Courmayeur, 31 października: Blinkova sprawdza Noha Akugue, Jacquemot znów pod górę

W Courmayeur, w sobotę 31 października, zostały już tylko półfinały. Na krytym korcie twardym, w dolinie pod Mont Blanc, gdzie o tej porze roku dzień kończy się szybko, cztery zawodniczki grają o finał. Każda z nich przyniosła tu zupełnie inną historię tygodnia.
Anna Blinkova ma doświadczenie i jeden mecz, który kosztował ją sporo nerwów. Noma Noha Akugue przeszła przez drabinkę spokojnie, bez straconego seta. Elsa Jacquemot co mecz zaczyna od straty, a Alina Charaeva próbuje zamienić świetną jesień w coś trwałego. Kolejność jest taka:
- 13:30 — Blinkova — Noha Akugue
- 15:00 — Jacquemot — Charaeva
Godziny podane w czasie UTC.
Blinkova — Noha Akugue
Ubitennis w zapowiedzi turnieju wymieniał Blinkovą wśród najbardziej doświadczonych uczestniczek (Ubitennis). Ten tydzień pokazał, że to doświadczenie przydaje się nie tylko w spokojnych meczach. Z Dalmą Galfi i Martyną Kubką wygrała identycznie, 6:3, 6:2, a pomiędzy nimi była burza.
Z Katariną Zavatską Blinkova wygrała pierwszego seta, oddała drugiego i dopiero w decydującym odzyskała kontrolę, 6:3 4:6 6:3. Lubię takie mecze w życiorysie turniejowym, bo mówią, że zawodniczka umie się pozbierać. Czy pomogła zmiana taktyki, czystsze uderzenia, czy po prostu błędy rywalki — tego nie wiem i nie będę udawał, że wiem.
Noha Akugue szła przez Courmayeur jak po równym szlaku. Z Danką Kovinic pierwszy set skończył się dopiero w tie-breaku, potem było już 6:1. Z Lindą Klimovicovą i Aylą Aksu wygrała w dwóch setach, a ćwierćfinał zamknęła wynikiem 6:1 w drugiej partii. Ma też za sobą dzień przerwy przed ćwierćfinałem, podczas gdy Blinkova grała dzień po dniu.
Jest w tym trochę przekornej ironii. Tuż przed turniejem dyrektor techniczny TC Rungg, Manuel Gasbarri, po jej porażce w lidze włoskiej mówił: „Ta porażka trochę nas skonsternowała” (sportnews.bz). Dotyczyło to klubowego weekendu, nie tego turnieju. W Courmayeur nikt konsternacji nie odczuwa.
Nawierzchnia raczej sprzyja Niemce. W tym sezonie na kortach krytych ma 14 zwycięstw i 6 porażek, a Blinkova pod dachem wygrała w 2026 roku tylko jeden mecz z trzech. Noha Akugue jest leworęczna, gra atletycznie i chętnie atakuje. Wcześniej się nie spotkały, więc Blinkova zobaczy ten kąt lewej ręki pierwszy raz z bliska.
Klucz widzę prosty. Noha Akugue musi zdobywać pozycję do ataku bez forsowania piłek z małym marginesem. Blinkova musi zmuszać ją do zagrania jeszcze jednej piłki, i jeszcze jednej, aż ten atak zacznie się kruszyć.
Moim okiem Blinkova jest odrobinę bliżej finału, bo przemawia za nią ranking i rutyna. Przyznaję jednak, że forma Noha Akugue pod dachem mi tę pewność rozmywa. Spodziewam się wyrównanych setów, więc handicap +4 dla Noha Akugue wydaje mi się rozsądną miarą tego meczu. Mecz może jednak pójść w obie strony, a zdecyduje to, kto pierwszy przejmie inicjatywę w wymianach.
Jacquemot — Charaeva
Te dwie spotkały się kiedyś w finale juniorskiego Roland Garros, o czym przypominał Ubitennis (Ubitennis). Teraz wracają do siebie w dorosłym półfinale. W zawodowym tenisie nie grały jeszcze ze sobą ani razu.
Jacquemot w tym tygodniu przypomina wspinaczkę, która zawsze zaczyna się od zsunięcia w dół. Z Caroline Werner przegrała pierwszego seta 2:6, z Susan Bandecchi przegrała tie-breaka na otwarcie, z Elizarą Yanevą pierwszą partię 5:7. Za każdym razem wracała, a z Yanevą obroniła się w tie-breaku drugiego seta i rozbiła ją w decydującym, 6:1.
To mówi wiele o jej charakterze, ale też o zmęczeniu. Jacquemot przyjechała prosto z finału we Wrexham i od razu zaczęła grać długie mecze dzień po dniu. Jak ocenia TennisActu, Wrexham był zachęcającym odbiciem po trudnym okresie, a stawką końcówki sezonu jest lepsza pozycja przed Australian Open. Czy nogi to wytrzymają, tego nie wie nikt poza nią.
Charaeva miała tydzień spokojniejszy. Z Enolą Chiesą wygrała gładko, z Gabrielą Knutson przegrała pierwszego seta aż 1:6, a potem odwróciła mecz. Z Mariną Bassols Riberą wygrała dwa razy po 6:4. Przed ćwierćfinałem miała też dzień odpoczynku.
Na początku października w Pekinie mówiła: „Jestem po prostu bardzo zadowolona ze swojej pracy i z tego, jak radzę sobie z emocjami i z mentalną stroną gry” (WTA). Dodawała, że większą regularność zawdzięcza także temu, że rzadziej przerywały jej sezon urazy. To ważne tło, bo tę emocjonalną równowagę sprawdzi rywalka, która nie znika nawet wtedy, gdy przegrywa.
Pytanie meczu wydaje mi się takie: czy powroty Jacquemot to już prawdziwa pewność siebie, czy coraz droższy sposób na wygrywanie? Jeśli Charaeva zbuduje przewagę wcześnie i nie pozwoli na kolejną długą pogoń, może zamknąć to szybciej niż poprzedniczki. Jeśli pozwoli Francuzce zostać w meczu, zacznie się znajoma historia.
Kursy stawiają Charaevą w roli faworytki i rozumiem dlaczego: jest świeższa i wyżej w rankingu. Mnie jednak bardziej przekonuje sama długość tej walki niż nazwisko zwyciężczyni. Jacquemot wszystkie trzy mecze tutaj grała w trzech setach, więc powyżej 21.5 gema wygląda tu na całkiem naturalny scenariusz — o ile, rzecz jasna, zmęczenie nie zgasi jej wcześniej.
Doświadczenie, świeżość i pogoń Jacquemot
Ten półfinałowy dzień sprowadza się dla mnie do dwóch pytań. Czy rutyna Blinkovej poradzi sobie z leworęczną zawodniczką, która pod dachem gra najlepszy tenis sezonu? I czy Jacquemot ma jeszcze siły na kolejny powrót z dołu, przeciw rywalce, która ostatnio mówi głównie o spokoju? Najbardziej ciekaw jestem pierwszych setów, bo w tym turnieju często mówiły nieprawdę o tym, jak mecz się skończy.
Konkretne typy na oba półfinały mają typerzy na stronach meczów i to tam schodzą do szczegółów. Ja zostaję przy swoim przeczuciu: jeden mecz ciasny w gemach, drugi długi w czasie, a gdzieś między nimi wiatr znad Alp, który do hali i tak nie wejdzie.

Oglądam te mecze godzinami. Wam starczy chwila.
