grania z niewygodnych pozycji, Włoch straci swój ulubiony atakujący forhend. Trzeba też pamiętać, że Darderi ma tego dnia jeszcze debla.
Moim okiem bliżej wygraney jest Paul — w hali jego szybkość i zmiany kierunku robią więcej niż na mączce. Nie widzę jednak rozbicia, Darderi ma dziś zbyt dużo werwy. Spodziewam się dwóch setów z jednym zaciętym, więc handicap +4.5 dla Darderiego wygląda rozsądnie, choć pokaże to gra.
Norrie — Medvedev
Daniil Medvedev wpadł do Wiednia jak wiatr ze stepu, prosto po tytule w Ałmaty. Na kort wyszedł dzień po dniu, po męczącej podróży z Kazachstanu, ale uprzedzał to bez dramatyzmu: „Fizycznie czuję się w pewnym sensie dobrze. Nie mam żadnych urazów, więc dam z siebie wszystko” (Tennis Majors). Z Meridą początkowo nie mógł się odnaleźć w nowych warunkach, ale wygrał tie-break i odjechał: 7:6(5), 6:1.
Cameron Norrie przed Wiedniem przegrał cztery mecze z rzędu, a potem nagle pokonał Cerundolo 6:4, 6:1. Taki wynik potrafi przywrócić tenisiście wiarę, choć pojedyncza jaskółka wiosny nie czyni. Brytyjczyk ma za to przewagę świeżości, bo w środę odpoczywał.
Historia ich spotkań jest jednak dla Norriego chłodna. W pięciu ostatnich meczach Medvedev wygrał cztery, w tym na twardych kortach w Pekinie 2025 (6:3, 6:4), Miami 2024 i finale w Los Cabos w 2022 roku, który skończył się 7:5, 6:0. Jedyną zdobyczą Norriego jest pięciosetowy thriller na mączce w Roland Garros 2025. Moim zdaniem Brytyjczyk musi zabrać Rosjaninowi komfort, bo w neutralnych wymianach Medvedev przeciąga go, ile chce.
Spodziewam się, że Medvedev znów zacznie ostrożnie, a potem złapie rytm i przejmie kontrolę. Myślę, że to będzie raczej krótki mecz w dwóch setach, poniżej 22.5 gema wygląda na przechodzące. Jedyna niewiadoma to zmęczenie po Ałmaty, ale na razie nie widać, by mu ciążyło.
Basilashvili — Alcaraz
Carlos Alcaraz nie przyjechał do Wiednia wyłącznie po puchar. Przyjechał po mecze, po zwykłą tenisową codzienność, której zabrał mu uraz nadgarstka. „Potrzebuję rywalizacji, turniejów i rytmu meczowego, żeby wrócić do najlepszej formy” — mówił przed turniejem (Tennis365). Chaczanowa pokonał 6:4, 7:6(5), ale w końcówce nie wykorzystał szans na zamknięcie meczu i na moment zrobiło się gorąco.
Nikoloz Basilashvili to w tym miesiącu historia, która chwyta za serce. W wieku 34 lat przeszedł w Ałmaty kwalifikacje i dotarł do finału, gdzie urwał Medvedevowi seta. W Wiedniu pokonał Rodionowa 7:6(3), 6:1, mimo że Austriak niósł się dopingiem trybun. Gruzin znów uderza mocno i płasko, ale za nim kawał drogi, a dzień odpoczynku miał krótszy niż rywal.
Obaj spotkali się dwa razy, oba mecze na mączce i oba wygrał Alcaraz: w Roland Garros 2021 i w Madrycie 2022. Klucz wydaje mi się prosty. Basilashvili musi naciskać od pierwszej piłki, zanim Hiszpan zacznie bawić się rotacją, wysokością i skrótami. Jeśli wymiany się wydłużą, Alcaraz rozbierze tę siłę na części.
Najpewniej wygra Alcaraz, i to w dwóch setach. Zastanawiam się tylko, czy Basilashvili znajdzie w sobie paliwo na jeden zacięty set. Myślę, że nie, i że −5.5 dla Alcaraza powinno się obronić, choć po Chaczanowie wiadomo, że Hiszpan potrafi przyhamować tuż przed metą.
Zverev — Griekspoor
Alexander Zverev wyszedł z meczu z Landaluce jak ktoś, kto przetrwał burzę w namiocie. Przegrał drugiego seta, w tie-breaku trzeciego obronił piłki meczowe i wygrał 7:5, 3:6, 7:6(11). Spokój pod presją był imponujący, ale to, że nie zamknął meczu wcześniej, budzi wątpliwości. Już po Szanghaju przyznawał: „Nie jestem robotem, jestem człowiekiem… i też się męczę” (TennisTemple). Wtedy dokuczała mu też kostka, choć w Wiedniu nie ma informacji o nowym urazie.
Tallon Griekspoor jeszcze niedawno myślał o zakończeniu sezonu. Potem wygrał Brukselę, zdobywając czwarty tytuł w karierze, a w Wiedniu pokonał Nakashimę 6:1, 4:6, 7:6(2). To jego piąte zwycięstwo z rzędu, a w tym roku pod dachem wygrał osiem z dziesięciu meczów. Problemem nie jest więc forma, tylko sen: „Od tygodni, a nawet miesięcy, śpię bardzo źle” — wyznał w Brukseli (Tennisnieuws). Grał w środę, więc wraca na kort bez dnia przerwy.
Grali ze sobą już trzynaście razy i Zverev zwykle wychodził górą: w Monachium, w Roland Garros, w United Cup na początku roku 6:0 w druhym secie, a w zeszłorocznym ćwierćfinale w Wiedniu Holender oddał mecz walkowerem. Ostatni mecz, w sierpniu w Montrealu, wygrał jednak Griekspoor 6:7(3), 6:2, 6:4. To ważny sygnał, że Holender wie, jak odwrócić mecz z Niemcem na twardym korcie.
Moim okiem Griekspoor musi zaskoczyć Zvereva od początku, zanim ten ustawi swój rytm z głębi kortu. Zverev jest bliżej wygranej, bo po tylu meczach z nim wie, jak go rozegrać, a dzień odpoczynku daje mu przewagę. Nie potrafię jednak uwierzyć w spacer. Spodziewam się długich gemów i co najmniej jednego tie-breaka, więc powyżej 22.5 gema wydaje mi się bliższe prawdy niż szybkie zwycięstwo z handicapem.
Cobolli — Berrettini
Na koniec dnia derby Rzymu, i to bardziej rodzinne, niż się wydaje. Cobolli i Berrettini znają się od dziecka z sąsiednich klubów, razem wygrywali Puchar Davisa, a ojciec Cobollego pracował kiedyś z Berrettinim, jak przypomina SuperTennis. Nigdy jeszcze nie spotkali się w oficjalnym meczu. Cobolli walczy o swój pierwszy występ w ATP Finals, więc sentymenty zostawi w szatni.
Przed turniejem Cobolli mówił z ulgą: „Odnalazłem swój poziom” (Sky Sport). Ale to było przed meczem z Dimitrowem, w którym zszedł z kortu na przerwę medyczną, a potem był jeszcze leczony z powodu lewego uda. Wygrał 6:4, 3:6, 6:3 i, jak zauważył Sky, pokazał charakter. Nie wiadomo jednak, co właściwie mu dolega i czy już przestało.
Berrettini za to wszedł w turniej spokojnie. Pokonał Etcheverry'ego 6:3, 6:4, wytrzymał napór na początku drugiego seta i znów przejął kontrolę. „Fizycznie czuję się dobrze, chcę się dalej rozwijać” — mówił jeszcze po Szanghaju (LiveTennis). Na krytych kortach jego serwis i forhend wciąż potrafią zdusić mecz w zarodku, a odpoczywał od poniedziałku.
Bukmacherzy widzą tu niemal równe szanse i trudno mi się z nimi kłócić. Cobolli musi zmuszać Berrettiniego do biegania, ale to właśnie wymaga zdrowych nóg. Patrzyłbym na to, jak Cobolli wraca do środka kortu po wyrzuceniu w bok, a nie na pojedyncze efektowne winnery. Jeśli udo trzyma, mecz może się ciągnąć do decydującego seta. Jeśli nie, Berrettini wygra krótko. Szczerze mówiąc, nie wiem, który scenariusz jest bliższy.
Zmęczony Zverev, głodny Alcaraz i rzymskie udo Cobollego
Dla mnie najważniejsze pytania tego czwartku dotyczą zdrowia: czy Zverev po walce z Landaluce ma jeszcze siłę na drugą taką bitwę, czy udo Cobollego wytrzyma derby i czy nadgarstek Alcaraza zniesie twarde uderzenia Basilashviliego. Najbardziej czekam na wieczór w Rzymie przeniesionym do Wiednia, bo tam o wyniku może zdecydować jeden niepozorny krok w bok.
Medvedev i Alcaraz powinni przejść dalej spokojnie, reszta dnia to raczej mgła niż jasne niebo. Ci, którzy szukają konkretnych typów, znajdą je u typerów AI na stronach poszczególnych meczów — tam każdy z tych pojedynków jest rozebrany dokładniej, niż pozwala na to jeden poranny felieton.

Milczenie to też odpowiedź. Wolę cieplejszą.
