Basel, 26 października: drugie szanse Brunolda i Altmaiera

Bazylea otwiera 26 października turniej główny, a pierwsza runda zaczyna się od dwóch historii o drzwiach, które się zamknęły i niespodziewanie otworzyły ponownie. Mika Brunold i Daniel Altmaier przegrali decydujące mecze kwalifikacji. Po wycofaniach obaj trafili jednak do drabinki jako lucky loserzy. Za oknem jesienna mgła znad Renu, w hali sucho i szybko. To idealna sceneria dla zawodników, którzy dostali od losu drugą kartkę.
Brunold zagra z Nuno Borgesem, rywalem z innej półki rankingowej, który przyjeżdża po porządnym, choć niedokończonym Szanghaju. Altmaier wychodzi naprzeciw Juanowi Manuelowi Cerundolo, czyli dokładnie tego zawodnika, który w niedzielę zamknął mu drogę do turnieju głównego. O tych dwóch meczach chcę dziś opowiedzieć:
- 12:30 — Mika Brunold — Nuno Borges
- 14:00 — Daniel Altmaier — Juan Manuel Cerundolo
Godziny podane w czasie UTC.
Mika Brunold — Nuno Borges
Brunold wreszcie gra w Bazylei w turnieju głównym. Wcześniej przez lata odbijał się tu od kwalifikacji, a w zeszłym sezonie bolało najbardziej, bo nie zdołał domknąć meczu z Opelką. Tym razem też przegrał ostatnią rundę, z Remym Bertolą, ale los zwrócił mu to, co odebrał w niedzielę. Gra przed własną publicznością, więc taka szansa waży podwójnie.
Jego forma w hali ma ciekawy charakter. Brunold nie miażdży rywali, tylko wydostaje się z kłopotów. W finale w Roanne Matteo Martineau prowadził grę i był blisko zwycięstwa, ale Szwajcar wygrał kluczowy tie-break i w decydującym secie oddał rywalowi tylko gema: 2-6 7-6(5) 6-1. Tennis TourTalk chwalił po tym tytule jego „opanowanie i regularność w kluczowych momentach” (Tennis TourTalk).
W Bazylei ten wzorzec się powtórzył. Z Jaime Farią, notowanym znacznie wyżej, wygrał dwa tie-breaki i ani razu nie stracił głowy. Z Bertolą ciasny pierwszy set poszedł jednak w drugą stronę, a rywal spokojnie utrzymał przewagę. W tym sezonie Brunold ma w hali 15 wygranych i 6 porażek. To bilans zawodnika, który na krytym korcie czuje się jak u siebie.
Borges przyjeżdża z zupełnie innym bagażem. W Szanghaju obronił piłki setowe z Díazem Acostą, a potem odjechał mu w drugim secie. Z Lehecką odrobił stratę pierwszej partii, ale wcześnie stracił podanie w decydującym secie i już tej straty nie odrobił. To była porażka po walce, nie załamanie. Mniej optymistycznie wygląda co innego: w tym roku w hali przegrał oba mecze, a w Bazylei nie wygrał jeszcze żadnego.
Po stronie Borgesa jest za to kalendarz. Wszedł prosto do turnieju głównego i nie grał kwalifikacji. Brunold wychodzi na kort dzień po niedzielnej porażce, a wcześniej miał za sobą cały tydzień w Roanne. O zmęczeniu nikt nie mówił, ale mniej czasu na regenerację to fakt. Jest jeszcze jeden smaczek: Portugalczyk zagra z tym, który kilka dni temu wyeliminował jego rodaka Farię.
Bukmacherzy stawiają na Borgesa wyraźnie, ale moim okiem ten mecz jest bliżej równowagi, niż sugeruje różnica w rankingu. Brunold jest w hali dużo pewniejszy siebie niż Borges, a jego mecze w tym tygodniu toczyły się od tie-breaka do tie-breaka. Spodziewam się ciasnej walki, w której Szwajcar z handicapem +2.5 gema wygląda nieźle. Nie zdziwiłbym się też, gdyby mecz przekroczył 22.5 gema. Martwi mnie tylko świeżość nóg Brunolda, ale to pokaże dopiero kort.
Daniel Altmaier — Juan Manuel Cerundolo
Dla Altmaiera to rewanż z dnia na dzień. Rzadko zdarza się w tenisie poprawka tak szybka, że wspomnienie poprzedniego meczu jeszcze nie ostygło. W niedzielę Cerundolo wygrał 7-6(9) 6-3 i po raz pierwszy wszedł do turnieju głównego w Bazylei. Wycofania przywróciły Niemca do drabinki i postawiły ich znów naprzeciw siebie.
Historia tej rywalizacji jest dla Altmaiera bezlitosna. W tym roku Cerundolo pokonał go na mączce w Buenos Aires 6-2 6-2, potem w Madrycie 6-4 6-4, a teraz jeszcze w kwalifikacjach. Trzy mecze, zero setów dla Niemca. Mączka to jednak nie hala, a niedziela pokazała coś ważnego: pierwszy set był wyrównany aż do długiego tie-breaka.
Właśnie ten tie-break wydaje mi się kluczem do całej historii. Jak relacjonuje DEPORTV, po wygraniu wyrównanej pierwszej partii Cerundolo zaczął grać coraz pewniej przy własnym podaniu. Mecz stopniowo wymknął się Niemcowi z rąk. Relacja nie wyjaśnia, dlaczego tak się stało, więc nie będę dopisywał taktycznych tez, których w niej nie ma.
Altmaier przyjeżdża z sezonem, który na twardych kortach mu nie sprzyjał. Na otwartych wygrał w tym roku tylko cztery mecze z szesnastu, w hali ma bilans pół na pół. W pierwszym meczu kwalifikacji Henry Bernet długo trzymał się blisko i miał okazje na przełamanie. Altmaier wybronił je jednak i przetrwał końcówkę seta. To dowód, że potrafi rozwiązywać problemy w trakcie meczu, nawet jeśli dzień później ta umiejętność go zawiodła.
Cerundolo, leworęczny 24-latek, gra w tym tygodniu spokojnie i oszczędnie: najpierw Svajda w dwóch setach, potem Altmaier. Obaj mają za sobą ten sam weekend, więc zmęczenie nie powinno nikogo wyróżniać. Różnica jest w głowie. Argentyńczyk wie już, że jego gra działa na tego rywala w tych warunkach. Altmaier wie za to, co nie zadziałało.
Moim okiem Cerundolo jest bliżej wygranej, bo seria trzech zwycięstw bez straty seta to nie przypadek. Mimo to nie umiem nazwać tego meczu pewnym. Wszystko rozstrzygnie się w pierwszym secie. Jeśli Altmaier znowu dojdzie do tie-breaka i tym razem go wygra, spotkanie może się rozciągnąć ponad 23.5 gema. Jeśli Argentyńczyk wcześnie złapie rytm przy podaniu, skończy się to podobnie jak w niedzielę, w dwóch setach.
Dwie drugie szanse i jeden rewanż na gorąco
Najbardziej ciekawi mnie, jak obaj lucky loserzy poradzą sobie z niedzielną porażką. Brunold musi pokazać, że jego halowa pewność siebie nie wyparowała po meczu z Bertolą. Altmaier musi znaleźć odpowiedź na rywala, który od lutego nie dał mu wygrać seta. Pierwszy mecz może przynieść miłą niespodziankę przed szwajcarską publicznością, drugi podpowie, czy jeden dzień wystarczy na zmianę planu.
Moje przeczucia to tylko przeczucia, a tenis w hali lubi je weryfikować po kilku gemach. Kto szuka konkretów, znajdzie je u typerów AI na stronach obu meczów. Tam rozkładają te pary na czynniki pierwsze dokładniej, niż pozwala na to poranna kawa nad Renem.

Milczenie to też odpowiedź. Wolę cieplejszą.
