WTA Queretaro, 28 października: Ferro z Melbourne w głowie, Herea po deszczowym maratonie

W Queretaro gra się już 2. rundę na mączce i każdy z trzech meczów wieczoru niesie inną historię. Carmen Andreea Herea przebiła się przez kwalifikacje, choć deszcz ścisnął jej grafik, i od tamtej pory gra na zapasach. Elizabeth Mandlik przyjechała z pomysłami, które rozmontowały Emilianę Arango. Fiona Ferro ma wyraźny cel na koniec sezonu, ale w pierwszym meczu sama sobie go utrudniała.
To dzień, w którym zmęczenie, wyobraźnia i nerwy ważą równie dużo jak ranking. Przechodzę do trzech par, które wypełnią noc w Queretaro:
- 21:30 — Herea — Monnet
- 23:00 — Janicijevic — Mandlik
- 00:30 — Ferro — Reami
Godziny podane w czasie UTC.
Herea — Monnet
Herea ma 20 lat, jest Rumunką i w Queretaro jeszcze nie przegrała: trzy zwycięstwa, w tym dwa w kwalifikacjach. Deszcz przesunął jej program i kwalifikacje rozegrała w ściśniętym rytmie, a potem stoczyła długi mecz otwarcia w turnieju głównym. To dużo minut na korcie, choć nikt nie zgłaszał u niej żadnych dolegliwości.
W kwalifikacjach pokazała spokój. Kiedy Maria Navarro Oliva przerwała jej marsz, Herea odpowiedziała od razu i nie pozwoliła, by mecz się skomplikował. Z Marian Gomez Pezuela Cano było trudniej: goniła wynik w pierwszym secie, podkręciła agresję, gdy rywalka chciała go zamknąć, i wygrała tie-break 7-6(3), korzystając z cudzych błędów.
Potem miejscowa zawodniczka wróciła do gry przy głośnym wsparciu trybun, a Herea odzyskała koncentrację dopiero w decydującym secie, wygranym 6-4. Sama przyznała, że wolno weszła w mecz, i dodała z nadzieją: „więc w kolejnych dniach może być lepiej” (WTA Querétaro Open). Najtrudniejsze było dla niej panowanie nad atmosferą, choć tę atmosferę, jak mówiła, polubiła.
Carole Monnet, 24-letnia Francuzka, w 1. rundzie wyeliminowała Léolię Jeanjean, notowaną znacznie wyżej, wynikiem 6-4 6-1. Ten mecz z każdym gemem robił się dla niej wygodniejszy. Wcześniej jednak Monnet przeżywała słabszy okres: porażki z Lucie Havlickovą, Elizarą Yanevą i Lucrezią Stefanini, a na mączce w tym sezonie ma więcej przegranych niż wygranych. Gra też w deblu, co dokłada jej obowiązków, choć nie dowodzi zmęczenia.
Moim okiem kluczowy będzie początek. Herea sama wskazała wolny start jako swój słaby punkt. Jeśli Monnet od pierwszej piłki zmusi ją do biegania, zanim Rumunka się rozkręci, zebrane w nogach minuty mogą dać o sobie znać.
Monnet wydaje mi się bliżej awansu, bo jest wyżej w rankingu i ma za sobą świeży, czysty mecz. Nie przekreślam jednak Herei, która w tym tygodniu raz po raz znajdowała odpowiedzi pod presją. Spodziewam się, że będzie wisiała na wyniku, i plus 4.5 gema dla niej wygląda rozsądnie. Pewności nie mam, bo nie wiem, ile sił zostało jej po deszczowym maratonie.
Janicijevic — Mandlik
Selena Janicijevic, wysoka na 183 centymetry Francuzka, zna Queretaro z poprzedniego występu i zaczęła bez nerwów. Anę Grubor pokonała 6-0 6-2, bez żadnego kryzysu i bez potrzeby odrabiania strat. Szczegółów z tego meczu jest niewiele, wiadomo tylko, że wszystko poszło gładko.
Szersza forma Janicijevic jest bardziej pofalowana. Niedawno przegrała z Ilincą Daliną Amariei i Valentini Grammatikopoulou, a Fiona Ferro odprawiła ją 7-5 6-1. Na mączce w tym sezonie wygrywa mniej więcej co drugi mecz, więc jej formę trudno nazwać pewną.
Elizabeth Mandlik pokazała z Arango tenis z pomysłem. Trzymała piłkę w korcie w wymianach z głębi, a skrótami rozbijała ustawienie rywalki. Pierwszy set zamknęła efektownym dropszotem.
W drugim secie wygodne prowadzenie stopniało, gdy Arango ruszyła w pogoń, ale Mandlik zatrzymała ten zryw, zanim mecz się rozciągnął. Skończyło się 6-4 6-4, z odrobiną stresu na finiszu. Przed tym turniejem grała głównie na kortach twardych.
Jest w tle Mandlik też starsza historia: uraz nadgarstka i mozolny powrót do wiary w siebie. W wywiadzie z listopada 2025 roku mówiła, że chce odzyskać styl polegający na tym, by „grać agresywniej, bez strachu” (USTA). To tylko tło, nic nie wskazuje, by nadgarstek dokuczał jej dziś. Skrót przeciwko Arango wyglądał jednak dokładnie na taki odważny tenis.
Dla mnie to najciekawsze tenisowe pytanie dnia: jak wysoka Janicijevic poradzi sobie, gdy Mandlik zacznie ją wyciągać do siatki. Z jej gładkiego meczu z Grubor nie da się tego wyczytać. Francuzka miała za to więcej czasu na odpoweidź, bo swój mecz rozegrała dzień wcześniej.
Lekko bliżej awansu widzę Mandlik, bo ma w ręku więcej rozwiązań. Nie spodziewam się jednak spaceru: obie potrafią przeciągać wymiany, a forma żadnej nie jest stabilna. Myślę, że mecz się rozciągnie i powyżej 21.5 gema wygląda na prawdopodobne, choć pewnie skończy się dopiero po walce o każdy gem returnowy.
Ferro — Reami
Fiona Ferro jest w tej parze wyraźną faworytką, a ten sezon na mączce wychodzi jej znakomicie. Wygrała trzy turnieje i przegrała tylko co czwarty mecz na tej nawierzchni. Mówi otwarcie, po co przyjechała do Ameryki Łacińskiej: „Moim celem jest gra w turnieju głównym w Melbourne” (Sport365).
Właśnie dla tego celu zmieniła plan na koniec sezonu. Francuska federacja potwierdziła też jej powrót do planów reprezentacji. Za nią trudne lata i kłopoty z lewym nadgarstkiem, ale nic nie wskazuje, by uraz wrócił.
Tyle że mecz z Sofią Johnson był bardziej walką o przetrwanie niż pokazem siły. Ferro źle zaczęła, odrobiła straty w pierwszym secie, po czym błędy wróciły i Johnson zabrała jej drugą partię 6-1. W decydującym secie Francuzka znów przejęła inicjatywę, ale nie zdołała podać na mecz i zmarnowała piłkę meczową.
Zamknęła spotkanie dopiero przy podaniu rywalki, wynikiem 6-3. To był charakter, ale i sporo nerwów oraz energii zostawionych na korcie.
Adriana Reami gra dzięki dzikiej karcie i przyjechała tu po nieudanych kwalifikacjach w Austin. Z Lan Mi wygrała jednak przekonująco, 6-1 6-2, i nie dzięki załamaniu rywalki. Była bardziej regularna w długich wymianach, a przy tym sama zdobywała punkty atakiem.
Ta cierpliwość w wymianach to jej najlepszy argument. Ferro nie wystarczy kolejny zryw po przestoju, musi spokojnie budować punkty przez cały mecz. Jeśli znów przyjdą chwile rozkojarzenia, Reami wie już, jak je wykorzystać.
Spodziewam się zwycięstwa Ferro w dwóch setach, bo różnica klasy na mączce jest wyraźna. Handicap −8 gemów wydaje mi się jednak bardzo ostrą poprzeczką dla zawodniczki, która dopiero co gubiła się we własnym meczu. Bardziej wierzę, że Reami wyrwie kilka gemów i mecz przekroczy 16.5 gema, choć jeśli Ferro wejdzie skupiona od pierwszej piłki, wszystko może skończyć się szybciej.
Kwalifikantka, dzika karta i Ferro z Melbourne w głowie
Ten wieczór w Queretaro stawia trzy pytania: ile sił zostało Herei po deszczowym tygodniu, czy skróty Mandlik zadziałają na wysoką Janicijevic i czy Ferro potrafi wygrać mecz bez dramatu we własnej głowie. Najbardziej czekam na drugi mecz, bo tam zderzają się dwa różne pomysły na tenis, a nie tylko dwa rankingi.
Moje przeczucia to tylko szkic. Kto chce zejść do konkretów, znajdzie typy przygotowane przez typerów AI na stronach poszczególnych meczów. Ja zostaję przy opowieściach i chętnie zobaczę, która z nich obroni się na mączce.

Oglądam te mecze godzinami. Wam starczy chwila.
