Na wirażu po historyczny ćwierćfinał: Ann Li kontra Janice Tjen w Wuhan
Trzecia runda turnieju WTA 1000 w Wuhan serwuje nam na Center Court starcie, o którym mało kto marzył przy losowaniu drabinki, a które zapowiada się jak absolutny hit. Na twardej nawierzchni zobaczymy tenisistki piekielnie głodne życiowego sukcesu. Zwyciężczyni zgarnie swój dziewiczy bilet do ćwierćfinału imprezy tej rangi.
Stawka jest kosmiczna, a tło tego pojedynku to gotowy scenariusz na thriller. Z jednej strony mamy zawodniczkę, która właśnie zafundowała sobie emocjonalny rollercoaster, eliminując gigantkę światowych kortów. Z drugiej staje dziewczyna odbudowująca pewność siebie po wyboistych tygodniach, wracająca do regularnego wygrywania. Zobaczmy, z jakimi kartami obie panie siadają do tego stołu.
Ann Li i sztuka przetrwania na tenisowym ringu
Amerykanka w ostatnich tygodniach udowadnia, że absolutnie nie pęka na robocie. Już na US Open, w starciu z Lindą Noskovą, pokazała niesamowity charakter, odrabiając potężną stratę w drugim secie i uciekając spod topora świetnym forhendem. W Pekinie dołożyła do tego czyste, w pełni kontrolowane zwycięstwo nad utytułowaną Belindą Bencic.
Wuhan to jednak zupełnie inna bajka, a jej mecz z Aryną Sabalenką przejdzie do osobistej legendy tenisistki. Li wróciła z zaświatów po przegranym pierwszym secie i stracie podania w drugim. Finałowa faza przypominała wojnę nerwów na wyniszczenie, a Amerykanka zachowała zimną krew, wykorzystując dopiero dziesiątą piłkę meczową w decydującym tie-breaku.
Jak sama przyznała, w pewnym momencie była bliska mentalnego załamania, ale zamiast panikować, skupiła się na dłubaniu punkt po punktów. To kapitalne świadectwo jej obecnego zarządzania presją. Fizycznie twierdzi, że czuje się dobrze, w czym na pewno pomógł fakt, że w pierwszej rundzie Camila Osorio poddała mecz przy wyraźnym prowadzeniu Li.
Janice Tjen wrzuca wreszcie wyższy bieg
Ostatnie miesiące Tjen przypominały jazdę na zaciągniętym ręcznym, gdzie dobre momenty przeplatały się z bolesnymi zderzeniami ze ścianą. Na US Open Mirra Andriejewa wyłączyła z gry jej ofensywne atuty, a w Guadalajarze przegrała ze Sloane Stephens po morderczym, składającym się z samych tie-breaków boju. Dopiero w Wuhan mechanizm wreszcie zaskoczył.
To właśnie w Chinach Tjen zanotowała pierwszą serię zwycięstw z rzędu od lutego. W meczu z Ito zaprezentowała znakomity return i kapitalnie rozgrywała wymiany. Była z głębi kortu na tyle agresywna, że nawet pojawiające się błędy serwisowe nie zrujnowały jej przewagi.
W drugiej rundzie odprawiła Darię Snigur, grając solidnie i bez większych przestojów. Warto jednak pamiętać, że jej rytm regeneracji zaburzył występ w deblu u boku Caty McNally, przegrany po wyczerpującym super tie-breaku. Pytaniem otwartym pozostaje też dyspozycja jej nadgarstka, przez który pod koniec września musiała wycofać się z imprezy w Singapurze.
Forhendowe fajerwerki czy test z chłodnej głowy?
Taktycznie to starcie ma mnóstwo podtekstów, bo tenisistki dobrze znają się ze wspólnych treningów. Li doskonale wie, jak chętnie jej rywalka ucieka się do niewygodnej kombinatoryki i zmian rytmu. Kluczem dla Tjen będzie zdominowanie wymian jej ulubionym, ryzykownym forhendem, by nie musieć tylko biernie biegać za każdą piłką.
Dla Tjen wyzwaniem będzie także nagła zmiana scenerii. Przesiadka z bocznego kortu numer 2 na potężny Center Court to ogromny skok ciśnienia, podczas gdy Li zdążyła się już z tą areną obyć podczas morderczego boju z Sabalenką. Tjen musi od samego początku narzucić własne warunki i przejąć inicjatywę od pierwszej piłki.
Największą intrygą pozostaje to, jak Ann Li poradzi sobie z emocjonalnym kacem po życiowym triumfie. Jeśli przekuje turniejową euforię w żelazną koncentrację i nie da się wciągnąć w chaos przy returnach rywalki, widowisko będzie przednie. O awansie zdecyduje tu dyscyplina w domykaniu własnych gemów i umiejętność ucieczki z opresji w kluczowych momentach.

Kciuk waży mniej niż rakieta. Dasz radę.










