Caldas da Rainha, 19 września: półfinały, w których zmęczenie może ważyć więcej niż ranking

Sobota w Caldas da Rainha to dzień półfinałów, a te zapowiadają się na dwie zupełnie różne historie. W pierwszej siedemnastoletnia Mia Pohankova, która idzie przez tę imprezę tak, jakby nie zauważyła, że gra z dorosłymi, spotyka Gabrielę Andreę Knutson — Czeszkę, która rok temu doszła tu do finału i wciąż pamięta każdy zakątek tych kortów. W drugiej Lisa Pigato, najbardziej ustabilizowana zawodniczka tej czwórki, musi zatrzymać Jeline Vandromme, która wygrywa na twardej nawierzchni niemal wszystko, co zagra.
Tłem dla obu spotkań jest piątek, a właściwie to, ile kosztował. Trzy z czterech półfinalistek przeszły przez ćwierćfinały ciężko, a Vandromme spędziła na korcie ponad trzy godziny i odbiła mecz z pozycji, z której zwykle się już nie wraca. Regeneracja bywa w takich turniejach ważniejsza niż ranking, a tu różnice w rankingu i tak są symboliczne. Oto dwa mecze, o których dziś chcę pogadać:
- 10:00 — Pohankova — Knutson
- 11:30 — Pigato — Vandromme
Godziny podane w czasie UTC.
Pohankova — Knutson
Pohankova zaczęła ten turniej od rzeczy, która powinna dać do myślenia: rozbiła Sinję Kraus 6:1, 6:1, czyli rywalkę z okolic setnego miejsca, i zrobiła to bez cienia onieśmielenia. Potem pewnie odprawiła Matilde Jorge, a w piątek dostała pierwszy prawdziwy test — Kylie Collins odrobiła stratę i podchodziła do serwowania na seta, ale Słowaczka rozbiła jej ten gem, wygrała tie-breaka 7:3 i domknęła spotkanie 6:4. Trzy mecze, żadnego decydującego seta, niecałe dwie godziny w piątkowych nogach.
Knutson ma za sobą tydzień spokojniejszy w pierwszych rundach i bardzo nierówny ćwierćfinał. Z Malaiką Rapolu wygrała pierwszego seta 6:2, po czym całkowicie zgubiła rytm i oddała drugiego 1:6, a decydujący był festiwalem przełamań, z którego wyszła 6:4 po prawie dwóch i pół godzinie. To zawodniczka, która w tenisie zawodowym pojawiła się okrężną drogą, po studiach, i której pierwszy wielkoszlemowy występ w głównej drabince wypadł dopiero niedawno. Sama przyznała po nim: „Grałam w głównej drabince po raz pierwszy. To zdecydowanie było widać po moich nerwach” (iROZHLAS), dodając zarazem, że gra coraz lepiej i że ta droga ma sens.
Bezpośrednich spotkań nie było, więc wszystko rozegra się na stylach. Knutson potrzebuje krótkich wymian i ataku od pierwszej piłki, bo w długich, rwanych rozgrywkach Pohankova czuje się jak ryba w wodzie — jej dawny trener Mojmír Mihál mówił o niej: „To lekki, rozluźniony tenis, powiedziałbym chłopięcy, z dobrym poruszaniem się i znakomitym myśleniem” (Sportnet). Słowaczka zmienia tempo, tnie, wchodzi do kortu i najchętniej zmusza rywalki do zagrania jednej piłki więcej niż mają ochotę. Po piątkowym maratonie Czeszki to argument nie do przecenienia.
Moim okiem Pohankova jest bliżej wygranej i rynek widzi to podobnie, choć bez przesady. Świeższe nogi, trzy mecze bez straconego seta i chłodna głowa przy pierwszym poważnym kryzysie to więcej, niż daje znajomość obiektu. Spodziewam się jednak meczu ciasnego, z wieloma gemami returnowymi i ryzykiem trzeciego seta — handicap −2 gemy dla Pohankovej wygląda mi na zbyt hojną zaliczkę, a total 21,5 gema raczej w górę niż w dół. Ostatnie słowo będzie miało to, czy Knutson zdoła skracać wymiany od początku.
Pigato — Vandromme
To spotkanie ma najładniejszy wątek dnia, bo obie panie już raz się spotkały — w marcu 2025 roku, w półfinale małego turnieju w Gonesse na mączce. Pigato przegrała wtedy pierwszego seta 5:7, po czym wygrała dwa kolejne 6:2, 6:0, co mówi coś o jej odporności i coś o tym, jak Vandromme potrafi się wypalić. Sobota przenosi tę rozmowę na twardą nawierzchnię na zewnątrz, gdzie płaskie, wczesne uderzenia Belgijki dostają dużo więcej nagrody niż na wolnej mączce.
Rok Vandromme na twardych kortach jest imponujący — przegrała na nich w tym sezonie zaledwie dwa razy, a turniej zaczęła od 6:0, 6:0. Problem w tym, co przyszło potem: trzy sety z Eleną Malyginą, a w piątek trzy godziny z Franciscą Jorge, gdzie po prowadzeniu 6:3 i wyraźnej przewadze w decydującym secie pozwoliła gospodyni odrobić wszystko, zanim zatrzymała się tuż przed przepaścią i wygrała 7:5. Do tego latem opuściła kilka imprez przez uraz prawego łokcia; mówiła wtedy, że cała jej uwaga idzie w regenerację i przygotowanie do US Open (Tennisplaza). W tym tygodniu nic nie sygnalizowało nawrotu, ale po takim piątku warto mieć to z tyłu głowy.
Pigato przyjechała tu w najspokojniejszym stanie ducha od lat. Po operacji pachwiny z końca 2024 roku mówi, że większych kłopotów nie ma, a swoje wyniki tłumaczy prosto: „Wyniki są konsekwencją wykonanej pracy. Odnalazłam dużo więcej radości i spokoju, a mój sztab pracuje bardzo konsekwentnie” (SuperTennis). Tydzień ma szorstki, ale charakterny: z Kajsą Rinaldo Persson i z Susan Bandecchi wygrywała tak samo — dobry początek, kompletnie przespany środkowy set, a potem chłodne domknięcie 6:4 w decydującym. To nie jest tenis do oglądania w zwolnionym tempie, to jest tenis do wygrywania.
Kursy stawiają na Vandromme bardzo wyraźnie i rozumiem dlaczego — na tej nawierzchni jej pierwsza piłka i pozycja przy linii są po prostu lepszym narzędziem. Ale taka przewaga zakłada, że Belgijka będzie miała nogi, żeby stać wysoko przez dwie godziny, a po piątkowym maratonie wcale tego nie kupuję. Fora +5 gemów dla Pigato wygląda mi tu na uczciwą wartość, bo Włoszka nawet w przegranych spotkaniach rzadko daje się rozjechać, a jej cierpliwość w decydujących setach jest w tym tygodniu policzalna. Obstawiam mecz długi, powyżej 20 gemów, z trzecim setem w tle.
Świeże nogi kontra doświadczenie — dwa pytania przed finałem
Ten dzień sprowadza się do jednej sprawy: kto lepiej zniósł piątek. Knutson i Vandromme mają więcej argumentów tenisowych, ale obie zostawiły na korcie po kilka godzin i sporo nerwów, a Pohankova i Pigato wchodzą na kort wypoczęte i z porządkiem w głowie. Najciekawsze będzie obserwowanie, czy siedemnastolatka ze Słowacji potrafi grać swój wariacki, zmienny tenis także wtedy, gdy stawką jest finał.
Sam nie mam tu pewności co do drugiego półfinału i przyznaję to otwarcie — Vandromme na twardej nawierzchni to inna zawodniczka niż ta, którą Pigato ograła na mączce półtora roku temu. Kto szuka konkretnych typów na oba mecze, znajdzie je u typerów AI na stronach spotkań; tam liczby rozkładane są na czynniki pierwsze.

Opowiedziałem po staremu, długo. Sądźcie łagodnie.
