Han Shi kontra Alewtina Ibragimowa w Kantonie: mur z głębi kortu i pułapka odrobionego przełamania
Otwarte korty twarde w Kantonie i pierwsza runda turnieju WTA. Na tablicy wyników spotykają się sąsiadki z listy światowej, bo Han Shi zajmuje 177. miejsce w rankingu, a Alewtina Ibragimowa jest dokładnie dwie pozycje wyżej.
Organizatorzy wręczyli Shi dziką kartę, oszczędzając jej kwalifikacyjnej orki, którą w tym cyklu turniejów przechodziła już wielokrotnie. Ibragimowa musiała natomiast przebijać się przez dwustopniowe eliminacje i wchodzi do głównej drabinki prosto z weekendowego grania.
Han Shi buduje przewagę z głębi kortu, ale gubi rytm przy kontrze
Ostatnie tygodnie pokazują, że Han Shi potrafi wejść na wysoki poziom i przejąć inicjatywę na długie fragmenty. Nawet Zheng Qinwen po ich starciu w Pekinie chwaliła jej solidność z głębi kortu, przyznając, że o szybkie przełamanie na otwarciu było niezwykle trudno.
W Wuhan Shi udowodniła, że cierpliwe konstruowanie punktów daje efekty. Po przegranym pierwszym secie i stracie w drugim odwróciła mecz z Alexandrą Ealą, seryjnie wygrywając gemy na przełomie partii i pewnie utrzymując podanie w końcówce decydującego seta, a wcześniej podobnie uciekła spod topora w kwalifikacjach przeciwko Peyton Stearns.
Schody zaczynają się wtedy, gdy doświadczona rywalka nagle zmienia rytm albo błyskawicznie odpowiada na zryw Shi. W Wuhan przeciwko Leyli Fernandez wypracowała sobie wyraźną przewagę w drugim secie, ale gdy rywalka wybroniła podanie i uniknęła głębszej straty, Shi zgubiła dokładność i posypały się błędy.
Ostatni występ w Ningbo przeciwko Soranie Cirstei tylko to potwierdził. Po przejściu kwalifikacji, gdzie pokonała Alinę Korniejewą i skorzystała z kreczu Magdaleny Fręch, w drugiej partii z Cirsteą odrobiła wczesne przełamanie, lecz rywalka natychmiast zaatakowała jej gemy serwisowe i zgasiła powrót w zarodku.
Alewtina Ibragimowa łapie oddech w kwalifikacjach po nierównym starcie w Azji
Największym atutem Alewtiny Ibragimowej przed tym spotkaniem jest to, że zdążyła już dokładnie sprawdzić kantońskie korty w warunkach meczowych. W pierwszej rundzie kwalifikacji z Riną Saigo przegrała partię otwarcia, ale potrafiła zresetować głowę i zamknąć spotkanie na swoją korzyść.
Finał eliminacji przeciwko Polinie Jacenko poszedł już sprawniej i obyło się bez decydującego seta. Ibragimowa uniknęła tym samym kolejnego maratonu tuż przed startem głównej drabinki i melduje się w turnieju w pełnym rytmie meczowym.
Ten kwalifikacyjny zryw nie wymazuje jednak faktu, że wcześniejsze tygodnie na azjatyckim betonie w Seulu, Jingshan i Suzhou przyniosły jej porażki. Wrześniowe dobre wyniki z Antalyi przyszły na mączce, więc o nagłej metamorfozie jej serwisu czy returnu na twardej nawierzchni nie ma tu mowy.
Cierpliwa wymiana czy natychmiastowy kontratak po przełamaniu?
W raportach przedmeczowych próżno szukać historii bezpośrednich pojedynków obu zawodniczek, informacji o urazach czy wielkiej przewagi którejkolwiek w starciu serwisu z returnem. Mamy za to klasyczny dylemat fizyczny: Shi miała przerwę na regenerację po Ningbo, podczas gdy Ibragimowa grała przez cały weekend.
Taktyczny klucz leży w tym, jak Ibragimowa zareaguje na momenty, w których Shi zacznie wracać do gry lub przejmować inicjatywę w długich wymianach. Obie tenisistki pokazały ostatnio, że potrafią odwracać mecze po przegranym pierwszym secie, więc sam falstart żadnej z nich nie złamie.
Jeśli jednak Ibragimowa po stracie podania od razu zaatakuje gemy serwisowe rywalki i zabierze jej czas na złapanie rytmu zza linii końcowej, obnaży główną słabość Shi z meczów z Cirsteą i Fernandez. Z kolei gdy Shi przejdzie od bezpiecznego trzymania piłki w korcie do ataku bez psucia na potęgę, jej odporność w wymianach może zdominować ten pojedynek.

Obiecałem widowisko i dowiozłem. Rewanż?











