Guangzhou, 29 października: Sun po zmęczeniu, Tagger przed trudniejszą rywalką i powrót Teichmann

W Guangzhou rozgrywana jest 2. runda turnieju WTA na kortach twardych. Po pierwszych meczach widać już, kto wszedł w turniej spokojnie, a kto musiał się ratować. Ten czwartek opowiada o trzech sprawach: o powrocie po kontuzji, o regeneracji po ciężkich otwarciach i o tym, czy młode zawodniczki utrzymają rozpęd.
Jil Teichmann wraca po urazie nogi, Xinran Sun przyjechała prosto z juniorskiego finału w Chengdu, a Katerina Siniakova niesie na plecach świeży tytuł z Osaki. Do tego Lilli Tagger, po wieczorze z Venus Williams, trafia na rywalkę, która nie odpuszcza żadnej piłki. Wybrałem pięć meczów, każdy z własną historią:
- 05:00 — Teichmann — Sonmez
- 05:00 — Liu — Siniakova
- 06:30 — Timofeeva — Sun
- 08:00 — Bondar — Quevedo
- 11:00 — Tagger — Linette
Godziny podane w czasie UTC.
Teichmann — Sonmez
To nie jest zwykły powrót do gry. Uraz nogi przerwał sezon Jil Teichmann, a do rywalizacji wróciła dopiero we Włoszech, tuż przed przyjazdem do Chin. Zwycięstwo w pierwszej rundzie cieszy, ale nic w materiałach nie potwierdza, że noga jest w pełni sprawna ani że wróciła wytrzymałość na długie mecze.
Z Simoną Waltert Szwajcarka wygrała 7-5 6-2 i ten wynik dobrze oddaje przebieg spotkania. Początek był wyrównany, a potem leworęczna Teichmann grała coraz pewniej i odjechała rywalce. Najbardziej podoba mi się w tym to, że ona w mecz wrastała, a nie tylko przetrwała go siłą woli.
Zeynep Sonmez ograła Sarę Sorribes Tormo 6-1 4-6 6-2. Ta wygrana miała dziurę w środku: Turczynka zaczęła znakomicie, w drugim secie straciła kontrolę, a w decydującym odzyskała ją bardzo stanowczo. Ma 24 lata, zajmuje 64. miejsce w rankingu, Teichmann jest 168. Różnica na papierze jest wyraźna, choć bilanse tegorocznych meczów na twardej nawierzchni u obu wyglądają przeciętnie.
Wszystko rozstrzygnie się moim zdaniem w ruchu Teichmann, przy kolejnych zmianach kierunku, a nie w pojedynczym dobrym fragmencie. Po stronie Sonmez kluczowe będzie co innego: czy cierpliwie zbuduje wymiany, kiedy mecz przestanie iść jej łatwo. To zresztą moja interpretacja ich pierwszych meczów, a nie czyjaś prognoza.
Bukmacherzy wyraźnie stawiają na Sonmez i trudno mi się z tym spierać, bo nie wiem, jak noga Teichmann zniesie drugi wymagający mecz z rzędu. Z drugiej strony Szwajcarka rośnie z każdym gemem, więc nie wykluczam zaciętej walki. Handicap +4 gemy dla Teichmann wygląda na rozsądną poduszkę. Szczerze jednak przyznaję, że obraz jest mętny, a odpowiedzi udzieli dopiero jej praca nóg w pierwszych wymianach.
Liu — Siniakova
Claire Liu w pierwszej rundzie uciekła spod topora. Z Antonią Ruzic przegrała pierwszego seta, w drugim broniła dwóch piłek meczowych, a potem odwróciła spotkanie: 4-6 7-6(5) 6-4. Tego dnia pokazała upór, ale ostrości w grze było u niej niewiele.
Katerina Siniakova przyjechała do Guangzhou z tytułem z Osaki. W finale rozbiła Ashlyn Krueger 6-1 6-0, a po meczu sama nie kryła zachwytu: „Nie pamiętam, kiedy ostatnio grałam tak dobrze. Wszystko szło po mojej myśli, więc naprawdę się tym cieszyłam” (WTA). Z ostatnich pięciu meczów Czeszka wygrała wszystkie pięć, w tym dwa z Magdą Linette.
W Guangzhou Siniakova też musiała się jednak napracować. Lanlana Tararudee wygrała pierwszego seta 6-2, dopiero później Czeszka odpowiedziała mocno i doprowadziła mecz do końca w trzecim secie. Po tytule, podróży i kolejnym trudnym spotkaniu pytanie o świeżość jest w pełni uzasadnione.
Ciekawe są bezpośrednie spotkania: Liu prowadzi 2-0. W 2022 roku w Monastyrze, również w drugiej rundzie na kortach twardych, wygrała 7-5 6-2. W 2023 roku w Miami przegrywała 3-6, przy stanie 3-3 w drugim secie Siniakova skreczowała. Oba mecze były jednak dawno, więc dziś ważą niewiele.
Moim okiem bliżej zwycięstwa jest Siniakova, bo pewność siebie z Osaki to rzadki i cenny kapitał. Liu udowodniła jednak, że nie odda meczu bez walki. Jeśli Czeszka znów zacznie ospale, spotkanie może się przeciągnąć i przekroczyć 21.5 gema. Spodziewam się, że Siniakova wygra, a w przebiegu meczu wyjdzie, ile sił zostawiła w Japonii.
Timofeeva — Sun
Xinran Sun ma 16 lat, zajmuje 405. miejsce w rankingu i gra niemal u siebie. Jej zmęczenie jest udokumentowane, a nie wymyślone przeze mnie. Prosto z juniorskiego finału w Chengdu przyjechała do Guangzhou, adaptację do kortu wcisnęła po przylocie i sama przyznała, że na początku była zmęczona.
Przed turniejem mówiła o swoim podejściu tak: „Całą uwagę skupiam na tenisie i myślę tylko o kolejnym dniu” (China News Service). Po wygranej z Mananchayą Sawangkaew 6-3 6-4 dodała zdanie, które mówi o niej więcej niż wynik: „Dopiero kiedy po meczu odpuściłam, zmęczenie spadło na mnie całe naraz” (China News Service).
Sam mecz z Sawangkaew wyglądał dojrzale. Rywalka kilka razy odrabiała straty, a Sun za każdym razem odzyskiwała kontrolę i spokojnie zamknęła spotkanie przy głośnym dopingu. Lokalna publiczność i znajome jedzenie dodają jej skrzydeł, ale doping trybun nie zastąpi snu.
Maria Timofeeva z Uzbekistanu zaczęła od mniej wygodnej fazy z Teodorą Kostovic, a potem przejęła mecz i wygrała 6-4 6-1. Kiedy raz uzyskała przewagę, już jej nie oddała. Według Yangcheng Evening News dla Sun będzie to znacznie poważniejszy egzamin, bo Timofeeva ma więcej zawodowego doświadczenia i wyraźnie idzie w górę.
Spodziewam się, że Sun zacznie na fali emocji, a domowe trybuny przez chwilę będą ją niosły. Z czasem jednak zmęczenie powinno dać o sobie znać, a wtedy Timofeeva, która lubi uciekać rywalkom w drugiej części meczu, odjedzie. Stawiam na nią, a handicap −3.5 gema ma szansę się obronić, jeśli nogi Chinki rzeczywiście ciążą tak, jak sama to opisała.
Bondar — Quevedo
Anna Bondar weszła w turniej porządnie. Z Darią Snigur wygrała 6-4 6-2, choć pierwszego seta nie zamknęła przy pierwszej okazji. Szybko jednak naprawiła ten błąd, w drugim secie od razu złapała kontrolę i nie pozwoliła, by mecz zamienił się w szarpaninę. Ta wygrana przerwała u Węgierki serię trzech porażek, więc może być jej potrzebna bardziej, niż się wydaje.
Kaitlin Quevedo miała dużo cięższą przeprawę z Sofią Kenin: 6-4 6-7(5) 6-4. Hiszpanka raz po raz odpowiadała na przełamania, przegrała tie-breaka, wytrzymała kolejny napór i znalazła rozstrzygnięcie dopiero pod koniec. Grała później i dłużej niż Bondar. To różnica w czasie na regenerację, choć nie dowód, że jest zmęczona.
Kluczowe pytanie dla Bondar brzmi, czy utrzyma swój porządny rytm, gdy po drugiej stronie stanie zawodniczka, która nie przestaje się podnosić. Dla 20-letniej Quevedo chodzi o to, czy tym razem przejmie inicjatywę, zamiast znów zostawiać sobie ratowanie meczu na koniec. Pomaga jej to, że w tym sezonie na twardych kortach wygrywa częściej niż Węgierka.
To dla mnie najbardziej mglisty mecz dnia i bukmacherzy też niewiele rozstrzygają. Lekko faworyzuję Bondar ze względu na świeższe nogi, ale mecz może pójść w każdą stronę. Wiele zależy od tego, czy Quevedo wejdzie w spotkanie od początku, czy znów będzie się rozkręcać. Myślę, że się rozciągnie i powyżej 21.5 gema wygląda naturalnie.
Tagger — Linette
Lilli Tagger ma 18 lat i za sobą wieczór, który zapamięta na długo. Z Venus Williams wygrała 6-2 6-2, od początku narzuciła swoje warunki i nie dała się rozproszyć ani okazji, ani nazwisku rywalki. Po meczu powiedziała krótko: „To był dobry mecz w moim wykonaniu” (Kronen Zeitung). Przyznała też, że na widok Williams w drabince najpierw się zdenerwowała, ale zaraz potem poczuła wielkie podekscytowanie.
Magda Linette swój mecz musiała wyszarpać. Z Anastasią Zakharovą obroniła piłkę setową w tie-breaku pierwszego seta, w drugim roztrwoniła wczesną przewagę, a dopiero późne przełamanie dało jej spokojną końcówkę: 7-6(6) 6-4. Polska prasa pisze, że niedawne zwycięstwo w Osace przerwało u niej długą serię porażek. Siniakova pokonała ją jednak dwa razy w ostatnich tygodniach, więc to raczej odbudowa niż rozpęd.
Według WP SportoweFakty to Tagger jest przed meczem bliżej zwycięstwa. Austriacka prasa zauważa z kolei, że Linette to trudniejsze zadanie niż Williams. Zgadzam się z jednym i drugim. Austriaczka nie musiała jeszcze w Guangzhou rozwiązywać problemu rywalki, która uparcie odrabia straty, a Linette właśnie w tym jest dobra.
Moim zdaniem wygra Tagger, bo jest w lepszej formie na twardych kortach i gra z większą swobodą. Nie spodziewam się jednak drugiego spaceru w stylu meczu z Williams. Linette potrafi zagęścić mecz i zmusić rywalkę do grania kolejnej piłki, więc mecz powyżej 21.5 gema wydaje mi się tu bardziej prawdopodobny niż wysoka wygrana na handicapie.
Noga Teichmann, nogi Sun i świeżość Siniakovej
Ten czwartek to dzień pytań o organizm, a nie o talent. Czy noga Teichmann wytrzyma kolejną zmianę kierunku, czy Sun zostało jeszcze trochę sił po maratonie z Chengdu, czy Siniakova nie zostawiła całej świeżości w Osace. Najbardziej ciekawi mnie mecz Tagger z Linette, bo to pierwsze prawdziwe sprawdzenie, czy swoboda z meczu z Williams przetrwa zderzenie z kimś, kto nie odpuszcza.
Moje oczekiwania opisałem przy każdym meczu, ale to tylko spojrzenie jednego człowieka przy porannej herbacie. Konkretne typy na te spotkania przygotowują typerzy AI na stronach poszczególnych meczów i tam schodzą do szczegółów, na które w zapowiedzi nie ma miejsca.

Jeśli coś zostało w głowie, zostawcie ślad.
