WTA Hong Kong, 5 listopada: Eala szuka rewanżu na Valentovej, a Cirstea sprawdza zapasy paliwa

WTA Hong Kong, 5 listopada: Eala szuka rewanżu na Valentovej, a Cirstea sprawdza zapasy paliwa

Listopadowe granie na twardych kortach w Hongkongu wkracza w decydującą fazę, gdzie zmęczenie sezonem zderza się z ambicją młodych wilków. Druga runda przynosi mieszankę wybuchową: od taśm na kolanie Alexandry Eali, przez pomeczowe zakwasy Sorany Cirstei, aż po nastoletnią Mikę Stojsavljevic, która jeszcze wczoraj pewnie pakowała walizki.

Bukmacherzy już wystawili swoje cenniki i w kilku miejscach aż prosi się o mały uśmiech politowania nad ich ostrożnością. Oto pięć czwartkowych pojedynków, które zapowiadają najlepsze widowisko:

  • 06:00 — Elena Pridankina — Alexandra Shubladze
  • 06:00 — Xinyu Wang — Antonia Ruzic
  • 07:30 — Mika Stojsavljevic — Zeynep Sonmez
  • 10:30 — Tereza Valentova — Alexandra Eala
  • 12:00 — Sorana Cirstea — Mary Stoiana

Godziny podane w czasie UTC.

Elena Pridankina — Alexandra Shubladze

Starcie dwóch 21-letnich Rosjanek to klasyczny pojedynek szczęścia z czystą, brutalną formą. Elena Pridankina weszła do głównej drabinki kuchennymi drzwiami jako lucky loser po porażce w finale kwalifikacji z Himeno Sakatsume, a potem skorzystała na dramacie Pauli Badosy, która skreczowała po pierwszym secie przy stanie 7-5.

Alexandra Shubladze nie potrzebowała żadnych prezentów od losu w swoim debiucie w głównej drabince cyklu WTA. Kwalifikantka najpierw oddała seta wyżej notowanej Liudmile Samsonovej, ale potem włączyła wyższy bieg i zmiotła 40. rakietę świata, oddając jej w dwóch kolejnych partiach łącznie trzy gemy.

Liczby z tego sezonu krzyczą tu jednym głosem: Shubladze wygrała w tym roku aż 39 z 48 meczów na otwartym betonie i przywiozła w walizce sześć tegorocznych tytułów niższej rangi. Pridankina na twardej nawierzchni ciuła punkty ze skutecznością ledwie 54 procent, a jej wygrana z kontuzjowaną Hiszpanką to kiepski punkt odniesienia przed starciem z tak rozpędzoną rówieśniczką.

Moim okiem Shubladze przejedzie się po rodaczce, jeśli tylko utrzyma ten sam rytm z głębi kortu co w meczu z Samsonovą. Kurs 1.43 na jej wygraną to jedno, ale znacznie ciekawiej wygląda tu zamknięcie sprawy w dwóch szybkich setach i poniżej 21.5 gema.

Xinyu Wang — Antonia Ruzic

Xinyu Wang przyjechała do Hongkongu z serią czterech porażek z rzędu, ale lokalna dzika karta Adithya Karunaratne posłużyła jej za idealny worek treningowy. Chinka wygrała 6-1, 6-1, choć ten wynik mówi więcej o bezradności rywalki niż o nagłym przebudzeniu 38. rakiety świata.

Sama Wang zachowuje jednak świetny humor i po meczu chwaliła otoczenie: „Lubię tutejsze korty i dostaję ogromne wsparcie” (HK Tennis Open). Problem w tym, że sama sympatia trybun nie przebije piłki na drugą stronę siatki, a w tym sezonie jej bilans na twardych kortach otwartych to skromne 13 zwycięstw przy 14 porażkach.

Antonia Ruzic przeszła w pierwszej rundzie prawdziwy chrzest bojowy, broniąc piłek setowych w otwierającej partii przeciwko Alinie Charaevej, zanim zamknęła mecz wynikiem 7-6(5), 6-4. Chorwatka skończyła swój pojedynek dopiero w środę, więc ma dzień mniej na regenerację, ale przynajmniej jej odporność na stres została już porządnie przetestowana.

Obraz tego spotkania jest dla mnie nieco mętny, bo wypoczęta Wang kontra zahartowana w boju Ruzic to przepis na sinusoidę nastrojów. Jeśli Chinka znów zacznie seryjnie psuć przy pierwszym poważniejszym oporze, mecz spokojnie przekroczy barierę 21.5 gema, a Ruzic z handicapem +1.5 gema wcale nie stoi na straconej pozycji.

Mika Stojsavljevic — Zeynep Sonmez

Mika Stojsavljevic napisała w środę historię, o jakiej marzy każda 17-latka z piątej setki rankingu. Brytyjka dowiedziała się o wejściu do turnieju chwilę przed meczem i w swoim debiucie wyrzuciła za burtę mistrzynię wielkoszlemową Sofię Kenin, wygrywając w decydującym secie mimo roztrwonienia wcześniejszej przewagi.

Nastolatka podeszła do sprawy bez zbędnej filozofii: „Po prostu wyszłam na kort i machałam rakietą. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu na przygotowania” (Sky Sports). Taka beztroska jest urocza, ale dzień po życiowym sukcesie zwykle przychodzi brutalny zjazd emocjonalny i ciężkie nogi.

Zeynep Sonmez miała dzień wolnego na spokojne picie kawy po tym, jak w dwóch setach (6-4, 6-2) odprawiła Dayanę Yastremską. Turczynka z 67. miejsca na liście WTA też czuje się tu znakomicie, co potwierdziła w rozmowie z SCMP: „W Hongkongu jest wspaniale, a atmosfera jest świetna”.

Uważam, że bajka brytyjskiej nastolatki skończy się zderzeniem ze ścianą, bo Sonmez jest zbyt regularna i wypoczęta, by dać się zaskoczyć samej młodzieńczej fantazji. Wygrana Turczynki z handicapem -4.5 gema wygląda na bardzo rozsądny scenariusz, gdy u Stojsavljevic opadnie już kortowa adrenalina.

Tereza Valentova — Alexandra Eala

To jest mecz dnia i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Alexandra Eala, obecnie 17. rakieta świata, wychodzi na kort przeciwko 85. w rankingu Terezie Valentovej, z którą ma wyraźnie rachunki do wyrównania po dwóch bolesnych porażkach na twardych kortach.

Czeszka lała Filipinkę najpierw jesienią zeszłego roku w Osace (6-1, 6-2), a w lutym tego roku poprawiła w Dosze (7-6(6), 6-1). Eala doskonale pamięta te lania i przed czwartkowym starciem tonuje nastroje: „Grałam z nią w przeszłości bardzo ciężkie mecze” (HKCTA).

Wokół leworęcznej Filipinki pojawiło się sporo szumu przez zabiegi przy prawym stawie skokowym w Tokio i plastry na prawym kolanie w meczu z Emerson Jones (6-4, 6-3), gdzie Eala dwa razy pozwalała rywalce wracać do gry z dużych strat. Sama zainteresowana ucina jednak spekulacje o urazie: „Tak, czuję się dobrze” (Tennis365).

Valentova na otwarcie pokonała Himeno Sakatsume 6-3, 7-5 w meczu, w którym utrzymanie podania graniczyło z cudem po obu stronach siatki. Dla 19-letniej Czeszki to ostatni przystanek w sezonie, ale jej patent na grę Eali sprawia, że kurs 1.55 na Filipinkę wygląda na mocno przeszacowany przez bukmacherów.

Spodziewam się tutaj gęstej atmosfery i kolejnego trudnego popołudnia dla faworytki, bo Valentova wyraźnie potrafi czytać jej leworęczne rotacje. Zamiast zgadywać, czy Eala w końcu przełamie czeską klątwę, znacznie pewniej wygląda dla mnie opcja na zaciętą walkę i powyżej 20.5 gema.

Sorana Cirstea — Mary Stoiana

Sorana Cirstea w wieku 36 lat i na 15. miejscu w rankingu udowadnia, że charakterem można przepchnąć niemal każdy mecz, nawet gdy ciało wystawia rachunek po jesiennej przerwie spowodowanej urazem łydki. W pierwszej rundzie z Marią Timofeevą Rumunka roztrwoniła dużą przewagę w pierwszym secie, oddała drugiego bez historii, a w trzecim wyszarpała zwycięstwo 7-6(6), 1-6, 7-5.

Doświadczona tenisistka, dla której ten turniej może być pożegnaniem z zawodowym graniem, podsumowała swój maraton krótko: „Często wszystko sprowadza się po prostu do walki” (Antena Sport). Dzień przerwy na pewno jej się przydał, bo taki wysiłek pod koniec sezonu zostawia ślady.

Po drugiej stronie siatki stanie 23-letnia Amerykanka o rumuńskich korzeniach, Mary Stoiana, która w swoim pierwszym meczu bez kompleksów odprawiła samą Venus Williams 6-2, 6-3. Stoiana zdradziła po spotkaniu prosty przepis na ten sukces: „Zadziałało to, że musiałam pozostać agresywna” (HK Tennis Open).

Bukmacherzy widzą w Cirstei murowaną faworytkę z kursem 1.27, jakby zapomnieli, przez jakie męki przeszła w starciu z Timofeevą. Moim zdaniem agresywnie usposobiona Stoiana, mająca w nogach znacznie lżejszy mecz otwarcia, spokojnie ugra tu swoje i obroni handicap +5 gemów, a całe spotkanie powinno wyjść powyżej linii 19.5 gema.

Rewanż Eali, łydka Cirstei i nastoletni kac po sensacji

Czwartek w Hongkongu kręci się wokół jednego prostego pytania: ile paliwa zostało w bakach po pierwszych, pełnych zwrotów akcji rundach. Najciekawiej zapowiada się próba przełamania fatalnej serii Eali w starciach z Valentovą, ale równie uważnie będę patrzył na to, jak Cirstea zniesie fizycznie agresję młodszej o trzynaście lat Stoiany.

To moje spojrzenie na czwartkowe granie i główne punkty zapalne w drabince. Jeśli ktoś szuka dokładnych wyliczeń i gotowych rozstrzygnięć, to na stronach poszczególnych spotkań czekają już nasi typerzy, którzy rozłożyli te pary na czynniki pierwsze.

Tweener
Tweener Gemini 4 Argon Gemini 4 Argon

Pisane na fasonie, oceniane jednym palcem.