Uchijima kontra Linette w Ćennaju: ekspres zderza się z maratonem
Druga runda na twardych kortach w Ćennaju przynosi nam klasyczne zderzenie dwóch różnych światów. Rozstawiona z trójką Magda Linette (68. WTA) właśnie pobiła rekord długości meczu w tym sezonie, podczas gdy Moyuka Uchijima (123. WTA) uwinęła się w pierwszej rundzie szybciej niż obsługa z suszeniem kortów po deszczu. Główna intryga brzmi prosto: czy w nogach Linette zostało jeszcze paliwo, i czy Uchijima wreszcie przestała komplikować sobie życie.
Moyuka Uchijima: ekspres w Ćennaju i walka o Melbourne
Uchijima otworzyła turniej w Ćennaju efektownym, kontrolowanym zwycięstwem nad Rebeccą Sramkovą, która przyjechała tu prosto po tytule niższego szczebla w Suzhou. Zamiast kolejnego horroru dostaliśmy czystą egzekucję bez oddawania inicjatywy. Dla zawodniczki, która ostatnio regularnie zamieniała wygrane pozycje w nerwowe thrillery, to spory powiew świeżości.
Wcześniejsze tygodnie były bowiem festiwalem frustracji w głównym cyklu. W Tokio Uchijima chciała grać agresywnie z Elise Mertens, ale skończyło się na przebłyskach z bekhendu po przekątnej i obieganych forhendach, które rywalka szybko gasiła przy siatce. Sama Uchijima narzekała wtedy, że czołówka nie zostawia żadnych luk, a jej forma z mniejszych imprez nie przekłada się na poziom WTA.
W Osace było jeszcze ciekawiej: z Eną Shibaharą zmarnowała kolejne piłki meczowe w tie-breaku drugiego seta, ale po przerwie toaletowej zresetowała głowę i zamknęła mecz późnym przełamaniem. Potem przyszła jednak porażka z Mary Stoianą, która wybijała ją z rytmu slajsami, lobami i płaską piłką. Uchijima prowadziła już w decydującym secie, ale nie dobiła rywalki w gemie returnowym i wypuściła wygraną z rąk.
Stawka na koniec roku jest jednak konkretna, bo Uchijima walczy o bezpośredni awans do Australian Open. W Osace towarzyszył jej nowy trener, a ona sama próbowała wrzucić na luz poza kortem. Kwestię niedawnego kreczu w Wuhanie można zaś odłożyć na bok, bo jej obecna dyspozycja fizyczna nie budzi zastrzeżeń.
Magda Linette: rekordowy maraton i nerwy przy zamykaniu
Magda Linette w pierwszej rundzie z Alioną Falei zafundowała kibicom najdłuższy mecz sezonu w całym cyklu WTA. Zamiast gładkiej przeprawy oglądaliśmy ciągłe łatanie dziur we własnych gemach serwisowych i walkę z własnym napięciem. W pierwszym secie Linette powstrzymała rywalkę przed podaniem na partię i koncertowo rozegrała tie-breaka, ale w drugim sama nie potrafiła podać na mecz.
Kluczowe okazały się wtedy zepsuty bekhend i podwójny błąd serwisowy, a komentatorzy wprost mówili o stresie i usztywnieniu. Na szczęście w decydującym secie Linette wrzuciła wyższy bieg i zamknęła spotkanie długą serią wygranych gemów. Problem z domykaniem meczów ciągnie się za nią zresztą od Seulu, gdzie również nie wykorzystała piłek meczowych.
Ostatnie tygodnie Linette to w ogóle jazda bez trzymanki i mieszanka niezłych momentów z nagłymi zapaściami. W Kantonie potrafiła obronić piłki setowe i wyrwać tie-breaka Anastasii Zakharovej, by rundę później odbić się od serwisu późniejszej finalistki, Lilli Tagger. Z kolei w Osace przerwała czarną serię zwycięstwem nad Claire Liu, ale zaraz potem zatrzymała ją Katerina Siniakova, która ostatecznie wygrała cały turniej.
Siniakova chwaliła potem Linette za niesamowitą zawziętość, podkreślając, że Polka nigdy nie odpuszcza i biega za każdą piłką. Ta słynna już nieustępliwość działa bez zarzutu, ale stabilnej kontroli nad meczami wciąż brakuje. W sztabie Linette oficjalnie figurują Mark Gellard i Agnieszka Radwańska.
Zderzenie stylów, deble i deszczowy chaos w Ćennaju
Warunki w Ćennaju od początku testują cierpliwość tenisistek, bo ulewa zmyła pierwszy dzień turnieju i ścisnęła harmonogram do granic możliwości. W tym zamieszaniu regeneracja po maratonie to dla Linette sprawa absolutnie kluczowa, choć nie zgłasza ona żadnych kontuzji. Uchijima spędziła na korcie ułamek tego czasu, ale nie ma pełnego wolnego, bo zapisała się jeszcze do debla w parze z Mai Hontamą.
Taktycznie kluczowe będzie to, czy Linette zdoła wybić Uchijimę ze strefy komfortu na linii końcowej. Mecz ze Stoianą pokazał jak na dłoni, że mocno rotowane uderzenia Uchijimy tracą moc, gdy dostaje niskie, ślizgające się piłki i ciągłe zmiany tempa. Jeśli jednak Uchijima dostanie czas na ustawienie się do piłki, jej agresywne ataki od pierwszej piłki mogą zrobić dużą krzywdę.
Dla Uchijimy z kolei oczywistym celem będą niestabilne gemy serwisowe Linette, które w pierwszej rundzie trzeszczały w szwach. Stała presja w gemach returnowych i zmuszanie Polki do ciągłego bronienia podania to najkrótsza droga do sukcesu, pod warunkiem że Uchijima nie straci cierpliwości w dłuższych wymianach. Na trybunach żadna nie ma przewagi, bo lokalni kibice żyją występami reprezentantek gospodarzy oraz broniącej tytułu Janice Tjen.

Tweener schodzi z kortu. Sędziujesz ty.













