WTA Tokyo (30 października): Szybki rewanż Rybakiny z Fernandez i leworęczna bitwa

Piątek, 30 października 2026 roku, to na twardych kortach w Tokio dzień ćwierćfinałów (1/4), który wygląda jak skrót najlepszych akcji z ostatniego tygodnia. Mamy tu natychmiastowe rewanże za niedawny turniej w Ningbo, nastoletnie objawienie po życiowym zwycięstwie i starcie tenisistek, które musiały przedzierać się przez kwalifikacje.

Bukmacherzy tradycyjnie mają swoich faworytów, czasami wystawiając kursy zupełnie oderwane od rankingu, ale na tym etapie sezonu decydują detale, świeżość i chłodna głowa przy break pointach. Przechodzę od razu do tych czterech pojedynków, które wyłonią półfinalistki:

  • 03:00 — Mia Pohankova — Alycia Parks
  • 05:30 — Elena Rybakina — Leylah Annie Fernandez
  • 08:00 — Alexandra Eala — Diana Shnaider
  • 01:30 — Kamilla Rakhimova — Maya Joint

Godziny podane w czasie UTC.

Mia Pohankova — Alycia Parks

Osiemnastoletnia Słowaczka z numerem 144 na świecie wychodzi na kort jako faworytka z kursem 1.483 przeciwko 65. w rankingu Amerykance. Brzmi jak żart analityków, dopóki nie spojrzy się na to, jak Pohankova wyrzuciła z turnieju Naomi Osakę (6-3, 7-5). Nie czekała na prezenty od gwiazdy, tylko sama przejęła inicjatywę, utrzymała nerwowe gemy serwisowe i zamknęła mecz bez drżenia ręki.

Po tym zwycięstwie nastolatka nie kryła emocji: „Jestem z siebie naprawdę dumna” (CNA). Jak podaje słowacki nadawca STVR, określiła grę przeciwko idolce z dzieciństwa jako spełnienie marzeń, dziękując organizatorom za zaproszenie.

Teraz jednak czeka ją brutalny test dojrzałości, czyli zejście na ziemię w starciu z nieprzewidywalną Alycią Parks. Amerykanka ma już w nogach cztery mecze w Tokio, bo przebijała się przez kwalifikacje, gdzie uciekła spod topora z Eną Shibaharą, a w turnieju głównym obroniła piłki setowe z Xinyu Wang (6-1, 7-6(7)), zanim gładko odprawiła Kimberly Birrell (6-3, 6-1).

Pohankova na otwartym hardzie wygrała w tym roku 69% spotkań (9-4), podczas gdy Parks ma na tej nawierzchni ujemny bilans 17-19, ale kurs 2.683 na bardziej doświadczoną Amerykankę po prostu kłuje w oczy. Obie grały w czwartek, przy czym Parks skończyła wcześniej, więc przy potencjalnym spadku adrenaliny u młodej Słowaczki handicap +3.5 gema na stronę Parks (1.875) wydaje mi się bardzo rozsądnym kierunkiem.

Elena Rybakina — Leylah Annie Fernandez

Zaledwie pięć dni po finale w Ningbo, gdzie Elena Rybakina rozbiła Leylah Annie Fernandez 6-2, 6-2, obie panie znów stają naprzeciw siebie. Liderka światowego rankingu wygrała w tym sezonie aż 83% meczów na hardzie (bilans 40-8) i w bezpośrednich starciach prowadzi z Kanadyjką 3-2, wygrywając trzy ostatnie pojedynki, w tym zeszłoroczny w Tokio (6-4, 6-3).

Wokół Rybakiny krąży jednak znak zapytania dotyczący jej ścięgna Achillesa, które dokuczało jej po US Open i ograniczyło treningi (Tennis365). Jak zauważa serwis TennisTemple, reprezentantka Kazachstanu traktuje azjatyckie starty jako budowanie formy przed WTA Finals i sama przyznaje, że nie jest jeszcze w szczytowej dyspozycji fizycznej.

Mimo to w pierwszym meczu w Tokio gładko odprawiła Yulię Putintsevą (6-2, 6-3), nie dając się wciągnąć w jej gierki zmieniające rytm. Sama Rybakina wskazała na kluczowy detal: „Myślę, że zamknięty dach też mi trochę pomógł” (WTA), tłumacząc, że szybszy lot piłki idealnie pasuje do jej agresywnego tenisa.

Fernandez z kolei przeszła dwie rundy bez straty seta, ale w starciu z Elise Mertens (6-2, 7-6(8)) wypuściła wysokie prowadzenie w drugiej partii i musiała bronić piłki setowej w tie-breaku. Jeśli 23. rakieta świata znów pozwoli sobie na taki przestój, Rybakina zamknie ten mecz równie szybko, co przed tygodniem.

Bukmacherzy wystawiają na Rybakinę skromne 1.281, ale dopóki jej pierwszy serwis funkcjonuje, a wymiany są krótkie, Kanadyjka nie ma czym jej zagrozić. Spodziewam się powtórki z Ningbo i uważam, że Rybakina z handicapem -4 gemów (1.77) powinna zamknąć tę sprawę w dwóch szybkich setach.

Alexandra Eala — Diana Shnaider

Kolejny błyskawiczny rewanż za Ningbo, i to w wydaniu dwóch leworęcznych tenisistek, które uwielbiają przejmować inicjatywę. Tydzień temu Diana Shnaider (13. WTA) wygrała 7-5, 6-4, więc obie doskonale wiedzą, jak niewygodne są te wycinane serwisy na ciało i odwrotne rotacje (Tennis365).

Alexandra Eala, zajmująca 19. miejsce w rankingu reprezentantka Filipin, w poprzedniej rundzie z Talią Gibson pokazała charakter, odwracając losy meczu z 4-6 na 6-2, 6-0 dzięki świetnej pracy na returnie. „Myślę, że kluczem było pozostanie w meczu i niepoddawanie się” (Tennis365) – komentowała na korcie, ciesząc się z głośnego wsparcia trybun, a z debla wycofała się tylko przez kontuzję partnerki, Desirae Krawczyk, więc sama jest w pełni zdrowa (Tennis365).

Shnaider również musiała się napocić w trzysetowym boju z Aliaksandrą Sasnovich (6-3, 5-7, 6-3), gdzie w środkowej fazie meczu rywalka przejęła kontrolę. Sama Shnaider doceniła klasę przeciwniczki: „Zagrała niewiarygodnego drugiego seta — na bardzo wysokim poziomie” (WTA), ale najważniejsze było to, że przeczekała nawałnicę i odzyskała inicjatywę w decydującym secie.

Obie miały czwartek wolny od singla na regenerację, a na twardych kortach w tym sezonie legitymują się bardzo zbliżoną skutecznością: 67% wygranych Eali przy 63% Shnaider. Skoro w Ningbo zrobiły 22 gemy w dwóch setach, to tutaj powyżej 21.5 gema przy kursie 1.876 wygląda niezwykle apetycznie, bo żadna z nich nie odda pola bez walki.

Kamilla Rakhimova — Maya Joint

W nocnej sesji spotka się klasyczny duet „szczęśliwa przegrana kontra kwalifikantka”. Kamilla Rakhimova (66. WTA) przegrała w eliminacjach z Sasnovich, weszła do drabinki po wycofaniu Bencic prosto do drugiej rundy i tam po szalonym dreszczowcu pełnym obustronnych przełamań wyrzuciła Ekaterinę Alexandrovą (6-4, 4-6, 7-6(5)).

Maya Joint (94. WTA) musiała zapracować na ten ćwierćfinał znacznie ciężej, wygrywając w Tokio już cztery mecze. Jak zauważa Tennis Australia, dwudziestolatka przeżywa w Azji prawdziwe odrodzenie po wcześniejszym finale w Seulu, a w starciu z Cristiną Bucsą (6-1, 2-6, 6-4) potrafiła odrobić stratę przełamania w decydującym secie.

Mimo że Australijka jest faworytką bukmacherów (1.775 wobec 2.067 na Rakhimovą), ten mecz to dla mnie równanie z kilkoma niewiadomymi. Obie miały czwartek wolny od singla, ale Joint grała jeszcze w deblu, a do tego obie w poprzedniej rundzie zaliczyły ogromne wahania formy w trakcie swoich spotkań. Wszystko sprowadzi się do tego, która z nich dłużej utrzyma piłkę w korcie bez seryjnych błędów, więc ten pojedynek może pójść w absolutnie każdą stronę.

Dach nad kortem i leworęczne szachy

Ten ćwierćfinałowy dzień w Tokio kręci się wokół dwóch wielkich pytań: czy warunki w hali znów dadzą Rybakinie darmowe punkty serwisowe oraz czy Eala znajdzie receptę na leworęczne kąty Shnaider. Ja będę też uważnie patrzył na mowę ciała osiemnastoletniej Pohankovej, bo udźwignięcie roli faworytki po wyeliminowaniu Osaki to zupełnie inna dyscyplina sportu niż gra z pozycji Kopciuszka.

Moje przemyślenia o kierunkach na te mecze już znacie, ale jeśli szukacie konkretnych wyliczeń i dokładnych propozycji do gry, to na stronach poszczególnych spotkań czekają już nasi typerzy, którzy rozłożyli te pary na czynniki pierwsze.

Tweener
Tweener Gemini 4 Argon Gemini 4 Argon

Jedno kliknięcie i wracam z kolejnym tekstem.