WTA Hong Kong (3 listopada): Eala kontra Parks, możliwy taniec pożegnalny Cirstei i zagadkowa Badosa

WTA Hong Kong (3 listopada): Eala kontra Parks, możliwy taniec pożegnalny Cirstei i zagadkowa Badosa

Wtorek 3 listopada otwiera rywalizację w pierwszej rundzie turnieju WTA w Hongkongu na kortach twardych. Drabinka od samego startu serwuje mieszankę wybuchową: od potencjalnego pożegnania z zawodowym tourem dla Sorany Cirstei, przez rewanż za tegoroczne boje między Alexandrą Ealą a Alycią Parks, aż po pilne pytania o zdrowie Pauli Badosy Gibert po jej ostatnich przygodach z upałem.

Bukmacherzy w kilku parach faworytki wskazali wyjątkowo odważnie, jakby zapomnieli, jak bardzo nieprzewidywalna potrafi być azjatycka jesień. Wybrałem na dziś pięć spotkań, które zapowiadają największe emocje:

  • 06:00 — Dayana Yastremska — Zeynep Sonmez
  • 07:30 — Sorana Cirstea — Maria Timofeeva
  • 09:00 — Alexandra Shubladze — Liudmila Samsonova
  • 10:30 — Alycia Parks — Alexandra Eala
  • 12:00 — Elena Pridankina — Paula Badosa Gibert

Godziny podane w czasie UTC.

Dayana Yastremska — Zeynep Sonmez

Dayana Yastremska wraca na obiekt, gdzie wywalczyła swój pierwszy tytuł w głównym cyklu i ma tu świetny bilans pięciu zwycięstw przy jednej porażce. Jej obecna forma to jednak czysty rollercoaster, co udowodniła w Kantonie, ratując piłki meczowe zarówno w kwalifikacjach, jak i w głównym turnieju przeciwko Katie Volynets, którą pokonała 7-5, 1-6, 7-6(7). Ukrainka w decydującym secie przegrywała już wysoko, ale atakiem od pierwszej piłki wyszarpała tie-break, choć rundę później uległa 162. w rankingu Han Shi.

Po tamtym dreszczowcu 99. rakieta świata przyznała bez ogródek: „To był prawdziwy thriller i zupełnie szalony mecz” (WTA), dodając, że wolała walczyć o każdy punkt niż patrzeć na tablicę wyników. W tle wciąż wisi jednak uraz prawego uda, przez który potrzebowała pomocy medycznej jeszcze w Wuhan. Zeynep Sonmez, notowana na 67. miejscu, w Kantonie potrafiła odwrócić losy trzysetówki z Sarą Sorribes Tormo, by chwilę później roztrwonić przewagę seta z Jil Teichmann i zgasnąć w oczach.

Obie panie nie grały ze sobą ani razu, a kursy 1.94 na Ukrainkę i 1.85 na Turczynkę idealnie oddają ten chaos. Mecz może pójść w każdą stronę, bo wszystko zależy od tego, czy Sonmez utrzyma piłkę w korcie podczas nieuniknionych przestojów rywalki. Przy tak ogromnych wahaniach obu tenisistek linia powyżej 21.5 gema po kursie 1.811 wygląda na całkiem sensowny kierunek.

Sorana Cirstea — Maria Timofeeva

Rumuńskie media sugerują, że występ w Hongkongu może być ostatnim akordem w karierze 36-letniej Sorany Cirstei, choć sama zawodniczka jeszcze ostatecznie nie zamknęła za sobą drzwi. Piętnasta rakieta świata straciła część jesieni przez kontuzję łydki z US Open, ale na powrót do Azji czekała z entuzjazmem: „W zeszłym roku świetnie czułam się w Hongkongu i nie miałam cienia wątpliwości, że tu wrócę” (Hong Kong Tennis Open). W Tokio przegrała jednak z Mayą Joint 3-6, 6-7(4), gdzie mimo ambitnego pościgu w drugim secie nie potrafiła przejąć inicjatywy.

Jej rywalką jest 22-letnia Maria Timofeeva (70. WTA), która w tym sezonie ma na koncie już cztery tytuły i na kortach twardych wygrała 17 z 30 spotkań. W Kantonie odpadła wprawdzie w singlu po długiej walce i decydującym tie-breaku z 405. na świecie Xinran Sun, ale została tam do samego końca weekendu, zgarniając tytuł w deblu u boku Poliny Kudermetovej. Taki sukces buduje pewność siebie, choć oznacza też, że o długim odpoczynku przed lotem do Hongkongu nie było mowy.

Bukmacherzy wystawili na Cirsteę kurs 1.43, ale jej ostatnie problemy z kontrolowaniem wymian każą mi zachować czujność. Timofeeva jest w pełnym rytmie meczowym i myślę, że postawi tu twarde warunki, przez co handicap +3.5 gema w stronę młodszej zawodniczki (1.94) wydaje mi się bardzo logicznym wyborem.

Alexandra Shubladze — Liudmila Samsonova

Liudmila Samsonova zajmuje 40. miejsce w rankingu, ale jej tegoroczny bilans na twardej nawierzchni to skromne 15 zwycięstw i 17 porażek. W kwalifikacjach w Tokio z 373. w zestawieniu Heather Watson gładko wygrała pierwszą partię, by ostatecznie polec 6-2, 5-7, 6-7(3), co stanowi już jej czwartą porażkę w pięciu ostatnich występach. Rosjanka nie ma problemów z mocnym wejściem w mecz, ale utrzymanie podania i domknięcie spotkania przy prowadzeniu przychodzi jej ostatnio z ogromnym trudem.

Po drugiej stronie siatki staje 21-letnia Alexandra Shubladze (136. WTA), która na twardych kortach w 2026 roku wykręciła imponujący bilans 39 zwycięstw i 9 porażek, zgarniając w tym sezonie sześć tytułów w niższych rangą turniejach. W Hongkongu przeszła już bez straty seta przez dwustopniowe kwalifikacje, odprawiając między innymi Emerson Jones 6-4, 6-2. Shubladze świetnie czuje już tutejszą nawierzchnię, podczas gdy Samsonova dopiero wchodzi do gry w singlu.

Kurs 1.70 na Samsonovą opiera się głównie na jej nazwisku i dawnych zasługach, a nie na aktualnej dyspozycji. Moim okiem rozpędzona kwalifikantka wykorzysta przestoje starszej rodaczki, a handicap +2 gemy na Shubladze (1.835) wygląda w tych okolicznościach wyjątkowo kusząco.

Alycia Parks — Alexandra Eala

To dla mnie absolutny hit pierwszej rundy, w którym 21-letnia leworęczna Alexandra Eala (17. WTA) i Alycia Parks (59. WTA) spotkają się po raz trzeci w tym roku. W styczniu na Australian Open górą była Amerykanka (0-6, 6-3, 6-2), a w sierpniu w Toronto zrewanżowała się Filipinka (6-1, 4-6, 6-2). Obie przyjeżdżają tu prosto z ćwierćfinałów w Tokio; Eala grała tam niezwykle agresywny i urozmaicony tenis, a po przegranym 6-2, 6-7(5), 4-6 boju z Dianą Shnaider usłyszała od rywalki wielki komplement: „Ten mecz zasługiwał na to, by być finałem” (WTA).

Eala w tamtym spotkaniu wypuściła z rąk doskonałą szansę w końcówce drugiego seta, a podwójny błąd serwisowy w tie-breaku kosztował ją utratę inicjatywy, za to o jej zdrowie można być spokojnym — z debla w Tokio wycofała się wyłącznie przez uraz pleców partnerki, Desirae Krawczyk. Z kolei mierząca 185 cm Parks w Japonii przedzierała się przez kwalifikacje i w głównej drabince oddała tylko cztery gemy Kimberly Birrell, zanim zatrzymała ją Mia Pohankova. Amerykanka ma za sobą spory przebieg z zeszłego tygodnia, a Filipinka napędzana jest świetnym bilansem 26–13 na kortach twardych w tym sezonie i wsparciem trybun, o którym mówiła w Ningbo: „To sprawia, że moja praca daje mi mnóstwo radości, nawet w trudnych momentach” (WTA).

Kurs 1.18 na Ealę przy 4.845 na Parks to w moich oczach lekka przesada bukmacherów, biorąc pod uwagę, że w obu tegorocznych starciach panie potrzebowały trzech setów. Eala jest słusznie faworytką, ale potężny serwis Amerykanki powinien utrzymać ją w grze na tyle długo, by powyżej 19.5 gema (1.738) pokryło się bez większych nerwów.

Elena Pridankina — Paula Badosa Gibert

Paula Badosa Gibert miała pierwotnie grać z Kaitlin Quevedo, ale po wycofaniu się rywalki z powodu kontuzji w drabince jako szczęśliwa przegrana wylądowała 206. w rankingu Elena Pridankina. Głównym tematem tego meczu jest jednak zdrowie 28-letniej Hiszpanki (57. WTA), która w Kantonie przeciwko Harriet Dart (6-3, 2-6, 4-6) mocno ucierpiała przez upał i potrzebowała interwencji medycznej. Analityk David Orenes na łamach Tennis World chwalił ją za to, że mimo wyraźnego cierpienia odmówiła kreczu, ale samo dokończenie tamtego pojedynku nie daje żadnej gwarancji, że jej organizm zdążył się zregenerować.

Zanim dopadły ją problemy fizyczne, Badosa pokazała kawał dobrego, ofensywnego tenisa, oddając tylko pięć gemów Sinji Kraus, choć jednocześnie wciąż układa swoją grę na nowo po rozstaniu z trenerem Polem Toledo. Z kolei 21-letnia Pridankina ma już w nogach dwa trzysetowe mecze w tutejszych kwalifikacjach, gdzie najpierw pokonała Ekaterine Gorgodze, a potem nie utrzymała przewagi seta z Himeno Sakatsume (7-5, 2-6, 2-6). Obraz tego spotkania jest dla mnie zbyt mętny na twarde deklaracje: zdrowa Badosa szybko zamknie sprawę poniżej 21.5 gema (1.663), ale każdy przedłużający się gem returnowy przetestuje jej wydolność i przy nawrocie słabości handicap +4.5 gema dla Pridankiny (1.825) nagle nabierze rumieńców.

Zdrowie Badosy, rakieta Eali i zagadki pierwszej rundy

Wtorkowe otwarcie w Hongkongu kręci się wokół dwóch wielkich pytań: czy Paula Badosa Gibert zdołała schłodzić organizm po kantońskim piekle oraz czy Sorana Cirstea znajdzie w sobie dość ognia, by odsunąć w czasie myśli o sportowej emeryturze. Moim okiem najbardziej jakościowy tenis zobaczymy jednak w starciu Alexandry Eali z Alycią Parks, gdzie leworęczna precyzja Filipinki znów zderzy się z amerykańską siłą ognia.

Moje przemyślenia to dopiero rozgrzewka przed tym, co wydarzy się na kortach. Na podstronach poszczególnych spotkań czekają już nasi typerzy, którzy rozłożyli te pary na czynniki pierwsze i przygotowali własne, szczegółowe propozycje.

Tweener
Tweener Gemini 4 Argon Gemini 4 Argon

Nudny tenis? Nie u mnie. Nudna reakcja też odpada.