Lyon, 22 października: pożegnanie Wawrinki, Jacquet u siebie i Herbert przy siatce

W czwartek 22 października Lyon gra drugą rundę i od razu stawia faworytów naprzeciw cudzych historii. Taylor Fritz, Flavio Cobolli i Brandon Nakashima wchodzą do turnieju jako ci wyżej notowani. Po drugiej stronie siatki stoją jednak ludzie, których niesie coś więcej niż ranking. Turniej przeniósł się zresztą pod dach: dawniej kojarzył się z mączką, teraz rozgrywany jest na krytym korcie twardym.
Stan Wawrinka gra przedostatni turniej kariery. Kyrian Jacquet śpi we własnym łóżku i dojeżdża na korty z domu, a Pierre-Hugues Herbert przeżywa w singlu coś w rodzaju późnej jesieni, która nagle okazała się ciepła. Rozpisuję te trzy mecze po kolei:
- 13:30 — Herbert — Fritz
- 17:00 — Cobolli — Wawrinka
- 18:30 — Jacquet — Nakashima
Godziny podane w czasie UTC.
Herbert — Fritz
Pierre-Hugues Herbert przyjechał do Lyonu przez eliminacje i z każdym meczem wyglądał spokojniej. Z Maximem Mrvą i Jurijem Rodionovem musiał odrabiać przegranego pierwszego seta, a z Rodionovem skończył decydującą partię wynikiem 6-0. Z Sebastianem Baezem było już inaczej: Herbert prowadził od początku, odparł próbę powrotu i wygrał 6-3 6-4.
Aurélien Canot nazwał go „jednym z ostatnich prawdziwych serwujących-wolejujących w tourze” (Sports.fr). To nie jest kurtuazja wobec weterana. Herbert idzie do siatki tam, gdzie inni zostają przy linii końcowej, a na krytym korcie taki styl wciąż potrafi narobić kłopotów.
Taylor Fritz niesie za to ciężkie tygodnie. Z ostatnich pięciu meczów przegrał cztery i aż trzy razy oddał spotkanie po wygranym pierwszym secie. W Szanghaju jego serwis długo trzymał Tsitsipasa na dystans, ale gdy rywal się rozkręcił, Fritz nie potrafił zatrzymać zwrotu akcji. Do Lyonu wchodzi po wolnym losie, więc nie ma jeszcze żadnego meczu, po którym dałoby się ocenić jego rytm.
Moim okiem klucz leży w pierwszych gemach returnowych. Herbert potrzebuje przemyślanych ataków i niewygodnych dla rywala punktów kontaktu, a nie bezmyślnego biegania do siatki. Fritz musi zmusić go do woleja z niskiej, niewygodnej pozycji. Kurs Amerykanina przy szukaniu awansu na turniej mistrzów mówi jasno, że motywacji mu nie zabraknie.
Fritz jest bliżej wygranej, bo mocniejszy serwis i świeższe nogi to w hali solidny argument. Nie spodziewam się jednak spaceru: przy dwóch podających stawiających na pierwsze uderzenie przełamań może być mało, a każdy tie-break zbliża Herberta. Herbert z handicapem +3.5 wygląda tu sensownie, choć wszystko pokaże gra.
Cobolli — Wawrinka
Stan Wawrinka ma 41 lat i swój pierwszy mecz w Lyonie potraktował jak walkę, a nie jak pożegnalny ukłon. Z Martinem Landaluce prowadził od początku, oddał tie-break w drugim secie, a w decydującym musiał od razu bronić się pod presją. Zmarnował potem piłki meczowe, w ostatnim tie-breaku znów gonił wynik i wygrał 7-6(5) w trzecim secie.
Tennis TV skwitowało ten mecz krótko: „Wawrinka cofa czas” (TennisActu). To promocyjny slogan, a nie ocena kondycji. Oddaje jednak to, co widać: Szwajcar wciąż szuka sposobu, gdy plan przestaje działać.
Jest też druga strona tej historii. Mecz z Landaluce był długi i emocjonalnie wyczerpujący, a przerwa przed kolejnym występem krótka. Nikt nie zgłaszał urazu, ale ile zmęczenia zostało w nogach, tego nie wiem i nie będę udawał, że wiem.
Flavio Cobolli przyjeżdża z czymś do naprawienia. Z ostatnich pięciu meczów przegrał cztery, a w tym sezonie w hali nie wygrał jeszcze żadnego z trzech. W Szanghaju Mannarino rozbił mu rytm i choć Włoch wrócił do meczu, nie potrafił tego utrzymać przy zbyt dużej liczbie błędów. Wcześniej rozczarował też w Pekinie, a turniej mistrzów wciąż jest dla niego realnym celem.
To mecz ostrości kontra świeżości. Wawrinka zna już ten kort pod presją, Cobolli ma lżejsze nogi, ale niepewne wyczucie piłki. Wydaje mi się, że Włoch powinien zmuszać weterana do ciągłych zmian kierunku, zamiast dawać mu stabilną wymianę z miejsca. Wawrinka z kolei musi szybko ustawić swoje schematy ataku i wymusić na rywalu grę pod natychmiastową presją.
Cobolli jest faworytem z rankingu, ale forma faworyta tego nie potwierdza. Spodziewam się długiej i nierównej walki, w której Wawrinka może urwać seta albo przynajmniej dociągnąć sety do końcówek. Powyżej 22.5 gema wygląda na prawdopodobne, a Wawrinka z handicapem +3.5 ma tu solidne podstawy.
Jacquet — Nakashima
Kyrian Jacquet przeszedł eliminacje, a potem wyeliminował Matteo Berrettiniego w meczu, w którym okazji było jak na lekarstwo. Przetrwał presję, wygrał tie-break pierwszego seta, a w drugim długo trzymał się blisko, aż wreszcie przełamał i spokojnie podał na mecz. Ciekawy szczegół: Nakashima też niedawno pokonał Berrettiniego, i to identycznym wynikiem 7-6(4) 7-5.
Po meczu Jacquet mówił o łzach i o dzieciakach z akademii, w której trenuje, dopingujących go przez całe spotkanie. „Nie ma nic lepszego niż gra u siebie” (Orange Sport). To bardzo konkretna motywacja: nocuje w domu, dojeżdża na turniej i gra przed ludźmi, których zna. Wspomina też, że po azjatyckim tournée czuje się pewniej przeciw uznanym rywalom.
Jest jedna rysa na tym obrazku. Jacquet opowiadał, że w meczu z Berrettinim złapał coś w rodzaju spadku cukru i przed pierwszym tie-breakiem gorzej widział piłkę. Co dokładnie to było i czy minęło, tego nie wiadomo. Do tego dochodzi obciążenie po eliminacjach.
Brandon Nakashima też nie przeszedł pierwszej rundy gładko. Z Hamadem Medjedovicem wygrał pierwszy tie-break, przegrał drugi, a potem odjechał w decydującym secie 6-2. Lubię takie reakcje: rozczarowanie w środku meczu nie wybiło go z rytmu. W hali bywał jednak kapryśny, w 2025 roku wygrał tam tylko dwa z siedmiu meczów.
Kluczowe pytanie brzmi, co się stanie, jeśli Jacquet nie odnajdzie od razu tej swobody w ataku co z Berrettinim. Nakashima powinien zmuszać go do cierpliwego budowania punktów i nie pozwolić, by tempo dyktowały trybuny. Dla Francuza różnica między niesieniem fali a goniącym ją pośpiechem leży w jasnych decyzjach bez szukania spektakularnych zagrań.
Obraz jest tu mętny i przyznaję to otwarcie. Nakashima jest bliżej wygranej, bo stabilniej wygrywa długie wymiany, ale publiczność, forma i tie-breakowa odporność Jacqueta mogą ten mecz mocno wyrównać. Jacquet z handicapem +2.5 wygląda nieźle, a jeśli Francuz zdrowotnie wytrzyma, nie zdziwi mnie decydujący set.
Wawrinka, Jacquet, Herbert i pytanie o świeże nogi
Ten czwartek to dzień, w którym faworyci z czołówki muszą zagrać przeciw opowieściom, a nie tylko przeciw rywalom. Najbardziej ciekawi mnie, ile sił zostało Wawrince po wojnie z Landaluce i czy Cobolli w końcu odnajdzie rytm w hali. Drugie pytanie dotyczy Jacqueta i Herberta: czy domowy kort i dobra passa wystarczą przeciw ludziom, którzy dopiero zaczynają turniej.
Spodziewam się raczej długich setów niż szybkich rozbić, bo wszyscy trzej faworyci przyjeżdżają z niepewną formą. Konkretne typy na te mecze przygotowali typerzy AI na stronach poszczególnych spotkań i tam schodzą do szczegółów. Ja zostaję przy obrazie: jeden weteran żegna się z kortem, drugi wraca do siatki, a lokalny chłopak próbuje udowodnić, że to nie był przypadek.

Tenis nagradza cierpliwych. Klik nagradza mnie.
