WTA Cali, 5 listopada 2026: ćwierćfinały z Andreescu i Tubello w roli rozpędzonych mistrzyń

Cali dochodzi do ćwierćfinałów i na mączce robi się ciasno od zawodniczek, które przywiozły tu rozpęd z poprzednich tygodni. Bianca Vanessa Andreescu i Alice Tubello przyjechały prosto po tytułach, Julia Riera po serii wymęczonych powrotów, a Carole Monnet z nawykiem wygrzebywania się z kłopotów. Każdy z czterech meczów stawia trochę inne pytanie o to, ile sił zostało po intensywnej jesieni.
Wszystkie cztery pary mają swój wątek, więc żadnej nie pomijam. Tak wygląda czwartkowy program:
- 17:00 — Riera — Zarazua
- 17:00 — Monnet — Romero Gormaz
- 18:30 — Jeanjean — Tubello
- 18:30 — Giovannini — Andreescu
Godziny podane w czasie UTC.
Riera — Zarazua
Julia Riera ma ostatnio zwyczaj zaczynać od pochmurnego nieba i dopiero potem wychodzić na słońce. W Curitibie odrabiała straty z Masarovą, a z Solaną Sierrą wygrała 1-6 6-4 7-5. Dopiero Julia Grabher nie pozwoliła jej na kolejny powrót. W Cali Argentynka oddała Mediorreal Arias dwa gemy, a potem odpłaciła Grabher wynikiem 6-2 6-4. Ten rewanż mówi mi o jej obecnym nastroju więcej niż cała tabela.
Renata Zarazua przychodzi z innego świata. Ten sezon spędziła głównie na kortach twardych, a jej bilans na mączce w 2026 roku jest po prostu przyzwoity, w przeciwieństwie do wysokiego odsetka zwycięstw Riery na mączce. W Cali Meksykanka rozbiła Katrinę Scott, a potem musiała się napracować z Despiną Papamichail: 7-6(6) 7-5.
Riera ma za sobą ciężki tydzień w Curitibie, gdzie grała też debla, więc pytanie o zmęczenie jest uzasadnione. Nikt jednak nie mówi o nim głośno. Klucz widzę w pierwszych gemach. Jeśli Riera znów odda początek, będzie musiała wspinać się pod górę z rywalką, która nie podaruje jej łatwych punktów.
Bukmacherzy widzą tu niemal monetę i trudno mi z tym dyskutować. Odrobinę bliżej wygranej jest moim okiem Riera, bo mączka to jej żywioł bardziej niż Zarazuy. Wydaje mi się też, że mecz się rozciągnie i powyżej 21.5 gema ma niezłe podstawy. Obraz jest jednak mętny, a wszystko zależy od tego, czy Argentynka tym razem zacznie od pierwszej piłki, a nie od trzeciego seta.
Monnet — Romero Gormaz
Carole Monnet jest w tym turnieju specjalistką od remontów. W drugiej rundzie przegrała pierwszego seta z Laurą Samson, wyszarpała tie-breaka w drugim i zamknęła mecz 6-3 w decydującym. Tydzień wcześniej w Querétaro podobnie odwróciła mecz z Nadią Podoroską. Zatrzymała ją dopiero Andreescu, i to wynikiem 3-6 5-7, który nie wygląda na egzekucję.
Leyre Romero Gormaz gra w Cali dużo czyściej. Oddała Polonie Hercog jednego gema, a Solanę Sierrę pokonała 6-4 6-1. Za nią jednak ciągnie się Curitiba, gdzie wygrała z Grabher pierwszego seta 6-1, a potem patrzyła, jak mecz wymyka się jej z rąk. Hiszpanka jest leworęczna, ma za sobą bogaty sezon na mączce i wyższy ranking. Jej słabym punktem bywa raczej domykanie meczu niż sama gra.
Obie przyjechały po pracowitym tygodniu, a Monnet grała jeszcze debla w Querétaro. Na zmęczenie żadna się jednak nie skarżyła. Ciekawi mnie zderzenie dwóch charakterów. Jedna potrafi wrócić z niebytu, druga potrafi z niebytu wyciągnąć rywalkę, jeśli rozluźni chwyt.
Myślę, że Romero Gormaz jest bliżej półfinału, bo na mączce gra w tym sezonie równiej, a w Cali nie straciła jeszcze seta. Monnet nie wygląda mi jednak na kogoś, kto zniknie z kortu. Z handicapem +3.5 gema wygląda tu nieźle, nawet jeśli przegra. Spodziewam się raczej walki o każdy gem niż szybkiego rozstrzygnięcia, choć pokaże to dopiero kort.
Jeanjean — Tubello
To francuski ćwierćfinał i chyba najładniejsza historia dnia. Alice Tubello w finale w Curitibie przegrała pierwszego seta z Grabher, a potem dwa razy przetrwała tie-breaka: 7-6(5) i 7-6(2). Ten pierwszy duży tytuł ma u niej podwójną wagę. Wcześniej miała za sobą operacje nadgarstka i zabieg na uciśnięty nerw w barku i ramieniu, jak przypomina The Tennis Site.
Po takim finale można było spodziewać się kaca, a tymczasem Tubello w Cali dosłownie płynie. Wygrała z Masarovą 6-3 6-0 i z Bassols Ribera 6-1 6-1. Jej bilans na mączce w tym roku to 45 zwycięstw przy 17 porażkach. To liczby kogoś, kto czuje się na tej nawierzchni jak w ogródku za domem.
Leolia Jeanjean też zaczęła w Cali od wspinaczki. Przegrała pierwszego seta z Lucią Bronzetti w tie-breaku i odwróciła mecz, a potem pewnie pokonała Meligeni Alves. Jest wyżej w rankingu i ma więcej doświadczenia. Wrzesień przypomina jednak o kruchości: wycofała się wtedy z São Paulo z powodu urazu, którego nie sprecyzowano.
Moim okiem bliżej wygranej jest Tubello, bo forma na mączce i świeża pewność siebie ważą tu więcej niż ranking. Jedyna chmura nad nią to możliwy rachunek za finał w Curitibie i natychmiastową przeprowadzkę do Cali. Jeanjean potrafi przeciągać wymiany i zmuszać do grania dodatkowych piłek, więc myślę, że powyżej 21.5 gema ma tu sens.
Giovannini — Andreescu
Bianca Vanessa Andreescu wygląda w Cali jak ktoś, kto odnalazł radość w samym rytmie grania. W rozmowie z Match Tenis przyznała, że przyjechała późno po Querétaro, ale dobrze zaadaptowała się do kortów. Dorzuciła też zdanie, które dużo o niej mówi: „Lubię grać w tenisa prawie codziennie” (Match Tenis). Po latach przerywanych urazami to brzmi niemal jak wyznanie.
Wyniki potwierdzają ten nastrój. W Querétaro pokonała Monnet, a w finale Tatjanę Marię 6-1 2-6 6-3, choć po mocnym początku musiała przetrwać wyraźny zwrot. W Cali dwa razy wygrała 6-2 6-3, z Zidansek i z Ortenzi. Kanadyjka ma już w tym sezonie cztery tytuły, a w CV wielkoszlemowe trofeum, co przy dziewiętnastoletniej rywalce robi swoje.
Luisina Giovannini nie jest jednak turystką. Argentynka ma na mączce w tym roku 38 zwycięstw przy 11 porażkach, a w Cali straciła tylko cztery gemy z Burillo i trzy z Torres Murcia. Dziś czeka ją pierwszy prawdziwy egzamin z mistrzynią tego kalibru.
Spodziewam się wygranej Andreescu i raczej zwartego meczu. Poniżej 20.5 gema wygląda mi na prawdopodobne, bo Kanadyjka w Cali nie pozwala rywalkom rozgościć się w secie. Pewną wątpliwość zostawiam na skumulowane zmęczenie. Jeśli Giovannini wciągnie ją w długie wymiany i dłuższy mecz, ten rachunek może zostać wystawiony właśnie dziś.
Andreescu, Tubello i pytanie o rachunek za udaną jesień
Ten czwartek w Cali sprowadza się dla mnie do jednej sprawy: kto po wygranych tygodniach jeszcze ma paliwo, a komu zaczyna go brakować. Andreescu i Tubello niosą tytuły, Riera i Monnet niosą nawyk wychodzenia z opresji, a Romero Gormaz ma do udowodnienia, że umie zamknąć mecz. Najbardziej czekam na francuski pojedynek o 18:30, bo tam forma spotyka się z doświadczeniem bez wyraźnego faworyta.
Moje przeczucia to tylko przeczucia i mączka lubi je weryfikować.

Weterani lubią uwagę. Nawet tę cyfrową.
