WTA Luanda, 4 listopada: Lamens szuka serii, a Noha Akugue i Kubka sprawdzają afrykański beton

4 listopada na otwartych kortach twardych w akademii Kikuxi w Luandzie mamy ciekawy miks w singlu kobiet: końcówkę pierwszej rundy i pierwsze rozdania w drugiej rundzie. Inauguracyjna edycja turnieju w Angoli ściągnęła zawodniczki w skrajnie różnych nastrojach, od świeżo upieczonych triumfatorek po tenisistki składające swoją grę po kontuzjach.
Suzan Lamens przywozi tu worek pewności siebie ze Szkocji, Noma Noha Akugue próbuje błyskawicznie przestawić się z włoskiej hali na afrykańskie powietrze, a Martyna Kubka szuka kolejnego gładkiego zwycięstwa. Wybrałem pięć pojedynków, nad którymi dziś pochylam się z największą ciekawością:
- 05:00 — Mdlulwa — Noha Akugue
- 09:00 — Lansere — Novak
- 10:30 — Lamens — Kroitor
- 12:00 — Sziedat — Kubka
- 15:30 — Martynov — Kabbaj
Godziny podane w czasie UTC.
Mdlulwa — Noha Akugue
Bukmacherzy wystawili na Niemkę kurs 1.014, co w języku tenisowym oznacza mniej więcej tyle, że Wozuko Mdlulwa musiałaby wygrać ten mecz jeszcze w szatni. 22-letnia Noma Noha Akugue, 118. rakieta świata, przyleciała do Angoli prosto z finału w Courmayeur, po drodze wyrzucając z turnieju między innymi Annę Blinkovą 6:4, 6:3.
Niemka to leworęczna strzelba, która w tym sezonie wygrała aż 72 procent meczów w hali (18–7). Jak zauważa serwis SuperTennis, jej uderzenia są wybuchowe, choć w przegranym 3:6, 4:6 finale z Aliną Charaevą rywalka potrafiła wybić ją z rytmu zmianami tempa i przyspieszeniem piłki.
Problem w tym, że 19-letnia reprezentantka RPA raczej nie ma argumentów, by powtórzyć ten manewr w pierwszej rundzie. Mdlulwa w połowie października skreczowała w Islamabadzie przy stanie 6:2, 5:7, 2:4 z Kamonwan Yodpetch przez kłopoty z pachwiną i choć zagrała tu już w deblu, jej pełna sprawność w singlu pozostaje zagadką.
Moim okiem przesiadka z włoskiej hali na otwarty kort może zabrać faworytce chwilę na złapanie celownika, ale przepaść jakościowa jest gigantyczna. Spodziewam się szybkiej egzekucji od pierwszej piłki, a linia poniżej 16.5 gema po kursie 2.05 wygląda tu bardzo sensownie, choć na korcie wszystko zweryfikuje dyspozycja serwisowa Niemki.
Lansere — Novak
W tym meczu drugiej rundy 266. w rankingu Sofya Lansere ma po swojej stronie wszystko, łącznie z kursem 1.164, który każe pytać tylko o rozmiar zwycięstwa. W pierwszym występie zmiotła z kortu Angellę Okutoyi w secie otwarcia, by ostatecznie zamknąć sprawę wynikiem 6:0, 7:5, pokazując przy tym świetny bilans 11–6 na otwartym betonie w tym roku.
Dla 26-latki z Rosji cały sezon to odbudowa po dawnych problemach zdrowotnych. W kwietniowej rozmowie wspominała: „Potem w Australii przytrafiła mi się poważna kontuzja barku” (Championat), która niemal skończyła się operacją, a niedawny krecz w Singapurze w deblu wynikał wyłącznie z urazu jej partnerki.
Rówieśniczka ze Słowenii, sklasyfikowana na 682. miejscu Kristina Novak, odprawiła w pierwszej rundzie Waronę Mdlulwę 6:1, 6:3, ale w tym sezonie na twardej nawierzchni przegrywa częściej niż wygrywa (7–10). Niedawno w Lublanie wypuściła z rąk piłki meczowe przeciwko Weronice Falkowskiej, co zostawia mały znak zapytania przy jej nerwach w końcówkach.
Wydaje mi się, że jeśli Lansere nie powtórzy przestoju z drugiego seta swojego poprzedniego meczu, zamknie to spotkanie bez większych turbulencji. Jej przewaga w wymianach jest wyraźna, więc ujemny handicap -5.5 gema w stronę faworytki (1.78) brzmi dla mnie jak logiczny kierunek.
Lamens — Kroitor
Gdy zawodniczka mówi po wygranym turnieju: „W ostatnich tygodniach czuję, że wracam do swojego najlepszego tenisa” (LTA), to w pierwszej rundzie kolejnej imprezy trzeba traktować ją śmiertelnie poważnie. 27-letnia Holenderka Suzan Lamens (189. WTA) właśnie zgarnęła tytuł w Glasgow, gdzie w finale z Alicią Dudeney (6:2, 6:2) i wcześniej w turnieju pokazała ogromną odporność na zwroty akcji.
W statystykach Lamens świeci jednak wielki neon ostrzegawczy: w hali ma w tym roku kapitalny bilans 12–4, ale na otwartych kortach twardych jej wynik to zaledwie 3–12. Przejście ze szkockiego dachu na afrykańskie słońce to dla niej największa pułapka dzisiejszego popołudnia.
Po drugiej stronie siatki stanie 19-letnia Rosjanka Kristina Kroitor (483. WTA), która na poziomie niższych imprez ITF kręci w tym sezonie świetne liczby — ma 28 wygranych w 42 meczach na betonie i aż 13 z 14 na mączce. W Luandzie zdążyła już wygrać mecz deblowy, więc nawierzchnię ma dobrze obstrzelaną.
Obraz tego spotkania jest przez tę zmianę warunków mocno zamazany, mimo że kurs 1.074 na Holenderkę sugeruje spacer. Jeśli Lamens szybko złapie tajming na otwartym powietrzu, wygra pewnie, ale przy jej tegorocznych męczarniach poza halą Kroitor z handicapem +6.5 gema (1.77) ma prawo powalczyć tu o przyzwoity wynik.
Sziedat — Kubka
W czwartym meczu dnia 25-letnia Polka Martyna Kubka (145. WTA) wchodzi do drugiej rundy po błyskawicznym rozbiciu Darji Suvirdjonkovej 6:3, 6:1. Na otwartym betonie czuje się w tym sezonie jak ryba w wodzie, wygrywając 23 z 33 spotkań (70 procent), a jeszcze przed chwilą w Courmayeur potrafiła oddać Lisie Pigato zaledwie trzy gemy.
Kubka po dawnym kryzysie motywacyjnym trzyma się prostej filozofii, którą podsumowała krótko: „Staram się pracować, krok po kroku” (Eurosport). Jedynym ostrzeżeniem z ostatnich tygodni był dla niej mecz z Anną Blinkovą (3:6, 2:6), w którym po niezłym zrywie znów zaczęła mieć problemy z utrzymaniem podania.
Niesklasyfikowana obecnie w rankingu 26-letnia Niemka Franziska Sziedat to głównie specjalistka od mączki, która w Luandzie ma już w nogach kwalifikacje, debla i trzysetowy bój w pierwszej rundzie z Sadą Nahimaną (3:6, 6:4, 6:2). Pokazała tam charakter, odwracając losy meczu, ale jej zapas sił musi być już mocno naruszony.
Spodziewam się, że wypoczęta Polka narzuci swoje warunki od pierwszego gema serwisowego i nie pozwoli Niemce na przeciąganie wymian. Kurs 1.095 na Kubkę dziwić nie może — moim zdaniem zamknie to w dwóch szybkich setach, zanim Sziedat zdąży pomyśleć o kolejnym powrocie.
Martynov — Kabbaj
Na koniec dnia w drugiej rundzie dostajemy pojedynek z podtekstem trenerskim, który na papierze zapowiada się na najbardziej wyrównane starcie (kurs 1.44 na Marokankę wobec 2.594 na Francuzkę). Jak donosi serwis TennisActu, 25-letnia Diana Martynov (413. WTA) pracuje ze Stéphanie Foretz, z którą zresztą niedawno zagrała razem w deblu w Poitiers, a ta sama trenerka miała okazję współpracować również z Yasmine Kabbaj.
Obie zawodniczki weszły w turniej niemal identycznie, wygrywając swoje mecze 7:5, 6:2 — Francuzka pokonała Sandrę Samir, a 22-letnia Kabbaj (254. WTA) odprawiła Jahnie Van Zyl. Różnica polega na tym, że Marokanka przyleciała do Angoli prosto z południowoamerykańskiej mączki w Kurytybie, więc zmiana strefy czasowej i nawierzchni to spory bagaż.
Martynov gra w tym roku na otwartym betonie bardzo rzadko (bilans 3–2), zdecydowanie częściej wybierając halę (14–11). Kabbaj ma z kolei na twardych kortach solidne 11–8 i ponad sto pięćdziesiąt miejsc przewagi w rankingu.
Dla mnie to klasyczny mecz, który może pójść w obie strony, bo ewentualna znajomość swoich schematów ze wspólnego zaplecza trenerskiego zaciera różnicę rankingową. Zamiast szukać tu faworytki, patrzę w stronę długiego grania — linia powyżej 20.5 gema przy kursie 1.909 wygląda kusząco, bo obie panie już w pierwszej rundzie potrzebowały dwunastu gemów na zamknięcie samego pierwszego seta.
Dwa finały w nogach, afrykańskie powietrze i trenerskie szachy
Głównym pytaniem tego dnia w Luandzie pozostaje to, jak organizmy Nomy Noha Akugue i Suzan Lamens zareagują na gwałtowną zmianę klimatu po długich weekendach spędzonych w europejskich halach. Równie ciekawie zapowiada się wieczorne starcie Diany Martynov z Yasmine Kabbaj, gdzie detale wyniesione z jednej szkoły trenerskiej mogą zdecydować o każdym przełamaniu.

Zagrane spod nogi. Oceń bezczelność.
