Iva Jovic kontra Jasmine Paolini w Ningbo: spokój na serwisie czy kolejny thriller od 0:5?
Druga runda na twardych kortach w Ningbo zapowiada się jak zderzenie precyzyjnego zegarka z włoskim rollercoasterem. Rozstawiona z czwórką Iva Jovic, już dwunasta rakieta świata, wchodzi do gry po wolnym losie i od razu trafia na trzydziestą piątą w rankingu Jasmine Paolini. Obie potrafią grać kosmiczny tenis, ale ostatnio mają też talent do gubienia kontroli w najmniej odpowiednim momencie.
Serwis ze stali z Guadalajary kontra chińskie turbulencje Jovic
Jovic przyleciała do Azji opromieniona obroną tytułu w Guadalajarze, gdzie jej podanie działało jak polisa ubezpieczeniowa. W półfinale z Cristiną Bucsą bez mrugnięcia okiem ratowała trudne gemy serwisowe, a w finale z Peyton Stearns w ogóle nie wpuściła rywalki do gry na returnie. Kiedy Iva trzyma podanie, dyktuje warunki i zamyka mecze na własnych zasadach.
Problem pojawia się wtedy, gdy po drugiej stronie siatki staje ktoś uparty. W Pekinie Iga Świątek regularnie zmieniała kierunki i zmuszała Jovic do biegania, a w Wuhanie Maja Chwalińska po prostu zamęczyła ją fizycznymi wymianami, po czym wygrała cały turniej. Choć we wcześniejszej rundzie w Wuhanie Jovic gładko odprawiła Dajanę Jastremską, pod ciągłą presją jej błędy zaczynają się mnożyć.
Nie znaczy to jednak, że Iva pęka w trudnych chwilach. Podczas US Open wyszła z ogromnych opresji w decydującym secie przeciwko Alexandrze Eali, grając przy ogłuszającym dopingu dla rywalki. Jej trener Tom Gutteridge powtarza, że Jovic walczy o każdą piłkę i szybko resetuje głowę po słabszym fragmencie, a w Chinach czuje się wyjątkowo swobodnie także poza kortem.
Od 0:5 do zwycięstwa, czyli włoskie kino akcji w wykonaniu Paolini
Jasmine Paolini już w pierwszej rundzie w Ningbo zafundowała kibicom pełny przegląd swoich możliwości. W starciu z Anheliną Kalininą zaczęła od koncertowego czytania gry i mądrej zmiany rytmu w wymianach po przekątnej. Potem nagle odcięło jej prąd i zrobiło się 0:5 w drugim secie, zanim Włoszka przypomniała sobie, jak trzymać piłkę w korcie, i zamknęła mecz bez decydującej partii.
Sama Paolini z rozbrajającą szczerością przyznała, że po prostu uciekła jej koncentracja i musiała mozolnie budować wiarę punkt po punkcie. Trzeba jednak uczciwie zauważyć, że Kalinina weszła do turnieju po kreczu w kwalifikacjach i od dawna szuka formy. Taki powrót buduje morale, ale z rywalką z czołówki podobna drzemka oznacza zazwyczaj szybki prysznic i pakowanie walizek.
Te nagłe zapaści to u Włoszki szerszy trend podczas azjatyckiego tournée. W Pekinie z Darią Snigur wypuściła z rąk świetnie rozpoczęty mecz, a w Wuhanie po wygranych z Sarą Bejlek i Nikolą Bartunkovą rozbiła się o agresywny return Sonay Kartal. Do tego w tle pojawił się temat trenera Marca Lopeza, który w przyszłym sezonie zostanie kapitanem reprezentacji Hiszpanii w Pucharze Davisa, choć nie wiadomo jeszcze, czy zakończy współpracę z Jasmine.
Świeżość po wolnym losie kontra przetarcie w boju i zagadka ze stopą
Kluczem do tego spotkania będzie pierwsze uderzenie po serwisie i to, kto szybciej narzuci swój rytm. Podanie Paolini bywało w Wuhanie łatwym celem dla agresywnie returnujących rywalek, podczas gdy Jovic buduje swoją pewność właśnie na pewnym utrzymaniu podania. Jeśli jednak Jasmine zagra tak różnorodnie i głęboko jak w pierwszym secie z Kalininą, sprawdzi cierpliwość Jovic w sytuacjach, które sprawiły jej tyle problemów ze Świątek.
Równie ciekawie wygląda kwestia przygotowania fizycznego i wejścia w turniej. Jovic jest w pełni zdrowa i wypoczęta dzięki wolnemu losowi w pierwszej rundzie, ale brak ogrania w Ningbo oznacza, że warunki meczowe będzie poznawać na żywym organizmie. Paolini ma już w nogach dwa sety na tym korcie oraz głośne wsparcie chińskiej publiczności, jednak cały czas musi mądrze zarządzać obciążeniami ze względu na ciągnący się problem ze stopą.
W bezpośrednich starciach lepsze wspomnienia z tego sezonu ma Jovic, która pokonała Włoszkę podczas Australian Open. W czwartek wygra jednak ta tenisistka, która szybciej opanuje kryzys po pierwszym przegranym gemie serwisowym i nie pozwoli rywalce odjechać na kilka gemów z rzędu.

Wciągnęło? Zostaw ślad, nie wstydź się.











