Cobolli — Berrettini: powrót formy, próba nogi i dyscyplina serwisu
Flavio Cobolli i Matteo Berrettini zagrają 29 października w drugiej rundzie Erste Bank Open w Wiedniu. Rozstawiony z czwórką, szósty w rankingu ATP Cobolli ma za sobą poprawę gry, ale także interwencje fizjoterapeuty. Zajmujący 48. miejsce Berrettini rozpoczął turniej od zwycięstwa, w którym szczególnie cenna była dyscyplina pod presją.
Cobolli odzyskał inicjatywę, lecz musi jeszcze zaufać nodze
Azjatycka część sezonu ujawniła dwa różne problemy Cobollego. W Pekinie Safiullin zepchnął go do obrony szybkimi, płaskimi uderzeniami. W Szanghaju niewygodne tempo Mannarino odbierało mu równowagę przy forhendzie, a przedłużające się wymiany wywoływały frustrację.
Lyon przyniósł wyraźną poprawę serwisu i przejmowania inicjatywy. Sprawne zwycięstwo nad Wawrinką wymagało jednak poprawki na zmęczenie rywala. Więcej powiedział mecz z Nakashimą: po stracie pierwszego seta Cobolli zaczął mocniej returnować i narzucać grę forhendem.
Przeciwko Nakashimie Cobolli obronił też break pointy, gdy podawał na mecz. To była poprawa potwierdzona w trudnym gemie, nie tylko w swobodnej wymianie. Wyglądało to jak dobrze wykonane ćwiczenie na treningu: głęboki return, krok do przodu i dopiero atak.
Porażka z Musettim nie oznaczała powrotu do azjatyckiego kryzysu. Cobolli grał ofensywnie i wypracował piłki meczowe, ale zmiany tempa oraz obrona przeciwnika rozbijały ciągłość jego ataku. Siła uderzeń wróciła wcześniej niż ich regularna precyzja.
W wiedeńskim otwarciu z Dimitrowem Cobolli ponownie wygrał dzięki odporności na zmiany przebiegu meczu. Po utracie przewagi znalazł decydujące przełamanie w trzecim secie, choć korzystał z pomocy medycznej. Dimitrow wracał po przerwie, więc ten wynik nie jest pełnym sprawdzianem przeciwko rywalowi w rytmie turniejowym.
Lewe udo pozostaje najważniejszą niewiadomą: Cobolli opuścił kort na przerwę medyczną i był ponownie opatrywany w decydującym secie. Brakuje potwierdzonej diagnozy oraz informacji o reakcji organizmu po meczu. Ukończenie spotkania nie dowodzi pełnej swobody ruchu.
W Lyonie Cobolli miał także zabieg na bark, lecz relacja nie wskazywała na późniejszą utratę siły uderzeń. To osobna kwestia, nie podstawa do jednej ogólnej diagnozy. Obciążenie jest jednak realne: wymagający finisz w Lyonie poprzedził wtorkowy mecz w Wiedniu zakończony blisko północy.
W tle pozostaje walka o debiut w ATP Finals. Cobolli przyznawał po Szanghaju, że ciągłe myślenie o kwalifikacji mu przeszkadzało. Lepsze występy pokazują reakcję na ten problem, ale nie dowodzą, że presja zniknęła.
Berrettini zaczął utrzymywać podanie wtedy, gdy robiło się ciasno
Ostatnie tygodnie Berrettiniego nie układają się w prostą historię słabej gry. Potrafił odwrócić mecze z Davidovichem Fokiną w Tokio i Kovaceviciem w Szanghaju. Powtarzał się jednak problem niewykorzystanych okazji, słabych tie-breaków i spadków jakości w końcówkach.
Przeciwko Nakashimie w Szanghaju Berrettini dotrzymywał kroku rywalowi, lecz tracił na błędach i najważniejszych punktach. W Lyonie z Jacquetem również nie wykorzystał presji wywieranej na returnie. Po przegranym tie-breaku o wyniku przesądził późny słabszy gem serwisowy.
Otwarcie w Wiedniu przeciwko Etcheverry’emu przyniosło konkretną zmianę. Berrettini dobrze serwował, szybko uruchamiał forhend i dokładał skróty. Gdy w drugim secie przeciwnik skuteczniej returnował, utrzymał zagrożone podania dzięki zdecydowanemu atakowi i grze przy siatce.
Gra pod presją była tu ważniejsza od samego zwycięstwa w dwóch setach. Berrettini przetrwał trudności przy drugim serwisie, a później wykorzystał okazję na przełamanie. Jeden taki występ nie kasuje wcześniejszych potknięć, ale pokazuje poprawę decyzji w wymagających momentach.
W relacjach z wiedeńskiego meczu nie zgłoszono urazu Berrettiniego, a sam zawodnik podkreślał płynność ruchu już podczas rozgrzewki. Poniedziałkowe otwarcie dało mu również więcej czasu na regenerację niż Cobollemu. Nie jest to gwarancja wytrzymałości, lecz korzystniejszy punkt wyjścia.
Berrettini mówi obecnie przede wszystkim o zdrowiu, ciągłości pracy i poprawie rankingu z myślą o rozstawieniu w Australian Open. Nie znalazł się w ostatniej nominacji do reprezentacji na Puchar Davisa, ale skład może się zmienić. Nie ma podstaw, by dopisywać temu spotkaniu motyw odwetu.
Drugi serwis i pierwszy krok pokażą więcej niż ranking
Na krytym korcie twardym w Wiedniu ważne będzie pierwsze uderzenie po podaniu. Berrettini oceniał warunki jako szybkie, zwłaszcza przy nowych piłkach, i korzystne dla swojego serwisu. To jego obserwacja, nie niezależny pomiar szybkości nawierzchni.
Cobolli musi returnem utrudnić Berrettiniemu natychmiastowy atak forhendem. Samo wprowadzenie piłki do kortu może nie wystarczyć; potrzebne będą odpowiednia głębokość i pozycja do kolejnego uderzenia. Za samą obecność przy piłce punktów nie przyznają.
Dla Berrettiniego kluczowe będą gemy z drugim serwisem. Etcheverry pokazał, że właśnie wtedy można naruszyć komfort jego podania. Cobolli ostatnio poprawił return, ale dopiero mecz pokaże, czy zdoła utrzymać tę jakość bez ograniczeń ruchowych.
Dłuższe wymiany nie oznaczają automatycznej przewagi Cobollego. Jego umiejętność przejmowania inicjatywy trzeba zestawić ze stanem uda i kosztami kolejnych zmian kierunku. Berrettini może dokładać skróty oraz zmiany tempa, choć nie należy utożsamiać jego repertuaru z różnorodnością Musettiego.
Cobolli i Berrettini znają się od dzieciństwa, a ich rodziny i otoczenie trenerskie są powiązane. Nie potwierdza to jednak żadnej szczególnej przewagi psychologicznej.
Najwięcej powiedzą powtarzalne zachowania: ruch Cobollego po szerokim returnie, jakość jego kolejnego podania i spokój Berrettiniego przy break pointach. Obaj pokazali ostatnio odporność, ale obaj tracili też ważne okazje. W tym meczu liczyć się będzie nie pojedynczy efektowny atak, lecz zdolność ponowienia go w najtrudniejszym gemie.

Ja swoje odhaczyłem. Kratka obok pusta.











