Chennai, 4 listopada: Tjen broni tytułu, Montgomery i Vandromme po deszczowym maratonie

Poniedziałkowy deszcz w Chennai zabrał cały program singla i przesunął pierwszą rundę na wtorek. W środę, 4 listopada, w drugiej rundzie zawodniczki wychodzą więc na kort drugi dzień z rzędu. Takie przestawienie kalendarza nie zawsze zostawia ślad w nogach, ale kort często wypomina to później, w trzecim secie.
Na dziś mam dwa mecze i każdy ma swoją oś. Robin Montgomery i Jeline Vandromme wracają do grania po urazach. Janice Tjen broni tutaj tytułu, a po drugiej stronie siatki stanie Joanna Garland, która też ma dobre wspomnienia z tego turnieju. Zaczynam od tych par:
- 09:30 — Montgomery — Vandromme
- 11:00 — Tjen — Garland
Godziny podane w czasie UTC.
Montgomery — Vandromme
Obie zawodniczki mają za sobą przerwę wymuszoną przez zdrowie. Ta przeszłość mówi mi o tym meczu więcej niż ranking. Montgomery przeszła zabieg po przewlekłych kłopotach z nadgarstkiem, które przerwały jej poprzedni sezon. Sama przyznała później, że uraz zabrał jej także pewność siebie na korcie.
Dlatego jej cele brzmią skromnie. „Oczywiście moim pierwszym celem jest po prostu być zdrową i rozegrać pełny sezon” — mówiła w czerwcu (Inside American Tennis). To kontekst powrotu, a nie świeża deklaracja z Chennai. Nie mam żadnych sygnałów, że nadgarstek znów się odzywa, ale nie mam też informacji, że jest już zupełnie spokojnie.
Jej pierwszy mecz z Panną Udvardy był typowym spotkaniem po powrocie. Wygrała pierwszego seta, w drugim straciła kontrolę i oddała go 1:6, a w decydującym secie wróciła i wygrała 6:1. Bardziej niż ostrość zapamiętałem zdolność do odbicia się od dołka. To u niej cecha cenniejsza, niż mogłoby się wydawać, bo wcześniej przegrała dwa mecze z rzędu: z Lisą Pigato i z Katie Volynets.
Vandromme jest o cztery lata młodsza i ma osiemnaście lat. We wrześniu uraz mięśnia dwugłowego uda wyłączył ją z gry w reprezentacji i z kilku turniejów w Azji. „Zrobię wszystko, żeby jak najszybciej wrócić na kort” — pisała wtedy (Tennisplaza). W tle jest też mecz z Alycią Parks, który zakończył się kreczem Belgijki przy stanie 4:4 w drugim secie.
Wygrana z Kyoką Okamurą 7:5, 6:1 pokazuje, że Vandromme znów gra. Nie dowodzi jednak pełnego powrotu do zdrowia. Pierwszy set był wyrównany, później Belgijka coraz pewniej przejmowała kontrolę. Na kortach twardych potrafi grać bardzo skutecznie, a jej poprzedni sezon na tej nawierzchni zamknął się bilansem 22–2.
Moim zdaniem kluczowa będzie geometria wymian. Montgomery jest leworęczna i jej piłki uciekają praworęcznej rywalce w nieoczywiste strony. Ciekawi mnie, czy Vandromme po przerwie z udem będzie swobodnie zmieniać kierunek i bronić się przy szerokich zagraniach. To nie znaczy, że ma z tym problem. To po prostu pierwsza rzecz, na którą sam zwrócę uwagę.
Nie widzę tu wyraźnej faworytki, choć bukmacherzy lekko wskazują Montgomery. Obie spędziły na korcie w pierwszej rundzie podobnie dużo czasu i żadna nie ma przewagi w regeneracji. Spodziewam się nierównego meczu z falami po obu stronach, więc decydujący set nie byłby dla mnie zaskoczeniem. Lekko skłaniam się ku temu, że powyżej 22 gemów ma szansę przejść, ale rozstrzygnie to przede wszystkim to, czyj organizm lepiej zniesie granie dzień po dniu.
Tjen — Garland
Janice Tjen czuje się w Chennai jak u siebie. W zeszłym sezonie zdobyła tu tytuł i nie przegrała w tym turnieju jeszcze żadnego meczu. Pierwsza runda tylko to potwierdziła: z Katherine Hui wygrała 6:1, 6:2. Jak relacjonuje ANTARA, w każdym secie od razu zbudowała przewagę i gasiła próby oporu, zanim mogły przerodzić się w pogoń.
Ten sezon jest dla niej jednak bardziej pochmurny niż poprzedni. Na kortach twardych przegrywa w nim mniej więcej tyle samo, ile wygrywa. Z ostatnich meczów zostały porażki z Harriet Dart, Ashlyn Krueger i Ann Li. Do presji podchodzi jednak spokojnie. Pytana kiedyś o oczekiwania kibiców z Indonezji, odpowiedziała: „Powiedziałabym, że to motywacja. Nie myślę o tym za dużo” (Times of India).
Joanna Garland, zawodniczka z Tajwanu, też dobrze zna ten kort. Rok temu doszła tu do półfinału. W pierwszej rundzie pokonała w dwóch setach doświadczoną Jil Teichmann 6:3, 6:4. Relacje niewiele mówią o tym, jak ten mecz wyglądał, więc nie będę dorabiał jej przymiotników. Wiadomo tylko, że spędziła na korcie wyraźnie więcej czasu niż Tjen, co przy graniu dzień po dniu ma znaczenie.
Klucz widzę w stylu obrończyni tytułu. Tjen łączy ciężki forhend z dużą rotacją z podstępnym slajsem z bekhendu, jak opisuje ją The National. Jeśli Garland pod niskim slajsem straci równowagę, dostanie od Tjen wygodną piłkę pod atak z forhendu. Jeśli zdoła zmusić ją do obrony, sama zacznie ustawiać rytm wymian.
Moim okiem Tjen jest wyraźnie bliżej ćwierćfinału. Ma więcej świeżości, gra na dobrze znanym korcie, a jej uderzenia są urozmaicone. Spodziewam się dwóch setów. Handicap −4 wygląda rozsądnie, a mecz raczej zmieści się poniżej 21 gemów. Garland pokazała jednak w tym turnieju, że potrafi się rozkręcić, więc zostawiam sobie margines na niespodziankę.
Chennai po deszczu: obrończyni tytułu i dwa organizmy po przerwie
Ten dzień ułożyła pogoda. Najbardziej ciekawi mnie, kto zapłaci za granie dzień po dniu. Montgomery i Vandromme wchodzą w drugą rundę z kłopotami zdrowotnymi w niedawnej przeszłości. Tjen wchodzi z przewagą świeżości i z pamięcią o zeszłorocznym triumfie. Sam będę patrzył na pracę nóg w drugim i trzecim secie, bo tam zwykle wychodzi to, czego w pierwszym jeszcze nie widać.
Nie wszystko przewiduję z jednakową pewnością. Mecz Tjen wydaje mi się czytelny, starcie Montgomery z Vandromme już zupełnie nie. Konkretne typy na oba spotkania przygotowali nasi typerzy. Znajdują się na stronach meczów i schodzą tam do szczegółów, których w tej zapowiedzi nie rozbieram.

Dałem do myślenia? Zaznaczcie to jednym klikiem.
