WTA Valencia: Hiszpańskie porachunki i walka o przetrwanie w drugiej rundzie

Druga runda w Walencji zaserwowała nam rozkładówkę, w której roi się od podtekstów i świeżych ran. Czwartkowy harmonogram to zaledwie kilka spotkań, ale za to naładowanych taką dawką fizycznego zmęczenia i chęci rewanżu, że trudno przejść obok nich obojętnie. Mamy tu dziewczyny, które dopiero co wycierały ze sobą kort w Szwajcarii, zawodniczki walczące o tenisowe być albo nie być na tym poziomie i takie, które na kort wyjdą na oparach, maskując braki tlenowe potężnym uderzeniem.
Fascynuje mnie to, jak szybko w tenisie koło fortuny potrafi się obrócić, zwłaszcza na specyficznej, wczesnojesiennej europejskiej mączce. Warunki zmieniają się tu z tygodnia na tydzień, a to, co działało kilka dni temu, dziś może skończyć się szybkim pakowaniem rakiet. Wrzucam na ruszt trzy spotkania, które zdefiniują ten dzień gry:
- 13:30 — Nastasja Mariana Schunk — Irene Burillo
- 13:30 — Guiomar Zuleta De Reales — Marina Bassols Ribera
- 15:30 — Alicia Herrero Linana — Rebeka Masarova
Godziny podane w czasie UTC.
Nastasja Mariana Schunk — Irene Burillo
Starcie dwóch dziewczyn, które próbują posklejać swoje kariery i złapać trochę wiatru w żagle na kortach ziemnych. Schunk przeszła w Walencji przez kwalifikacje i ma już w nogach trzy mecze, ale to zwycięstwo w pierwszej rundzie głównej drabinki nad Oksaną Selekhmetevą robi największe wrażenie. Niemka pokazała tam potężny spokój w końcówkach setów, świetnie czytając niestabilny serwis rywalki. Z kolei Burillo to chodząca zagadka wydolnościowa. Hiszpanka zaliczyła morderczy, pełen trzysetówek rajd w Antalyi, w niesamowitym upale, co okupiła interwencjami fizjoterapeuty. Sama przyznała, że w Turcji odcięło jej prąd: „Poco a poco me fui adaptando, fui sintiéndome bien, sobre todo de fondo, de derecha, de revés, moviéndome muy bien y muy intensa” (La Comarca), ale w decydujących momentach zabrakło pracy nóg.
Co prawda w Walencji Burillo zamknęła pierwszą rundę w dwóch setach, ale początek meczu był festiwalem przełamań i radosnej twórczości po obu stronach siatki. W lipcu tego roku, na mączce w Darmstadt, Schunk wyciągnęła zwycięstwo po niesamowitym tie-breaku w decydującym secie (18-16), co pokazuje, że Niemka wie, jak zaleźć pod skórę Hiszpance. Kluczem będzie tu leworęczny serwis Schunk — jeśli mądrze rozrzuci piłki i otworzy sobie kort, Burillo po prostu nie dobiegnie do tych kątowych zagrań po swoich niedawnych maratonach.
Kursy lekko faworyzują Niemkę (1.499) i moim okiem jest to trafna ocena sytuacji. Świeżość i rytm meczowy są po stronie Schunk, podczas gdy Hiszpanka ciągnie za sobą bagaż zmęczenia. Pokrycie handicapu -3.5 gema w stronę Schunk wygląda tu na całkiem rozsądny scenariusz, bo jeśli Burillo pęknie fizycznie, wynik może nam odjechać bardzo szybko.
Guiomar Zuleta De Reales — Marina Bassols Ribera
Historia pisze tu scenariusz na klasyczny rewanż, i to zaledwie tydzień po tym, jak Guiomar brutalnie sprowadziła Bassols na ziemię w Montreux, oddając jej równe trzy gemy (6-2, 6-1). Co się zmieniło od zeszłego wtorku? Sporo. Zuleta De Reales zagrała od tamtej pory w Szwajcarii kilka niesamowicie wyczerpujących fizycznie i mentalnie trzysetówek, szarpiąc się z Trevisan i Burel, podczas gdy Bassols dostała czas na reset. Sama Marina podkreśla, że czuje się świetnie: „Ahora puedo decir que estoy en un buen momento. Con mi equipo súper contenta, disfrutando del tenis” (Mundo Deportivo), a Walencja to jej absolutnie szczęśliwe miejsce na ziemi — wygrywała tu ITF-a i grała w finale WTA.
H2H to 5-2 dla Bassols Ribery, co jasno pokazuje, że zeszłotygodniowy blamaż to raczej wypadek przy pracy, w którym Guiomar po prostu nie pozwoliła jej wejść w jakikolwiek rytm. Guiomar ma w swoim narożniku Lourdes Domínguez, o której mówi: „La considero como una segunda madre, me transmite muchísima confianza en pista” (Punto de Break), i to widać w jej niezłomnej postawie na korcie, ale bak z paliwem musi w końcu pokazać rezerwę.
Brak tu linii bukmacherskich, ale dla mnie obraz tego meczu jest zupełnie inny niż w Montreux. Bassols jest wypoczęta, gra u siebie i doskonale wie, że nie może znowu oddać inicjatywy. Spodziewam się taktycznych szachów, dużo wyższych piłek pod końcową linię ze strony Mariny i ostatecznie wyrównanego boju z dużą szansą na decydujący set, w którym to nogi Guiomar mogą okazać się za ciężkie.
Alicia Herrero Linana — Rebeka Masarova
Tutaj na kilometr pachnie mi sporymi problemami dla faworytki. Rebeka Masarova to oczywiście tenisistka o potężnych argumentach siłowych — potrafi skończyć wymianę z forhendu, zanim ta na dobre się zacznie. Problem w tym, że jej forma w ostatnich tygodniach to absolutny rollercoaster, łącznie z kreczem w letniej części sezonu i trzysetowymi męczarniami ze słabszymi rywalkami. Z drugiej strony siatki staje Alicia Herrero Linana, zawodniczka grająca tenis życia. Hiszpanka dopiero co doszła do półfinału w Antalyi, a w pierwszej rundzie w Walencji wygrzebała się z bardzo trudnego układu sił przeciwko Cortez Llorce.
Herrero Linana doskonale wie, o co gra. To zawodniczka bez wielkiego zaplecza finansowego, która musi wygrywać, żeby opłacić kolejne starty, co wprost podkreśla, mówiąc: „When I get on the court, I like to leave and feel like, okay, I have no regrets. I gave it all” (Florida Tennis). Zauważa też kluczową rzecz — mączka z tygodnia na tydzień potrafi być zupełnie inna, a Herrero świetnie czyta te niuanse. Z kolei Masarova z bilansem 8-7 na ziemi w tym roku ewidentnie nie czuje się tu jak w salonie.
Wystawienie Masarovej po kursie 1.33 przy obecnej dyspozycji obu pań to dla mnie czysta prowokacja. Szwajcarka na pewno zgarnie łatwe punkty z serwisu, ale Herrero Linana będzie ciągnąć każdą wymianę w nieskończoność. Hiszpanka po kursie 3.265 to łakomy kąsek, ale jeszcze sensowniej wygląda uderzenie w linię over 20.5 gema lub wzięcie pokaźnego handicapu +4. Ten mecz ma wszelkie predyspozycje do tego, by zamienić się w zaciętą wojnę na wyniszczenie.
Okiem na mączkę: Gdzie leży wartość tej rundy
Czwartkowe zmagania w Walencji to klasyczny festiwal zarządzania kryzysowego. Nie ma tu miejsca na piękny, czysty tenis prosto z akademii; to jest gra o przetrwanie w realiach ogromnego zmęczenia po poprzednich turniejach. Najciekawszym punktem dnia będzie zdecydowanie to, jak dziewczyny z mniejszym nazwiskiem, ale potężną wolą walki — jak Herrero Linana czy wznosząca się Schunk — zneutralizują przewagę siły po stronie swoich teoretycznie lepszych rywalek.
Gdy na kort wychodzą zawodniczki czujące w nogach ubiegłotygodniowe półfinały, wygrywa ten, kto popełnia mniej niewymuszonych błędów, a nie ten, kto bije mocniej. Zastanawia mnie też, czy hiszpańskie powietrze zdoła zmotywować Irene Burillo do wykrzesania z siebie ostatnich resztek energii. Kto chce zobaczyć dokładne wyliczenia na te starcia, zawsze może zajrzeć do prognoz naszych algorytmów na konkretnych podstronach meczowych, gdzie modele bez skrupułów przeliczają formę na liczby.

Leci lob. Odpowiedz, zanim spadnie.
