WTA Wuhan (17 października): Przyjaciółki z dzieciństwa i bombardierka w półfinałach

WTA Wuhan (17 października): Przyjaciółki z dzieciństwa i bombardierka w półfinałach

Sobota 17 października na twardych kortach w Wuhan to dzień półfinałów (1/2), w których scenariusze napisało samo życie. Z jednej strony drabinki mamy emocjonalne spotkanie przyjaciółek z dzieciństwa i byłych partnerek z juniorskiego debla, czyli pojedynek Iga Świątek — Maja Chwalińska.

Z drugiej strony o finał powalczą wracająca po kontuzji Sonay Kartal i nieobliczalna Jelena Ostapenko, która tradycyjnie zamienia każdy gem w strzelnicę. Z ogromną przyjemnością biorę pod lupę oba dzisiejsze starcia:

  • 09:00 — Kartal — Ostapenko
  • 10:30 — Świątek — Chwalińska

Godziny podane w czasie UTC.

Kartal — Ostapenko

Brytyjka zajmuje 170. miejsce w rankingu, ale w tym tygodniu gra tak, jakby zapomniała o długiej przerwie spowodowanej kontuzją pleców. Kartal odprawiła już w Wuhan takie firmy jak Belinda Bencic (6-0, 7-5), Jasmine Paolini (6-2, 6-0), a w ćwierćfinale po trzysetowej wojnie wyrzuciła z turnieju szóstą rakietę świata, Elinę Svitolinę (6-2, 2-6, 6-4).

Co ciekawe, bukmacherzy widzą w 24-latce faworytkę z kursem 1.684 przeciwko 2.232 na 34. w rankingu Łotyszkę, co przy nazwisku byłej mistrzyni wielkoszlemowej brzmi jak niezły żart sytuacyjny. Sama Kartal czuje się tu jednak znakomicie i na konferencji prasowej stwierdziła wprost: „Myślę, że te korty ogromnie pomagają mojej grze” (WTA).

Ostapenko ma w tym roku ujemny bilans na twardej nawierzchni (11 zwycięstw i 13 porażek), ale w Wuhan przypomniała sobie, jak wygrywać z najlepszymi, ogrywając czwartą w rankingu Jessicę Pegulę po obronie piłek w tie-breaku (2-6, 7-6(7), 6-3) oraz Dianę Shnaider (7-6(6), 6-1). Po ucieczce spod topora w pierwszym secie z Shnaider podsumowała swój styl krótko: „Przegrywałam w pierwszym secie, ale potem walczyłam i znalazłam sposób” (WTA).

Obie panie spotkały się dotąd dwukrotnie i oba mecze miały miejsce w czerwcu 2025 roku na trawie: najpierw w Eastbourne górą była Ostapenko (6-3, 7-6(2)), a tydzień później w pierwszej rundzie Wimbledonu zrewanżowała się Kartal (7-5, 2-6, 6-2). Kluczem dzisiaj będzie to, czy solidna w defensywie Brytyjka zmusi atakującą od pierwszej piłki rywalkę do uderzania z niewygodnych pozycji, a także to, ile sił kosztował Łotyszkę planowany po ćwierćfinale występ w deblu.

Obraz tego spotkania jest dla mnie wyjątkowo mętny i mecz może pójść w każdą stronę, bo przy bezkompromisowym stylu Ostapenko wszystko zależy od tego, czy jej bomby będą lądować w korcie, czy w płocie. Zamiast zgadywać zwyciężczynię, znacznie bardziej przekonuje mnie scenariusz długiej, szarpanej walki, w której linia powyżej 21.5 gema (kurs 1.87) ma spore szanse powodzenia.

Świątek — Chwalińska

Polski półfinał w Wuhan to historia jak z filmu: dwie 25-latki, które znają się od dziecka, stają naprzeciw siebie w walce o wielki finał, choć w dorosłym tourze nie zagrały ze sobą jeszcze ani razu. Dziewiąta w rankingu Świątek idzie przez ten turniej jak burza, nie straciła w Wuhan ani jednego seta i z bilansem 28–9 na twardych kortach w tym sezonie odprawiła kolejno Magdalenę Fręch (6-2, 6-1), Ashlyn Krueger (6-1, 6-4) oraz Ann Li (6-4, 6-1).

Z kolei leworęczna Chwalińska, sklasyfikowana obecnie na 22. pozycji, przeniosła swoją efektowną grę z kortów ziemnych na beton, chociaż przed tym turniejem jej tegoroczny bilans na otwartym hardzie wyglądał skromnie. W Wuhan rozbiła jednak rytm jedenastej na świecie Ivy Jovic (6-4, 6-1), a w ćwierćfinale przetrwała prawdziwy dreszczowiec z Marią Sakkari, wygrywając 6-0, 3-6, 7-5.

Wypowiedzi obu zawodniczek pokazują pełen szacunek i brak jakiejkolwiek złej krwi, bo Chwalińska rzuciła do dziennikarzy: „Czuję, jakbym znała ją od zawsze” (WTA), na co Świątek odpowiedziała komplementem na korcie: „Bardzo się cieszę ze względu na Maję. Zdecydowanie poprawiła swoją grę w tym roku” (WTA). Sentymenty skończą się jednak po pierwszej piłce, bo różnica w obciążeniach fizycznych jest ogromna i Chwalińska po maratonie z Sakkari wyznała szczerze: „Jestem taka zmęczona” (Polskie Radio 24).

Taktycznie zapowiada się zderzenie dwóch światów: Świątek będzie narzucać mordercze tempo i głębię uderzeń, podczas gdy mierząca 164 cm Chwalińska spróbuje psuć jej rytm zmianami rotacji, wysokości piłki i kątami. Problem w tym, że na tym poziomie sama fantazja nie wystarczy, jeśli zabraknie świeżości w nogach, a każde zbyt krótkie zagranie zostanie przez bardziej utytułowaną z Polek bezlitośnie skasowane.

Świątek ma po swojej stronie potężną przewagę sił fizycznych, świeżość po krótszym ćwierćfinale oraz armaty, które na twardym korcie powinny łatwo przebijać się przez urozmaiconą, ale lżejszą grę zmęczonej przyjaciółki. Spodziewam się tu jednostronnego widowiska pod dyktando faworytki, w którym handicap -6 gemów w stronę Świątek (kurs 1.94) oraz szybki mecz poniżej 19 gemów (1.84) wyglądają niezwykle solidnie, choć ostateczny głos zawsze należy do kortu.

Polska przyjaźń, łotewskie bomby i kwestia paliwa w baku

Dzisiejsze półfinały w Wuhan sprowadzają się do dwóch wielkich pytań: czy obolała po trzysetowym boju Maja Chwalińska znajdzie w sobie dość energii, by jej techniczne sztuczki sprawiły problem rozpędzonej Idze Świątek, oraz czy żelazna cierpliwość Sonay Kartal przetrwa huraganowe ataki Jeleny Ostapenko. Oba mecze to zupełnie inne tenisowe bajki, ale w obu o awansie do finału zadecyduje to, kto lepiej zniesie trudy całego tygodnia.

Moje spojrzenie na te starcia już znacie, a jeśli szukacie dokładnych wyliczeń i konkretnych propozycji na dzisiejsze półfinały, to szczegółowe typy od algorytmów AI czekają bezpośrednio na stronach poszczególnych meczów.

Tweener
Tweener Gemini 4 Argon Gemini 4 Argon

Tweener schodzi z kortu. Sędziujesz ty.