Jacquet sprawdzi porządek Nakashimy. W Lyonie liczy się nie tylko pierwszy cios
Kyrian Jacquet i Brandon Nakashima spotkają się 22 października w drugiej rundzie turnieju ATP w Lyonie, na twardym korcie w hali. Kwalifikant i 85. zawodnik rankingu zmierzy się z rozstawioną z piątką światową siedemnastką. Intryga wykracza jednak poza ranking: rosnąca swoboda Jacqueta zderzy się z uporządkowaną grą Nakashimy.
Jacquet atakuje swobodniej, ale organizm postawił znak zapytania
W pierwszej rundzie Jacquet pokonał Berrettiniego, choć początkowo miał trudności z returnowaniem jego podania. Zamiast się cofnąć, pozostał przy ofensywnej grze. Poprawę własnego serwisu wiąże z odczuciem znalezionym podczas azjatyckich turniejów: wykonuje ruch luźniej.
Najmocniejszym potwierdzeniem postępu był mecz z Darderim w Tokio. Jacquet od początku naciskał returnem, utrzymywał przewagę dzięki podaniu i szukał zakończeń przy siatce. Gdy rywal stawiał większy opór, nie porzucił inicjatywy ani nie stracił spokoju po niewykorzystanych okazjach.
Wcześniej w Tokio pewnie ograł Runego, ale rywal wracał po długiej przerwie spowodowanej kontuzją. Z kolei w Hangzhou Jacquet obronił piłki setowe w tie-breaku z Marozsanem i wytrzymał presję przy podaniu na mecz. To dowody poprawy koncentracji, nie tylko większej odwagi.
Granice tej zwyżki pokazał Rublew w Hangzhou. Jacquet dotrzymywał mu kroku w pierwszym secie, lecz później coraz trudniej odpowiadał na ostre kąty i uderzenia kończące. Kiedy przeciwnik odbiera mu czas oraz pozycję w korcie, utrzymanie własnego ataku nadal pozostaje sprawdzianem.
Najważniejsza niewiadoma dotyczy jednak zdrowia. Po meczu z Berrettinim Jacquet ujawnił epizod hipoglikemii i problemy z widzeniem. Dokończył spotkanie, ale przed drugą rundą nie ma potwierdzenia, że problem został całkowicie opanowany.
Jacquet ma też za sobą kwalifikacje, choć ich ostatni mecz skrócił krecz Mmoha — nie jego własny. Miejscowa publiczność dodaje mu energii, a znajome otoczenie Lyonu i struktury All In zapewniają ciągłość pracy. Wsparcie z trybun pomaga, ale zapas sił trzeba mieć własny.
Nakashima pilnuje podania, na returnie ma więcej do udowodnienia
Nakashima rozpoczął turniej od wymagającego meczu z Medjedoviciem. Po dwóch tie-breakach wyraźnie odskoczył w decydującym secie. Istotne było utrzymanie jakości serwisu: długi opór rywala nie oznaczał regularnych problemów Amerykanina we własnych gemach.
W Szanghaju Nakashima pokonał Berrettiniego, zachowując większą solidność w ważnych momentach. Później przegrał z Bublikiem dopiero w tie-breaku decydującego seta, lecz miał trudności z wywieraniem presji na jego podanie. Ochrona własnego serwisu i skuteczność returnu to obecnie dwie różne części jego oceny.
Nie cały ostatni okres był równie przekonujący. W Tokio Humbert zdecydowanie narzucił Nakashimie swoje warunki. Sugestia, że wpływ miała zmiana strefy czasowej po Pucharze Lavera, nie została potwierdzona.
Sam Puchar Lavera pokazał natomiast jego ofensywne możliwości: czyste uderzenia i pewne wyjścia do siatki przeciwko Mensikowi. Gdy rywal podniósł poziom, Nakashima wrócił do sprawdzonych schematów mimo nerwów w rozstrzygającym super tie-breaku. To dyscyplina, nie bierne czekanie na błąd.
W aktualnych doniesieniach nie ma informacji o urazie Nakashimy. Trzysetowe otwarcie wymagało wysiłku, ale nie ujawniło ograniczeń fizycznych.
Pierwszy cios musi mieć dalszy ciąg
Na twardym korcie w hali szczególne znaczenie będzie miało starcie podania Nakashimy z agresywnym returnem Jacqueta. Jeśli kwalifikant często zacznie wymiany od obrony, trudniej będzie mu wykorzystać ostatnio skuteczne wejścia w kort. Nie należy z góry zakładać festiwalu asów.
Jacquet potrzebuje inicjatywy pod kontrolą, a nie samej liczby mocnych uderzeń. Jak przy ćwiczeniu pierwszych dwóch piłek po serwisie, dobry początek musi przygotować następne zagranie. Za samą odwagę punktów się nie przyznaje.
Dla Nakashimy ważne będzie przełożenie solidności na własnym podaniu na realną presję w gemach returnowych. Dla obu sprawdzianem okażą się punkty po drugim serwisie i utrzymanie jakości przy zmianie prowadzenia. Ostatnie występy dają każdemu argumenty za odpornością, ale nie przyznają żadnemu stałej przewagi psychologicznej.
Obaj niedawno pokonali Berrettiniego, lecz ten wspólny punkt odniesienia nie rozstrzyga, kto lepiej poprowadzi neutralne wymiany. Najważniejsze pozostają więc bieżąca jakość pierwszych uderzeń oraz gotowość fizyczna Jacqueta.

Kliknięcie i dalej według rozkładu.











