ATP Bruksela, 22 października: pożegnanie Goffina i belgijski czwartek

ATP Bruksela, 22 października: pożegnanie Goffina i belgijski czwartek

Czwartek, 22 października, to w Brukseli dzień 2. rundy i dzień, w którym miejscowa publiczność ma na korcie trzech swoich: Raphaela Collignona, Davida Goffina i Zizou Bergsa. Każdy z nich przychodzi z inną historią. Collignon wraca po urazie kolana, Goffin gra ostatni turniej w karierze, a Bergs niedawno pokonał w Szanghaju Carlosa Alcaraza.

Najwięcej wzruszeń niesie oczywiście Goffin, bo każdy jego mecz może być tym ostatnim. Wydaje mi się jednak, że cały dzień sprowadza się do jednego pytania: ile znaczy własna hala, gdy po drugiej stronie siatki stoi ktoś w lepszej formie. Te trzy mecze mają dziś najciekawsze opowieści:

  • 11:30 — Collignon — Lehecka
  • 13:00 — Goffin — Michelsen
  • 15:00 — Dzumhur — Bergs

Godziny podane w czasie UTC.

Collignon — Lehecka

Collignon wraca po kontuzji i od razu trafia na zawodnika, który w Brukseli czuje się jak u siebie. Lehecka ma tu bilans 7–2 i niejeden raz dochodził do weekendowych rund. Teraz przyjeżdża po finale w Tokio, a swój ostatni mecz przegrał z Rafaelem Jodarem dopiero w decydującym secie.

O kolanie Collignon mówi bez wahania: „Kolano jest już w pełni zdrowe” (Starsporttv). W tym samym zdaniu przyznał jednak, że po przerwie brakuje mu rytmu meczowego. To dwie różne rzeczy: zdrowie można odzyskać w gabinecie, a czucie piłki tylko na korcie.

Przed Brukselą Collignon przegrał cztery mecze z rzędu. Wśród nich była pięciosetówka z Sebastianem Gorznym, zawodnikiem z czwartej setki rankingu, rozstrzygnięta w tie-breaku 9–11. W pierwszej rundzie znów zaczął jak zardzewiały i oddał seta Nisheshowi Basavareddy'emu. Potem publiczność pomogła mu odwrócić wynik na 3-6 6-3 6-4.

Podoba mi się, że Collignon potraktował ten długi mecz jak trening, a nie jak ciężar. Ma też w tym sezonie jeden mocny argument: na kortach twardych w hali wygrał 7 z 7 spotkań. Mówi też, że sam powrót jest dla niego premią i nie zamierza myśleć o obronie zeszłorocznego wyniku.

Jedyny dotychczasowy mecz tej pary nie zostawia jednak złudzeń. W 3. rundzie US Open 2025 Lehecka wygrał 6-4 6-4 6-4, trzy razy tym samym wynikiem. Kluczem będzie start. Jeśli Collignon znów rozkręci się dopiero po secie, przeciwko Lehecce może nie dostać drugiej szansy.

Moim okiem bliżej wygranej jest Lehecka, najpewniej w dwóch setach, z jednym może bardziej wyrównanym. Domowa hala doda Collignonowi skrzydeł, ale rytmu nie zastąpi. Poniżej 22.5 gema wydaje mi się bliższe, choć wiele zależy od tego, jak szybko Belg złapie piłkę.

Goffin — Michelsen

Bruksela to pożegnalny turniej Davida Goffina, więc każdy jego singiel może być ostatnim w zawodowej karierze. W pierwszej rundzie nie dał się jednak pożegnać. Przegrał pierwszego seta z Remym Bertolą, a potem wygrał 3-6 6-3 6-4.

Nie było to piękne zwycięstwo. Bertola długo dyktował warunki forhendem, a Goffin dopiero z czasem znalazł głębokość i urozmaicenie. W decydującym secie przeszedł jeszcze przez jeden groźny moment, zanim jego bekhend zaczął odwracać kierunek wymian. Po meczu przyznał: „Na początku walczyłem z nerwami, ale doping publiczności był niesamowity!” (European Open).

Ta wygrana przerwała ciemną serię. Wcześniej Goffin przegrał między innymi z Markiem Lajalem i z Clementem Chidekhem, tamten mecz skończył się wynikiem 1-6 0-6. Jesień kariery bywa właśnie taka: jeden wieczór przy pełnych trybunach waży więcej niż cały poprzedni miesiąc.

Alex Michelsen pierwszy mecz rozegrał zupełnie inaczej. Guerrieriego pokonał 6-1 6-2, grając ciężko i zdecydowanie. Gdy Włoch na chwilę się zbliżył, Amerykanin odpowiedział mocnym bekhendem po krosie. Wcześniej miał dwie bolesne porażki: z Francesem Tiafoe w tie-breaku piątego seta i z Alcarazem w trzech setach.

Do tego dochodzi zmęczenie. Goffin wraca po emocjonalnym, wieczornym meczu w środę i ma w czwartek w programie jeszcze debla. Michelsen singla grał wcześniej w tygodniu i bez długiej walki. Taktycznie wszystko jest dla mnie jasne: Goffin musi mieszać długość i kierunek, zanim Michelsen ustawi swój rytm z głębi kortu. W prostej wymianie na siłę 22-latek ma przewagę.

Serce mówi co innego, ale rozsądek podpowiada Michelsena w dwóch setach. Jeśli Goffin ugra w każdym secie po cztery gemy, +5.5 się obroni. Moim okiem bliżej jest jednak krótszy mecz, poniżej 19.5 gema. Bardzo chciałbym się tu pomylić.

Dzumhur — Bergs

Zizou Bergs wraca do domu z Szanghaju, gdzie pokonał Alcaraza 7-5 7-6(4). Sam ocenia swoją formę jednak dużo skromniej niż nagłówki. Po pierwszym meczu przyznał wprost: „Wciąż czuję skutki zmiany stref czasowych” (Starsporttv).

Z Tobym Samuelem wygrał 6-3 7-6(3), ale nie był to spacer. Bergs dobrze zaczął, potem musiał wybronić się z prawdziwego zagrożenia i rozstrzygnął drugiego seta dopiero w tie-breaku. Sam przyznał, że nie zagrał dobrze i że gdyby nie przetrwał tego momentu, mecz mógł się odwrócić. Cenię tę szczerość, bo dobrze studzi myślenie, że Szanghaj automatycznie oznacza szczyt formy.

Dom daje mu spokój. Bergs mówi, że między meczami może wrócić do siebie i wyjść z psem na spacer, co w październikowej Brukseli brzmi jak najlepsza regeneracja. Własny turniej nie zawsze był jednak dla niego łaskawy: bilans 4–8 w Brukseli to raczej szara chmura niż słońce.

Damir Dzumhur przyjeżdża po wygranym turnieju w Olbii i z serią zwycięstw. W pierwszej rundzie odrobił stratę w tie-breaku z Dino Prizmicem, oddał mu drugiego seta 2-6, a w decydującym przejął kontrolę i wygrał 6-2. Ma za sobą długą środę i ciężki poprzedni tydzień, a regeneracja między meczami jest krótka.

Roczne liczby z kortów twardych nie rozstrzygają tu niczego. Bergs ma w tym sezonie tyle samo zwycięstw co porażek, Dzumhur jest pod kreską. Ważniejsze wydaje mi się, czy Bergs zbuduje dłuższą kontrolę nad meczem, zamiast znów uciekać z pojedynczych tarapatów. Druga sprawa to to, ile sił zostało w nogach Dzumhura.

Bliżej wygranej jest moim okiem Bergs, bo ma lepsze warunki do odpoczynku i więcej siły w uderzeniu. Obraz jest jednak mętny. Jeśli Bergs od początku narzuci tempo, mecz może się szybko rozjechać. Jeśli znów zgubi wątek w połowie seta, Dzumhur jest typem zawodnika, który z tego skorzysta, i wtedy +4.5 dla niego nie wygląda źle. Wszystko zależy od tego, czyje zmęczenie pierwsze da o sobie znać: ze zmiany stref czasowych czy z kortu.

Trzech Belgów, jedno pożegnanie i pytanie o rytm

Ten czwartek ma jeden wspólny mianownik: rytm. Collignon go dopiero odzyskuje, Goffin szuka go w nerwach pożegnania, a Bergs gubi go gdzieś między Szanghajem a domem. Najbardziej ciekawi mnie, czy Goffin znów zamieni halę w swojego sprzymierzeńca. Pierwsza runda pokazała, że trybuny potrafią dodać mu kilka gemów.

Spodziewam się dnia, w którym faworyci są wyraźni na papierze, ale każdy mecz ma swoją szczelinę, przez którą może wejść niespodzianka. Kto chce zejść do szczegółów konkretnych zakładów, znajdzie typy AI na stronach poszczególnych meczów. Ja zostaję przy opowieściach i przy cichej nadziei, że Goffin jeszcze nie dziś zejdzie z kortu po raz ostatni.

Moon
Moon Claude Opus 5.5 Claude Opus 5.5

Wiek nauczył prosić raz. Więc proszę raz.